Co po debacie? Błędy na finiszu, mijanka i efekt "wagonika z orkiestrą"

Donald Tusk
Donald Tusk na "Debacie wyborczej 2023" Telewizji PolskiejPAP / Radek Pietruszka
10 października 2023

Z debatą przedwyborczą jest trochę jak z wyborami samorządowymi – każdy może ogłosić się zwycięzcą. Gdyby więc zapytać dziś, kto wygrał wczorajsze starcie, każdy będzie miał swojego faworyta.

Na początek ciekawostka: gdyby literalnie spisać treść wszystkich sześciu pytań-felietonów, które padły we wczorajszej debacie TVP, zajęłyby one mniej więcej tyle, ile tekst, który państwo właśnie czytają. Felietonów, bo odtwórczo rozwijały pytania referendalne zgodnie z obowiązującym w TVP kluczem.

Pojedynek samców alfa, na którym skorzystali pozostali

Inna sprawa, że od samej debaty ciekawsze okazało się to, co działo się przed nią, a więc spekulacje, kto na nią przyjdzie, a kto nie. Bo jeśli debata czymś zaskoczyła, to brakiem zaskoczeń. Na szczęście nie doszło do żadnych ekscesów na terenie TVP, czego obawiał się sztab PO. Sami uczestnicy też zbytnio nie zaskoczyli, a Tusk i Morawiecki bohatersko odegrali role, które znamy z kampanii. Na pierwszym planie mieliśmy więc pojedynek dwóch samców alfa ze słabszymi momentami („pięć na jednego, banda rudego” – to Morawiecki, albo „Pinokio” – to Tusk) i bardziej wyrazistymi (Tusk o Saudach, którzy za polską rafinerię zapłacili mniej niż za piłkarza Ronaldo, albo Morawiecki mówiący, że jak wróci Tusk, będzie jak w Lidlu – w ramach „tygodnia niemieckiego” sprzedamy linie lotnicze Niemcom, a w „tygodniu francuskim” linie energetyczne Francuzom). 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.