Sejm odrzucił w czwartek projekt nowelizacji ustawy o notariacie, której rozwiązania, według Ministerstwa Sprawiedliwości, miały skracać czas oczekiwania na wpis do księgi wieczystej. Za odrzuceniem projektu zagłosowała cała opozycja i jeden poseł PiS. Przeciwko temu wnioskowi byli posłowie PiS i Agnieszka Ścigaj z Polskich Spraw. W głosowaniu nie uczestniczyło 14 posłów PiS, w tym premier.

Wiceszef MS pytany w rozmowie z PAP o to głosowanie powiedział, że opozycja wykazała się brakiem odpowiedzialności i wybrała źle pojmowaną solidarność korporacyjną z notariuszami. "A wszystko to w sytuacji, kiedy miliony Polaków czekają na tańsze kredyty, a przedsiębiorcy czekają na szybkie wyroki nakazowe. Dziś trzeba nawet ponad rok czekać na wpis do księgi wieczystej, co powoduje duże koszty dla kredytobiorców" - mówił Warchoł.

Jego zdaniem, proponowane przez resort przepisy umożliwiłyby niezwłoczne dokonywanie takich wpisów przez notariuszy, a w konsekwencji obniżenie kosztów kredytów hipotecznych.

Reklama

Wiceminister był też pytany, czy czuje żal do posłów PiS, którzy nie zagłosowali za projektem i w konsekwencji proponowane przez MS zmiany przepadły. "Nie czuję żalu. PiS wspierał nas przy pracach parlamentarnych nad tą ustawą. To prawda, że była absencja posłów PiS, tak samo zresztą jak przy innych rozwiązaniach. Opozycja zwarła w tej sytuacji szeregi w imię ochrony korporacyjnego interesu. Dlatego taki, a nie inny wynik" - powiedział.

Zapewnił przy tym, że nie zraża się przegranym głosowaniem i zamierza rozmawiać z PiS o procedowaniu projektu w tej sprawie jako poselski. "Absolutnie, to nie koniec, nie poddajemy się. Będę rozmawiał z marszałek Sejmu Elżbietą Witek i wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim. Zamierzam przekonywać, żeby został złożony on jako poselski. To jest bardzo ważne, żebyśmy uchwalili to rozwiązanie. Mam nadzieję, że uda się to zrobić jeszcze w tym roku" - zaznaczył Warchoł.

Reklama

Dodał, że co do zasady projekt ma zostać złożony w niezmienionej formie. "Jestem jednak otwarty na dyskusję i łagodzenie tych przepisów. Przypomnę, że w wielu punktach już to zrobiliśmy. Chociażby ograniczyliśmy możliwość zawieszenia notariusza tylko do najpoważniejszych przestępstw gdzie górna granica kary wynosi co najmniej 10 lat, i przyznaliśmy specjalna ścieżkę odwoławczą ws. zawieszenia, umożliwiając wówczas dalszą pracę notariuszom" - zaznaczył.

Projekt noweli Prawa o notariacie przewidywał przyznanie notariuszom m.in. uprawnienia do dokonywania niektórych wpisów w księgach wieczystych. Chodziło przede wszystkim o zakładanie nowych ksiąg wieczystych poprzez wyodrębnienie nieruchomości lokalowej z zabudowanej nieruchomości gruntowej, gdy zbywcą jest przedsiębiorca, a także o wpis hipoteki obciążającej nieruchomość. Obecnie uprawnieni do tego są referendarze sądowi. Notariusze mieli też otrzymać kompetencję do wydawania notarialnych nakazów zapłaty.

Zmiany miały objąć także zwiększenie nadzoru nad notariatem. Resort uzasadniał to nadaniem notariuszom nowych uprawnień. Przepisy przyznawały Ministrowi Sprawiedliwości możliwość zawieszenia notariusza w określonych przypadkach. Szef MS mógłby, w myśl proponowanych przepisów, obowiązkowo zawieszać notariusza m.in., jeżeli prowadzone przeciwko niemu byłoby postępowanie o umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe.

Przeciwko tym rozwiązaniom protestowali w trakcie prac w Sejmie posłowie opozycji. Zarzucali oni, że projekt ma tak naprawdę na celu zwiększenie kontroli MS i pomniejszenie znaczenia samorządu notariuszy. Także obowiązkowe zawieszanie notariuszy, przeciwko którym trwa postępowanie, było przedmiotem krytyki. Politycy opozycji zwracali także uwagę, że do proponowanych zmian musiałby zostać dostosowany systemu obsługi wydziałów ksiąg wieczystych, który mógłby, jak oceniali, zająć nawet 4 lata.

Zmiany miały wprowadzić także instytucję Rzecznika Dyscyplinarnego Notariatu wybieranego ostatecznie przez szefa resortu sprawiedliwości spośród trzech kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Notarialną. Rzecznik ten miał być uprawniony do m.in. wszczynania i prowadzenia dochodzenia dyscyplinarnego. Do tej propozycji również krytycznie odnieśli się politycy opozycji; wskazywali, że rzecznik ów wedle projektu mógłby być niemal dowolnie odwoływany przez ministra sprawiedliwości.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski

mm/ itm/