Kadencja samorządowa do wiosny lub jesieni 2024 r.

sondaż, wybory,
<p>Zwolennicy terminu wiosennego wskazują, że łatwo będzie zdobyć dla niego przychylność samych samorządowców z uwagi na harmonogram konstruowania lokalnych budżetów.</p>Shutterstock
31 maja 2022

Prace nad przepisami przesuwającymi wybory samorządowe na rok 2024 mają się zakończyć w najbliższych tygodniach. Konsekwencją takiego działania będzie rekordowo długa – bo aż sześcioletnia – kadencja lokalnych władz

Wszystko po to, by skomplikowane wybory lokalne nie były organizowane w tym samym czasie co parlamentarne (jesień 2023 r.). O tym, że PiS rozważa taki ruch, napisaliśmy jako pierwsi już w sierpniu zeszłego roku.

Skąd taki pośpiech? – Im szybciej o tym zdecydujemy, tym lepiej. Chodzi też o plany inwestycyjne samorządów. Może po drodze ogłosimy kolejny nabór w ramach Programu Inwestycji Strategicznych – wskazuje rozmówca z PiS.

Przy czym o ile w partii rządzącej panuje zgoda co do tego, że wybory należałoby przesunąć na 2024 r., o tyle trwają dyskusje, czy powinna to być wiosna, czy jesień. Samorządowcy z reguły nie mówią „nie” takim planom, ale wyraźnie skłaniają się ku jednej z tych opcji. – Pytanie, czy rzeczywiście nie da się zorganizować wyborów parlamentarnych i samorządowych obok siebie i uniknąć dyskusji o wydłużeniu kadencji. Jeśli jednak wybory miałyby zostać przesunięte, to maj byłby najlepszym terminem. Bo dziś, przy wyborach jesiennych, nowe władze wchodzą do urzędu i w kolejnym roku muszą działać na budżecie przygotowanym przez poprzedników – komentuje Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Jego zdaniem trzeba działać systemowo, tzn. przygotować mechanizm, który w przyszłości pomoże uniknąć podobnej „wyborczej kumulacji”.

PiS wolałby ustawić kolejność tak, by wybory lokalne odbyły się po tych do Parlamentu Europejskiego

Termin wiosenny może być korzystny dla samorządów, ale kolidować z kolei z eurowyborami, które mogą zostać rozpisane na początek czerwca 2024 r. Ze względów taktycznych PiS wolałby ustawić kolejność tak, by lokalne odbyły się po tych do Parlamentu Europejskiego – stąd rozważania o terminie jesiennym.

Oba scenariusze mają konkretne skutki. Po pierwsze – to przesłanka, że PiS nie podejmie próby rozpisania wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Bo gdyby do tego doszło, nie trzeba byłoby już przesuwać elekcji lokalnych. Po drugie – byłaby to rekordowo długa kadencja w samorządzie. PiS, wprowadzając w 2018 r. zasadę dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, jednocześnie wydłużył je z czterech do pięciu lat. Obecna kończy się w 2023 r. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.