Sejm ma zająć się w czwartek po południu wspólnym projektem Kukiz'15 i PiS tzw. ustawy antykorupcyjnej, którego głównym celem jest zaostrzenie kar w stosunku do osób skazanych za korupcję. Projekt zakłada m.in., że osoby skazane za określone przestępstwa korupcyjne mogą być pozbawione praw publicznych, a sąd będzie musiał orzec wobec nich zakaz zajmowania "wszelkich lub określonych stanowisk" w spółkach, w których Skarb Państwa ma co najmniej 10 proc. udziałów.

Posłowie KO zadeklarowali w czwartek gotowość do pracy nad projektem; zapowiedzieli jednak złożenie poprawek do niego. Barbara Dolniak (KO) oceniła, że w propozycji PiS i Kukiz'15 brakuje wielu istotnych rozwiązań pomocnych w walce z korupcją.

"Nie ma np. nic w kwestii oświadczenia majątkowego współmałżonka najważniejszych osób w państwie - oświadczenia, które publikowane byłoby w Biuletynie Informacji publicznej dotyczące majątku odrębnego małżonka prezydenta czy marszałków Sejmu i Senatu, wicemarszałków, Prezesa Rady Ministrów, ministrów czy wiceministrów" - wskazała posłanka KO.

Reklama

Przypomniała, że takie rozwiązania zostały zawarte w projekcie ustawy "czyste ręce", który KO złożyła w Sejmie i który do tej pory nie został rozpatrzony.

Arkadiusz Myrcha (KO) ocenił, że projekt "ustawy antykorupcyjnej" jest "zwykłym oszustwem". "Mami się obywateli, że przygotowując surowe przepisy będzie się zapobiegało w Polsce korupcji. Ale jaka jest rzeczywistość? Żeby walczyć z korupcją, muszą być do tego odpowiednie instytucje państwowe. CBA i prokuratura działają z klucza politycznego. Kiedy opinia publiczna sprawy ewidentne, które dotykają najważniejszych osób w państwie, jak chociażby przykład słynnej łapówki Jarosława Kaczyńskiego, to CBA nabiera wody w usta i sprawy nie widzi. Prokuratura to samo" - mówił poseł KO. Jak podkreślał, w Polsce nie uda się wygrać z korupcją, bez niezależnie działającej prokuratury i CBA.

Myrcha nawiązał do zeznań z 2019 r. Geralda Birgfellnera, austriackiego przedsiębiorcy, który miał - we współpracy z powiązaną ze środowiskiem PiS spółką Srebrna - budować w Warszawie dwa wieżowce. Inwestycja nie została zrealizowana, a Austriak zawiadomił prokuraturę, twierdząc, że nie zapłacono mu za wykonaną pracę. Birgfellner zeznał ponadto, iż prezes PiS Jarosław Kaczyński nakłaniał go do wręczenia łapówki, co miało być jednym z warunków rozpoczęcia budowy. Sprawę, którą opisała w 2018 r. "Gazeta Wyborcza", badała prokuratura i umorzyła śledztwo. W lutym zeszłego roku warszawski sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa po zawiadomieniu Birgfellnera.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli złożenie w Sejmie poprawek do projektu PiS i Kukiz'15, dotyczących m.in. ujawnienia majątków odrębnych współmałżonków najważniejszych osób w państwie.

Projekt PiS i Kukiz'15 zakazuje też łączenia wykonywania pracy w spółkach, w których Skarb Państwa ma co najmniej 10 proc. udziałów z wykonywaniem mandatu posła i senatora oraz sprawowaniem funkcji wójta, burmistrza czy prezydenta miasta.