Reklama

"Lewica od początku uważała, że program finansowania in vitro to szczęście, nie żadna indoktrynacja czy ideologia, tylko szczęście Polek i Polaków, którzy czekają na potomstwo i nie mogą go mieć. Dlatego w Światowym Dniu In Vitro chciałbym zadeklarować, że jeżeli Lewica po rządach PiS będzie współodpowiedzialna za losy naszego kraju, to taki program zostanie przywrócony. Będzie w pełni refundowany z budżetu państwa, aby samorządy nie dźwigały na swoich barkach odpowiedzialności za to, co powinno robić państwo" - podkreślił Trela na środowej konferencji prasowej w Łodzi.

Zdaniem posła Lewicy, ideologizacja prowadzona przez obóz władzy powoduje, że Polakom i Polkom odbierane jest szczęście. Jak zauważył, w rejonach kraju, gdzie rządzi lub współrządzi Lewica programy finansowania in vitro już działają, albo są w ostatecznej fazie przygotowania, zaś jako pierwszy taka formę wsparcia wprowadził samorząd Częstochowy.

"Pokazujemy, ze dla nas najważniejsze jest szczęście i zadowolenie naszych obywateli, a na drugi plan odkładamy działalność polityczną. Dziwi nas, że PiS tak bezrefleksyjnie do tego podchodzi. Ile było zapowiedzi, że będzie inna technika, inne metody leczenia niepłodności. Myśmy mieli taką klinikę w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Obecnie ona już nie funkcjonuje, dlatego że skończył się pilotażowy program, a nikt z Ministerstwa Zdrowia na to dodatkowych pieniędzy nie chce przeznaczyć" - dodał Trela.

Posłanka Paulina Matysiak wspomniała, że efektem działającego w kraju w latach 2013-2016 programu leczenia niepłodności metodą in vitro było 22 tys. żywych urodzeń.

"Zamknięcie programu spowodowało, że wiele rodzin nie może skorzystać z in vitro, bo sam zabieg jest drogi i nie każdego na niego stać - to ok. 10 tys. zł za jedną procedurę. Problemu nie rozwiązuje też fakt, że niektóre samorządy wprowadzają lokalne programy dofinansowania in vitro na swoich terenach. Uważamy, że zabieg nie powinien być determinowany tym, gdzie mieszkamy. Polskie rodziny powinny mieć dostęp do tego świadczenia niezależnie od meldunku" - zaznaczyła posłanka.

Wiceprezydent Łodzi Małgorzata Moskwa-Wodnicka opowiedziała o miejskim programie dofinansowania in vitro, funkcjonującym w Łodzi od 2016 roku.

"Po czterech latach możemy powiedzieć, że były to najlepiej wydane środki miejskie, bo możemy się cieszyć bardzo dużą skutecznością programu. Do 14 maja mamy 301 urodzonych z in vitro łodzian i tyle samo szczęśliwych rodzin. W tegorocznej edycji mamy już zakwalifikowane 184 pary. Wiele z nich czekało w kolejce na taką możliwość. Warto podkreślić, że to nie jest jakiś wymysł, ale realny problem, z którym borykają się pary. Szacuje się, że ok. 2 mln Polaków ma problem z niepłodnością, więc jej leczenie powinno mieć zasięg krajowy" - podkreśliła wiceprezydent.