Na finiszu kampanii Prawo i Sprawiedliwość straszy nas już nie tylko Niemcem i Tuskiem. Na strategicznego wroga awansowała cała Unia Europejska.

Gdy w Kijowie, w poniedziałek, odbywało się potencjalnie strategiczne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej, Polskę reprezentował nie szef jej dyplomacji, lecz zaledwie podsekretarz stanu. Minister Zbigniew Rau miał w tym czasie inne, niecierpiące zwłoki obowiązki. Zdarza się, ale w języku gestów czynionych na użytek międzynarodowy ta absencja miała oczywistą wymowę: Warszawa strzeliła focha za jednym zamachem w dwie strony, czyli pod adresem Ukrainy oraz całej unijnej Wspólnoty. Tym bardziej że świetnie wpisało się to w narastającą falę antyunijnych deklaracji polityków rządzącego w Polsce obozu.

Pozostało 96% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.