Senat zamierza zgłosić poprawki do znowelizowanej ustawy o ochronie granicy państwowej. Jak mówi senator niezrzeszony Krzysztof Kwiatkowski, jedna z nich ma zawierać gwarancję, że zaostrzone regulacje w strefie przygranicznej nie będą mogły obejmować większego terenu, niż obecnie obowiązujący stan wyjątkowy. – Skoro sami rządzący przyznają, że obecna regulacja się sprawdza, to po co ją zmieniać? – pyta retorycznie senator. Ponadto mogą się pojawić poprawki dotyczące rekompensat za ograniczenie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej na terenie przygranicznym. Chodzi m.in. o ułatwienie procedury ich otrzymywania. Możliwa jest także poprawka pozwalająca na dostęp dziennikarzy na te tereny.
Tymczasem premier Mateusz Morawiecki będzie kontynuował tournée po europejskich stolicach. W Berlinie spotka się dziś z kanclerz Angelą Merkel, która niedawno rozmawiała z Alaksandrem Łukaszenką, oraz Olafem Scholzem, przyszłym szefem rządu. – Chodzi o kontynuację aktualnej polityki sankcyjnej i przedstawienie nowych propozycji sankcji, które mogą powstrzymać Władimira Putina np. przed dalszym naruszaniem integralności terytorialnej Ukrainy – mówi wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Tematem rozmów będą też kwestie gazowe, w tym Nord Stream 2, którego certyfikację Niemcy ostatnio wstrzymali. Te tematy to stały przekaz w podróżach premiera w ostatnich dniach. Wczoraj Morawiecki rozmawiał w Paryżu z prezydentem Emmanuelem Macronem, a w Lublanie – z szefem słoweńskiego rządu Janezem Janšą.
Reklama
Wcześniej szef rządu gościł też na Litwie, Łotwie, w Estonii, Chorwacji, a na Węgrzech spotkał się z szefami rządów krajów V4. Jutro ma pojechać do Londynu, a w kolejnych tygodniu możliwa jest podróż do Madrytu. Morawiecki ruszył w trasę po tym, jak w piątek szefowie MSWiA i MON spotkali się z Avril Haines, dyrektorką Wywiadu Narodowego w gabinecie prezydenta USA Joego Bidena. Rząd obawia się nasilenia kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią, eskalacji agresji Rosji wymierzonej w Ukrainę oraz dalszych prób ingerencji Kremla na rynku gazowym. Polska liczy, że pozytywne efekty dyplomatycznej ofensywy będzie widać w decyzjach Rady Europejskiej, która w grudniu ma dyskutować na te tematy. Wcześniej ma się też odbyć szczyt Partnerstwa Wschodniego.
Z kolei Komisja Europejska interweniuje w krajach, skąd pochodzą obcokrajowcy sprowadzeni przez białoruskie władze. Według Brukseli zawieszono już loty z Bagdadu do Mińska, a także przesiadki przez Damaszek, Dubaj, Stambuł i Taszkent. Przed tygodniem z Mińska wyleciał pierwszy samolot do Bagdadu z osobami, które chcą powrócić do Iraku. Irackie władze zgłosiły się do KE z prośbą o zorganizowanie kolejnych powrotów. Bruksela chce łącznie przeznaczyć na ten cel 3,5 mln euro. Teraz szuka możliwości, by podobne loty zorganizowano do innych krajów. Są one jednak dobrowolne, więc zapewne nie wszystkie osoby przebywające na granicy się na nie zdecydują. Pojawia się też pytanie o strategię wobec obywateli pogrążonych w chaosie Afganistanu czy Jemenu, do których powroty byłyby kontrowersyjne.
Morawieckiemu nie udało się wystąpić w Parlamencie Europejskim. W czasie posiedzenia w Strasburgu we wtorek odbyła się debata na temat kryzysu na granicy z Białorusią. Kancelaria premiera zabiegała o to, by wziął w niej udział premier Polski, ale izba odmówiła. „Posłowie mieli możliwość rozmawiania z premierem na ostatnim posiedzeniu, więc uznaliśmy, że są dobrze poinformowani o wszystkich aspektach obecnego kryzysu” – podkreśliło biuro prasowe PE. Nieoficjalnie słyszymy, że szef PE David Sassoli chciał uniknąć wystąpienia Morawieckiego, bo uznał, że byłby to element jego kampanii propagandowej.
– Morawiecki tworzy narrację, że dzięki jego zabiegom dyplomatycznym coś się zmieniło. A prawda jest taka, że to UE wymusiła na niektórych liniach wstrzymanie lotów do Mińska i nałożyła dodatkowe sankcje na Białoruś – słyszymy. Obóz rządzący przyjął krytycznie brak zgody na występ Morawieckiego. „Premierowi kraju, który broni granicy zewnętrznej UE, odmawia się zabrania głosu w parlamencie tejże UE. Jednocześnie tzw. liderzy UE rozmawiają z dyktatorem ponad głowami innych i układają się gospodarczo z Putinem. Dawno Europa nie była tak beznadziejnie i żenująco słaba” – napisał na Twitterze europoseł PiS Tomasz Poręba.