Pełni pan funkcję pełnomocnika rządu ds. młodzieży od września zeszłego roku, czy ustanowienie tego organu można interpretować jako reakcję na niezbyt korzystne dla obozu rządzącego wyniki wyborów prezydenckich wśród młodego pokolenia? Tylko 1/3 z tej grupy poparła Andrzeja Dudę.

Powołanie instytucji pełnomocnika ds. polityki młodzieżowej wpisuje się w konsekwentną, przemyślaną i prowadzoną od dłuższego czasu politykę rządu premiera Morawieckiego, której celem jest zwiększanie wpływu młodych ludzi na procesy decyzyjne. Wśród tych działań można wymienić powołanie ustawowo umocowanej Rady Dialogu z Młodym Pokoleniem, organów młodzieżowych przy ministerstwach i instytucjach kultury, wzmocnienie młodzieżowych rad JST, systemowe wsparcie wolontariatu i harcerstwa czy młodzieżowych NGO-sów.

Mimo tej „konsekwentnej, przemyślanej polityki„ mamy do czynienia z sytuacją, w której młodzi się od was odwrócili. Wg ostatnich badań o 30 proc. więcej z nich popiera lewicę, niż prawicę. Pana zadaniem jest zmiana tej sytuacji?

Reklama

Nie zgadzam się, że się odwrócili. Ale oczywiście potrzebujemy pogłębiania i podtrzymywania dialogu z młodzieżą, który już rozpoczęliśmy – nikt przed nami tak szeroko nie dopuścił młodych do procesów decyzyjnych.

A konkretnie: jakie możliwości działania mają uczniowie liceów czy studenci?

Reklama

Zachęcamy np. do zaangażowania w młodzieżowe rady na poziomie samorządów. Ostatnio rząd przyjął nasz projekt ustawy znacząco poszerzający możliwości działania tych rad. Dzięki tym zmianom oprócz obecnie funkcjonujących gminnych, umocowujemy ustawowo rady powiatowe i wojewódzkie. Usankcjonowaliśmy katalog uprawnień takich rad, np. zgłaszanie wniosków dot. inicjatywy uchwałodawczej, współtworzenie samorządowych i rządowych strategii na rzecz młodzieży, opiniowanie uchwał jej dotyczących. Można też aplikować do Rady Dialogu z Młodym Pokoleniem, czy zgłosić się ze swoim pomysłem do mnie.

Wróćmy do tej konsekwentnej polityki rządu... Znieśliście podatek od dochodów osobistych dla osób do 26. roku życia. Wyniki wyborów i badań opinii społecznej pokazują jednak, że pod względem politycznym decyzja ta poniosła fiasko. A ja zastanawiam się, czy był to sensowny ruch pod względem pedagogicznym - miał nauczyć, że podatki to kara?

Podatki są niezbędne, by państwo mogło działać i chronić obywateli. Natomiast człowiek, który wchodzi na rynek pracy, jest na samym dole drabiny dochodów. Chcemy, by mógł się rozwijać, edukować, poszerzać zainteresowania, co wymaga pieniędzy. Zwolnienie tych osób z podatku ma na celu ułatwienie startu w dorosłość. W połączeniu z radykalnym wzrostem wynagrodzeń, który nastąpił za naszych rządów, sytuacja finansowa młodzieży wygląda dziś znacznie lepiej niż przed 2015 r.

Brak zysków politycznych nie zraża pana do tego rozwiązania? A może takie wsparcie bardziej przydałoby się np. rodzicom spłacającym kredyt mieszkaniowy?

Nasze działania mają charakter długoterminowy i systemowy, a nie wyborczy. Jestem przekonany, że ludzie, którzy z tych ułatwień korzystają, będą korzystać z tworzonych przez nas instytucji, w długofalowej perspektywie docenią opcję polityczną, która spowodowała radykalną poprawę ich sytuacji. A kolejne kroki przed nami.

Nie obawia się pan, że retoryka waszej opcji w sprawie LGBT czy ochrony klimatu, powołanie Przemysława Czarnka na ministra edukacji, czy jesienny wyrok TK ws. aborcji już na wstępie nie skazują pańskiej misji na porażkę?

To retoryka opozycji. Weźmy np. temat klimatu. Prowadzimy szeroko zakrojone działania w tej sprawie – od programów Mój Prąd i Czyste Powietrze, po wpisanie transformacji energetycznej do Krajowego Planu Odbudowy. W ramach programu FIO wspieramy NGO-sy zajmujące się edukacją ekologiczną. Jest to jednak temat mocno wykoślawiony przez opozycję. Wystarczy spojrzeć na praktykę działania władz Warszawy. W stolicy zabudowano kliny napowietrzające, a teraz ci, którzy na to pozwolili, krzyczą, że jest smog i to oczywiście, jak wiadomo, wina PiS. Pan Trzaskowski obiecał zasadzenie 1 mln drzew. Gdzie one są?

Mamy szósty rok waszych rządów, a nadal przodujemy na liście miast o najgorszym powietrzu w Europie. Przejdźmy jednak do strategii, której konsultacje zaczęliście.

Rozpoczęliśmy we wszystkich województwach konsultacje wieloletniej strategii polityki młodzieżowej. Ze względu na pandemię odbywają się one online. Może w nich uczestniczyć każdy młody obywatel. Nie tworzymy strategii w gabinecie, ale spotykamy się z młodymi w całym kraju, a także z tymi, którzy pracują i studiują za granicą. Chcemy uzyskać odpowiedzi na pytania, co trzeba w Polsce zrobić, by żyło się im tu lepiej. Koncentrujemy się na takich tematach, jak edukacja i szkolnictwo wyższe, rynek pracy, przedsiębiorczość, społeczeństwo obywatelskie i kultura, polityka społeczna, prorodzinna i mieszkaniowa, zdrowie i sport oraz ekologia i klimat. Ale jesteśmy otwarci na propozycje poszerzenia tej listy.

Jaką rangę będzie miała ta strategia?

Najbardziej odpowiednia wydaje się forma uchwały rządu, tak jak np. w przypadku SOR-u. Oprócz tego, poszczególne postulaty podnoszone podczas konsultacji mogą być przyjmowane w osobnych projektach ustaw. Mamy zielone światło do działania, rząd jest mocno nastawiony na dialog z młodym pokoleniem. Podobnie jak prezydent. Jestem pewien, że w tej sprawie będziemy mieli dobrą współpracę wielu ośrodków i instytucji.

I to, co zaproponujecie, wejdzie w życie?

Tak, oczywiście. Działania na rzecz młodych są jednym z priorytetów rządu. A rząd PiS wielokrotnie dowiódł, że realizuje swoje obietnice. Życie Polaków, szczególnie tych, którzy zakładają rodzinę, znacząco poprawiło się podczas naszych rządów.

Jakie są ramy czasowe tych działań, kiedy rząd przyjmie strategię?

Zależy nam, by stało się to najpóźniej do końca przyszłego roku.

Wśród obszarów, na których strategia ma się koncentrować, jest zdrowie i edukacja, których fatalną kondycję, spowodowaną niedofinansowaniem, obnażył COVID. W ochronie zdrowia jesteśmy na szarym końcu w unijnych statystykach, jeśli chodzi o finansowanie. A nakłady na edukację w 2018 były niższe niż w 2015.

MEiN przygotowuje szereg działań w tej kwestii. To bardzo złożony obszar. Wymaga namysłu nad tym, jakie zmiany powinny zajść, aby edukacja jak najbardziej odpowiadała potrzebom młodzieży w erze postcovidowej. Po to z nimi rozmawiamy, by wspólnie się nad tym zastanowić. Natomiast, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, to zwrócę uwagę chociażby na działania ws. ochrony zdrowia psychicznego młodych. Rząd tu nie oszczędza: 220 mln zł na psychiatrię dziecięcą i działania ogłoszone przez premiera Morawieckiego to bardzo konkretne kroki. Na pewno natomiast trzeba się zastanowić nad tym, jak bardziej efektywnie komunikować się z młodym pokoleniem, również w tych sprawach.

Zatem nie należy się spodziewać, by wasza strategia zakładała istotny wzrost nakładów na te obszary. Przejdźmy więc do kolejnego tematu: rynku pracy. Czy odniesiecie się do rozwiązania problemu tzw. umów śmieciowych? Na ostatniej konwencji Lewicy jej młodzieżówka podnosiła także ten problem.

Rząd PiS zrobił najwięcej po 1989 r., by wzmocnić pozycję pracownika na rynku pracy. Ale też opinie o dalszych kierunkach działań są w tej sprawie wśród młodych podzielone. Niektórzy mają bardzo liberalne poglądy ekonomiczne i uważają, że powinno się uelastyczniać formy zatrudnienia. Oczywiście często z wiekiem, zwłaszcza po założeniu rodziny, te poglądy się zmieniają. Nie powiedziałbym, że młodzi ludzie podnoszą obecnie problem braku bezpieczeństwa socjalnego. Raczej dominuje nurt związany z chęcią dalszej likwidacji barier, upraszczania kolejnych rzeczy, promocji przedsiębiorczości. Choć jest też grupa, dla której ochrona umowy o pracę jest ważna. Tu trzeba szukać złotego środka.

Zostanie więc, jak było. Kolejna kwestia: dostęp do mieszkań. Jest pan z Warszawy, tutaj, podobnie jak w innych dużych miastach, jest on bardzo utrudniony z powodu wzrostu cen nieruchomości. Macie pomysł na rozwiązanie tego problemu?

Mieszkania to dla młodych bardzo istotna sprawa. We współpracy z PFR i NGO-sami prowadzimy badania dotyczące tej kwestii. Rozmawiamy o tym. Mamy świadomość, że to złożony temat i wiele instytucji musi ze sobą współpracować, by skutecznie rozwiązać go w wieloletniej perspektywie.

Wprowadziliście 500+, rośnie płaca minimalna, jest stawka godzinowa. Ale i tak według badań publikowanych jesienią 64 procent młodych ludzi chce z Polski wyjechać, po prostu nie lubią swojego kraju.

Będziemy działać, by chcieli w Polsce zostać. Młodzi muszą mieć poczucie realnego wpływu na rzeczywistość. To jest kluczowe, żeby czuli, że władza ich szanuje i się z nimi liczy. Oni są bardzo różni, mają różnorodne poglądy, idee i styl życia. Jedni chodzą do modnych klubów w Warszawie, inni żyją w małych miejscowościach. Myślimy o takich rozwiązaniach, które dla jednych i drugich będą atrakcyjne. Najważniejsze jest to, by prowadzić wspólny dialog, zapewniać długofalowe wsparcie – na co dzień, a nie tylko w okresie kampanii wyborczej.