Posłowie KO odnieśli się do niedzielnych informacji portalu TVN24 dot. śledztwa Prokuratury Krajowej ws. katastrofy smoleńskiej. Wedle tych doniesień, śledczy z międzynarodowego zespołu biegłych powołanego przez PK, którzy w 2020 roku badali ciała ofiar katastrofy, sformułowali wniosek, w którym wskazali, że nie znaleźli w ciałach dowodów na wybuch.

Kierwiński i Lasek poinformowali, że złożą do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wniosek o odtajnienie kompleksowej opinii biegłych dotyczącej katastrofy smoleńskiej.

"Od wczoraj wiemy, że taka opinia istnieje, że została przygotowana, i wiemy również, że w tej opinii zawarte są tezy, mówiące jasno, że nie znaleziono materiałów wybuchowych na szczątkach ofiar katastrofy smoleńskiej" - mówił Kierwiński. "Żądamy od ministra sprawiedliwości pilnego odtajnienia tej opinii" - dodał.

Reklama

Jego zdaniem "ta opinia to ostateczny koniec kłamstwa smoleńskiego, to potwierdzenie tezy, że PiS swoją władzę zbudował na oszustwie".

Reklama

Kierwiński zwrócił uwagę, że według relacji medialnych opinia była dostępna już w okresie wakacyjnym. "Bardzo trudno nam uwierzyć, że w państwie rządzonym przez PiS o istnieniu tej opinii nie wiedział Jarosław Kaczyński. Po pierwsze jest rodziną jednej z ofiar, po drugie politykiem, który ma wpływ na to, co dzieje się w PiS-owskiej prokuraturze" - powiedział sekretarz generalny PO.

Zaznaczył, że mimo jednoznacznych wniosków, które płyną z tej opinii, Jarosław Kaczyński 10 listopada po raz kolejny mówił, że "doszło do zamachu smoleńskiego". "Jakim trzeba być człowiekiem, by mając pełną wiedzę, że katastrofa smoleńska to był straszny wypadek, nadal okłamywać Polaków?" - pytał Kierwiński.

Jego zdaniem również jeśli tezy ekspertyz się potwierdzą, szef podkomisji smoleńskiej "Antoni Macierewicz powinien zniknąć z polskiego życia publicznego" i stanąć przed sądem.

"To jest kolejna opinia prokuratury, która nie potwierdza tezy o zamachu. Wcześniej taką opinie wydał zespół biegłych pułkownika Antoniego Milkiewicza, taką samą opinię wydał zespół biegłych Centralnego Laboratorium Policji, który wskazał, że na szczątkach tupolewa nie ma żadnych śladów świadczących o wybuchu. Dzisiaj taką samą opinie wydaje zespół 16 międzynarodowych biegłych, powołanych już przez prokuraturę kierowaną przez Zbigniewa Ziobro" - powiedział Maciej Lasek.

"Jeśli wszystkie ekspertyzy mówią wprost, że to był wypadek, to jakie prawo ma Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński, by oszukiwać Polaków?" - pytał Lasek.

Przypomniał, że Prokuratura Wojskowa, badająca wcześniej katastrofę smoleńską, regularnie prezentowała opinie biegłych, podobnego zachowania można by oczekiwać od prokuratury, obecnie prowadzącej to śledztwo.

"Żądamy zakończenia śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i upublicznienia materiałów, a także rozwiązania podkomisji Antoniego Macierewicza" - mówił poseł KO.

Antoni Macierwicz, odnosząc się do informacji TVN24, powiedział w poniedziałek w TVP Info, że jest dokładnie odwrotnie - prokuratura zakwestionowała wniosek, który przywołał TVN, wskazując na co najmniej cztery wątpliwości. "Zasadnicza dotyczy zbadania przez zespół międzynarodowych biegłych ciał w salonce nr 3 - tam, gdzie siedzieli generałowie, szefowie rodzajów sił zbrojnych, i tam, gdzie podkomisja zidentyfikowała miejsce eksplozji" - powiedział, pytany o te doniesienia Macierewicz.

Jak oświadczył, "według zespołu międzynarodowych biegłych badających salonkę nr 3 samolotu i ciała osób, które tam siedziały, stopień zniszczenia ciał wskazuje na to, że tam nastąpiła eksplozja". "To właśnie TVN24 zupełnie pomija, choć w raporcie, a dokładnie w załączniku nr 5 raportu jest to dokładnie przytoczone, zacytowane i wskazane, których ciał to dotyczy" - ocenił polityk. Dodał, że "prokuratura zakwestionowała wniosek, wskazała, że trzeba go zupełnie inaczej sformułować".

Dodał, że to także próba zakwestionowania stanowiska sądu, który "orzekł przecież, że mieliśmy do czynienia z zamachem, który trzeba zbadać i aresztować funkcjonariuszy, którzy są za ten zamach odpowiedzialni". Odniósł się tym samym do postanowienia warszawskiego sądu okręgowego z listopada o tymczasowym zatrzymaniu Pawła Plusnina, Wiktora Ryżenki i Nikołaja Krasnokutskiego, którzy 10 kwietnia 2010 r. kierowali ruchem lotniczym na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj i sprowadzali rządowy samolot Tu-154M.

Polityk PiS dodał, że "sąd odwołuje się przede wszystkim do tego, że kontrolerzy ruchu świadomie tak sprowadzali samolot, żeby doszło do katastrofy, która mogła doprowadzić do śmierci wszystkich, którzy lecieli tym samolotem". "Tak rzeczywiście było - to fałszywe sprowadzanie, które nasza komisja bardzo precyzyjnie przeanalizowała, było częścią procedur zamachu - chodziło o to, żeby sprowadzić samolot jak najniżej, tak by nie było widać eksplozji, czy też by można było zakwestionować, że to eksplozja zniszczyła samolot, i wskazywać że było to coś, co było winą polskich pilotów" - stwierdził. (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz

pś/ itm/