Projekt ustawy, która m.in. kończy reformę systemu dowodzenia Wojska Polskiego, miał być ponownie złożony w Sejmie do końca przyszłego tygodnia. Szanse, że to się wydarzy, są niewielkie.

Potrzebne są zmiany strukturalne. Istnieje potrzeba ujednolicenia systemu dowodzenia Wojska Polskiego. Powstanie Dowództwo Sił Połączonych, nad którym pieczę będzie sprawował szef Sztabu Generalnego WP. Zostaną odtworzone dowództwa rodzajów sił zbrojnych, które będą odpowiedzialne za szkolenie żołnierzy, za codzienne funkcjonowanie operacyjne rodzajów wojsk, ale których konstrukcja w całości będzie zbliżona w czasach pokoju i w czasach wojny tak, abyśmy byli sprawniejsi. To zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy sprzed pół roku, gdy składał do Sejmu projekt ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa.

Dokument opiera się m.in. na wnioskach z wojny na Ukrainie i jest próbą uporządkowania systemu kierowania i dowodzenia Wojska Polskiego, który od 10 lat jest „niedokończony”.

Ustawa reformująca System kierowania i dowodzenia Wojska Polskiego weszła w 2014 r., ale jej poważnym mankamentem było wprowadzenie niejasności, który generał jest najważniejszy – szef sztabu czy może jednak dowódca operacyjny. W 2019 r. przyjęto ustawę, gdzie wprost napisano, że pierwszym żołnierzem jest szef sztabu i podlegają mu m.in. operacyjny i generalny. Ale w kolejnych latach, m.in. z powodu niechęci ministra obrony Mariusza Błaszczaka do szefa sztabu gen. Rajmunda Andrzejczaka, reformy nie dokończono.

W połowie sierpnia, już w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu, prezydent Andrzej Duda zgłosił swój projekt, jednak poważne prace nad nim w Sejmie poprzedniej kadencji nawet się nie zaczęły. Później, zgodnie z zasadą dyskontynuacji, prace nad ustawą zostały zamknięte. Ale, jak w połowie listopada poinformowała szefowa Kancelarii Prezydenta RP Grażyna Ignaczak-Bandych, prezydent złożył na ręce marszałka Hołowni projekt strategicznej ustawy o działaniach organów władzy państwowej. Był to jednak wyłącznie gest polityczny, bo formalnie żaden dokument do Sejmu nie wpłynął.

Za to w styczniu prezydent o nowej ustawie rozmawiał z wicepremierem, ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. – Uwzględniliśmy już pewne wnioski w prezydenckim projekcie ustawy reformującej system kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP. Dotyczą one m.in. zmiany podporządkowania Wojsk Specjalnych czy kwestii dowództwa wsparcia – mówił 26 stycznia Jacek Siewiera, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Spodziewamy się krótkiej serii uzgodnień z MON, w tym ze Sztabem Generalnym WP, tak by nie przedłużać procesu. Złożenie w Sejmie prezydenckiej ustawy to kwestia najbliższego miesiąca – zapowiadał minister.

Wstępne ustalenia z resortem obrony zakładały, że MON prześle swoje wnioski do Kancelarii Prezydenta do połowy miesiąca. Ale to jeszcze nie nastąpiło. – Projekt przesłany przez BBN, który odnosi się do konstytucyjnych i ustawowych kompetencji wielu organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i obronność państwa, a także Sił Zbrojnych, jest obecnie poddawany starannej i dogłębnej analizie – informują nas urzędnicy z wydziału prasowego resortu. – Na tym etapie prac Ministerstwo Obrony Narodowej nie będzie publicznie komentować, czy też recenzować, w środkach masowego przekazu projektów aktów prawnych, które zostały zgłoszone przez Prezydenta RP.

Kiedy można się spodziewać przesłania uwag resortu? Najpewniej zajmie to jeszcze co najmniej kilka tygodni, ale jak słychać ze strony obozu prezydenckiego, współpraca odbywa się w dobrej atmosferze. – Trwają robocze ustalenia z resortem obrony. Z uwagi na pilny charakter proponowanych zmian intencją prezydenta było ich skonsultowanie przed złożeniem w parlamencie. Ustawa ma przede wszystkim eliminować zdiagnozowane w systemie bezpieczeństwa luki, wdrażać wnioski z ćwiczeń prowadzonych na szczeblu władz państwa oraz wnioski z konfliktu na Ukrainie – tłumaczy DGP szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera. – W szerszej perspektywie wprowadzenie zmian jest też komunikatem dla potencjalnego przeciwnika, że państwo rozwija narzędzia do reagowania na zagrożenia – dodaje prezydencki minister.

Jednak to, że projekt zostanie przesłany do Sejmu, niewiele jeszcze znaczy, ponieważ będzie musiał uzyskać poparcie większości posłów. Nie da się dziś przewidzieć, jak potoczą się prace nad nim i czy nie stanie się on ofiarą trudnej kohabitacji rządu premiera Donalda Tuska i prezydenta Andrzeja Dudy albo nie stanie się częścią większej układanki politycznej. Jednocześnie warto pamiętać, że ustawę o obronie ojczyzny w 2022 r. poparli praktycznie wszyscy posłowie. ©℗