Fotel zmienił Grzegorz Puda, który obecnie będzie kierował przywróconym ministerstwem funduszy. Jego z kolei w resorcie rolnictwa zastąpił Henryk Kowalczyk, który został także wicepremierem. Wakat po Jarosławie Gowinie w resorcie rozwoju wypełnił Piotr Nowak, były wiceminister finansów, do niedawna urzędnik Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Wreszcie ostatnia nominacja ministerialna to Kamil Bortniczuk, który wszedł do rządu jako szef odtworzonego resortu sportu i turystyki. Zmiany to w części spłata politycznych długów wynikających z budowy nowej większości po odejściu Jarosława Gowina. Resort sportu (przeciąganie liny w sprawie dokooptowania do niego turystyki trwało niemal do ostatniej chwili) otrzymali republikanie Adama Bielana.
Jednocześnie jeden z naszych rozmówców z rządu wskazuje na osłabienie pozycji Mateusza Morawieckiego. Zachowuje on wpływ na resort finansów i ważny z punktu widzenia zarządzania unijnymi środkami resort funduszy, ale trzy ministerstwa - rolnictwa, rozwoju i klimatu - częściowo wyjdą z jego strefy wpływów.
Mateusz Morawiecki postanowił się jednak zabezpieczyć. W tym celu, jeszcze zanim ministrem rozwoju został Piotr Nowak, do resortu oddelegowany został zaufany człowiek premiera, Artur Soboń (wcześniej wiceminister w resorcie aktywów państwowych). Tak samo można interpretować przesunięcie Grzegorza Pudy z resortu rolnictwa do resortu funduszy i polityki regionalnej. - Z ministrem Pudą to rozwiązanie kompromisowe, by pogodzić różne frakcje, a przede wszystkim, by zadowolić Mateusza Morawieckiego. Nie wydaje mi się, żeby wiceminister funduszy Waldemar Buda, który miał swoje ambicje ministerialne, miał z tym wielki problem, bo z Pudą dobrze się znają i lubią. Puda był wcześniej sekretarzem stanu w resorcie funduszy, więc dla niego to trochę powrót na stare śmieci - mówi rozmówca DGP.
Rekonstrukcje rządów PiS / Dziennik Gazeta Prawna
Na początku przyszłego roku zmiany w rządzie będą miały dalszy ciąg. Wtedy ze stanowiska wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo ma odejść Jarosław Kaczyński, by skupić się na kierowaniu partią. To będzie oznaczało, że cała struktura PiS zacznie przechodzić w tryb wyborczy przed kampanią parlamentarną w 2023 r. Nasi rozmówcy sugerują, że być może będzie to też pretekst do ponownego przemeblowania rządu. ©℗