Były prezydent był pytany w Radiu Zet m.in. o to, dlaczego bronił Władysława Frasyniuka, który na antenie TVN24 powiedział o żołnierzach, którzy razem ze Strażą Graniczną zabezpieczają granicę polsko-białoruską, że "nie służą państwu polskiemu". "Mam wrażenie, że to jest wataha (...), wataha psów, która otoczyła biednych słabych ludzi. (...) Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu" - powiedział Frasyniuk.

"Frasyniuk powiedział, na ile mógł, że to mu się nie podoba. Jeśli Frasyniuk się wypiera, to przypiszcie to mi, że ja to powiedziałem. Tak, myślę podobnie jak Frasyniuk, choć oczywiście w innych słowach bym to ubrał. Powiedział to, co należało powiedzieć w tych warunkach" – odpowiedział Wałęsa.

Reklama

Na uwagę prowadzącej, że funkcjonariusze wykonują pracę, mają rozkazy, Wałęsa powiedział, że "hitlerowcy też wykonywali rozkazy i co, sądzimy ich?". "To tak samo rozkaz, rozkaz jak rozkaz. Zastanówmy się, jakie rozkazy można przyjmować" – powiedział.

Po uwadze prowadzącej, że hitlerowcy mordowali ludzi, Wałęsa powiedział "zaraz, zaraz, a czy tu nie dojdzie do morderstwa?! Poczekajmy jeszcze trochę, ja przewiduję, że dojdzie. I co wtedy powiemy? Rozkazy wykonywaliśmy". "Rozkaz jest rozkaz. Rozkaz musi być świadom, na piśmie. Bo oni się później wymigają, dowódcy, nasi ministrowie powiedzą, że to ci wykonywali te rozkazy, i tak to będzie, jak padną ofiary" - stwierdził. "To można przewidzieć" – ocenił Wałęsa.