Reklama

Uchwały przeciwko "ideologii LGBT" podjęło w 2019 r. kilkadziesiąt samorządów różnego szczebla, m.in. sejmiki województw: małopolskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego, z kolei sejmik woj. łódzkiego przyjął Samorządową Kartę Praw Rodzin. Komisja Europejska wystosowała na początku września list do władz pięciu polskich regionów, które przyjęły te uchwały, podkreślając wagę odpowiedzi na wezwanie "do usunięcia uchybienia". KE dała czas na odpowiedź do połowy września.

Posłowie Marek Sowa i Michał Krawczyk zorganizowali w piątek konferencję prasową pt. "Presja ma sens - PiS musi się wycofać z dyskryminujących uchwał anty-LGBT".

"Od kilku miesięcy sejmiki pięciu polskich województw prowadzą korespondencję z Komisją Europejską, w której to korespondencji muszą się tłumaczyć z dyskryminujących uchwał w sprawie LGBT, z niezgodnych z wartościami europejskimi zapisów, które w tych uchwałach zostały przyjęte" - mówił Krawczyk.

"My jako posłowie i radni KO od początku mówiliśmy, że skandalem jest uchwalanie tego typu stanowisk i tego typu uchwał. Od wielu miesięcy mówimy, że istnieje realne zagrożenie utraty środków unijnych z następnej perspektywy finansowej na lata 2021-27 dla tych pięciu województw" - dodał.

Reklama

Niestety, jak mówił, sejmiki tych pięciu województw pozostają głuche na te apele.

Poseł przypomniał, że w czwartek obaj w ramach zapytań poselskich skierowali pytanie do wiceministra funduszy i polityki regionalnej Waldemara Budy, czy istnieje realne zagrożenie utraty funduszy unijnych z powodu tych uchwał. "Pan minister zapewniał nas, że żadne zagrożenie nie istnieje, a korespondencja ws. sejmików nie dotyczy perspektywy finansowej" - mówił Krawczyk.

Jednocześnie okazało się - jak mówił - że dzień wcześniej wiceminister Buda wysłał do polskich samorządów pismo, żeby zweryfikowały te przyjęte uchwały pod kątem przestrzegania tzw. wartości horyzontalnych, jest bowiem realne zagrożenie utraty przez samorządy środków, jeśli podjęte uchwały mają charakter dyskryminujący.

"Pan minister jedno mówi, a drugie robi" - ocenił Krawczyk. "Bardzo się jednak cieszymy, że pan minister Buda powoli idzie po rozum do głowy" - dodał.

"Przyjęte uchwały są po prostu haniebne i powinny być uchylone przez wojewodów w momencie, w którym były podejmowane, bo są niezgodne z konstytucją, w której sformułowany jest zakaz dyskryminacji" - przekonywał Marek Sowa. "Dopiero groźba utraty dziesiątków miliardów euro wpłynęła na jakąkolwiek refleksję ze strony rządzących" - dodał.

"Zdaje sobie sprawę, że pismo pana ministra to krok naprzód, ale mały" - mówił Sowa. "Problem polega na tym, że posłowie i radni PiS tak dokładnie myślą. Oni po prostu tacy są. Oni w dużej mierze są homofobami" - dodał.

Posłowie KO zaznaczyli, że ponieważ nadal istnieje ryzyko utraty środków, kolejny raz apelują do samorządów o wycofanie się z tych uchwał. Zapowiedzieli, że radni KO będą składać projekty uchwał unieważniających tamte uchwały.

Na początku września "Gazeta Wyborcza" napisała, że Polska zaczyna tracić pieniądze z UE - może przepaść nawet 47,5 mld zł, jeśli samorządowcy nie wycofają się z tzw. uchwał anty-LGBT, gdyż Komisja Europejska zawiesiła rozmowy z pięcioma polskimi województwami na temat wypłat środków z programu REACT-EU.

W czwartek, odpowiadając na zapytanie posłów KO wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda zapewniał, że nie ma żadnego zagrożenia utraty unijnych środków przez województwa, które podjęły te uchwały. Buda poinformował zarazem, że w środę została skierowana do wszystkich samorządów prośba o to, by przeanalizowały swoje systemy, uchwały, deklaracje pod kątem dyskryminacji.

Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania Anna Schmidt w odpowiedzi przesłanej Komisji Europejskiej ws. uchwał wskazała, że wszystkie osoby, bez względu na orientację seksualną i niezależnie od miejsca zamieszkania, korzystają w Polsce z prawnej ochrony. W stanowisku przesłanym KE Schmidt zwraca uwagę, że władza samorządowa jest wybierana w demokratycznych wyborach i jest niezależna od administracji rządowej. Podkreśla, że podejmowane przez rady i sejmiki uchwały podlegają nadzorowi przedstawiciela wojewody wyłącznie pod kątem legalności.

Program REACT-EU to instrument z pakietu Next Generation UE (funduszu odbudowy). Środki te mają wesprzeć regiony w reagowaniu na społeczne i zdrowotne skutki pandemii Covid-19.