W związku z wydarzeniami na polsko-białoruskiej granicy w środę wizytę w Warszawie złożył przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, który spotkał się z premierem Morawieckim.

Po spotkaniu Morawiecki zamieścił wpis na Facebooku, w którym ocenił, że ostatnie wydarzenia na wschodniej granicy Polski, to wielki test solidarności również dla całej Europy.

"Z oddali wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej mogą wyglądać na kryzys migracyjny, z jakim mieliśmy do czynienia kilka lat temu. Ale trzeba wyraźnie zaznaczyć, że aktualnie jest to kryzys polityczny, wywołany przez konkretne państwa i osoby w celu destabilizacji sytuacji w całej Unii Europejskiej" - podkreślił.

Reklama

Przypomniał, że od wielu tygodni z Bliskiego Wschodu do Mińska ściągani są samolotami ludzie, których przesuwa się w kierunku granicy polsko-białoruskiej i białorusko-litewskiej.

"Celem tego terroryzmu państwowego - bo tak należy nazwać to zjawisko, jest z jednej strony destabilizacja naszych państw, a z drugiej wywołanie kryzysu i konfliktu na terenie zachodniej Europy. Jest to też cicha zemsta Łukaszenki za to, że wspieraliśmy demokratyczne wybory i przemiany na Białorusi" - napisał szef rządu.

Reklama

Wyraził też przekonanie, że ryzyko konfliktu może eskalować, a sytuacja może się pogarszać. "Możemy mieć do czynienia z nowymi metodami prowokacji ze strony Łukaszenki i jego mocodawców. Musimy być na nie przygotowani. Musimy mieć siłę, wolę i możliwości skutecznego działania - zarówno ze strony Polski, jak i całej Unii Europejskiej" - stwierdził.

Dlatego też - dodał - w środę do Warszawy przybył szef Rady Europejskiej, z którym rozmawiał o wsparciu, jakiego może udzielić Unia i jej instytucje.

Dziękował jednocześnie za wszystkie gesty, znaki i słowa solidarności, za którymi - dodał - pójdą czyny. "Musimy wspólnie wypracować odpowiednie rozwiązania, żeby Polska i UE były bezpieczne. Chcemy współpracować z Rosją i Białorusią, ale nie z pistoletem przyłożonym do głowy" - zaznaczył.

Morawiecki podkreślił, że należy zwiększyć presję poprzez mechanizm większych sankcji. "Musimy rozmawiać o skutecznym zablokowaniu lotów z krajów Bliskiego Wschodu na Białoruś i rozpocząć akcję dyplomatyczną z poziomu UE w stolicach państw Bliskiego Wschodu" - stwierdził.

Premier wyraził zadowolenie, że dzisiaj cała Unia Europejska i NATO mówią jednym głosem i wspierają działania Polski w walce z terroryzmem Łukaszenki. Podziękował szefowi Rady Europejskiej za przyjazd do Warszawy, wyrażenie solidarności z Polską solidarność i "za gotowość do wspólnego działania na rzecz bezpieczeństwa Europy".

W związku z sytuacja na granicy z Białorusią solidarność z Polską wyraziło wiele państw UE, w tym m.in. Słowacja, Czechy, Węgry, Słowenia, Litwa, Łotwa, Estonia, Grecja i Francja.