Martwi mnie ewolucja polskiej radykalnej lewicy. Startowała jako świeży powiew niestadnego myślenia. Mogła być uznana za światło w ciemności sporu PO i PiS, ale już weszła w fazę, z której bierze ze światła tylko jego naturę korpuskularno-falową. Mianowicie, kiedy usłyszy lub przeczyta coś, co ją pobudza (a dzieje się tak z 15 razy na dobę), to łapie za internetowe drągi i atakuje falami, nawet swoich. Nudy na pudy.
Eurodeputowany Jaki przynajmniej nie jest nudziarzem, ale w jego wypowiedzi jest poważna luka intelektualna. Otóż krytyczny wobec Zachodu wywód opiera na narracji obowiązującej na Zachodzie. Można załamywać ręce z tego powodu, można czuć ulgę, ale te nazizmy i kolonializmy zostały już na Zachodzie uznane za szatańskie zło, podobnie jak wspomniane przez obrońcę Polski wyroki za homoseksualizm, jak brak reakcji na przemoc rodzinną, jak nietolerancja itd. Jaki – pamiętajmy, człowiek Zbigniewa Ziobry – dolewa oliwy do ognia. Uwaga, polscy leworadykałowie: Jaki potępia to, co potępia zachodnia lewica. Ups.
Przed laty straszyła światłych Polaków i Europejczyków idea „konwergencji” – upodabniania się państw kapitalistycznych i państw komunistycznych – idea popularyzowana przez niechętnych „kapitalistycznemu Zachodowi” mieszkańców tegoż Zachodu. Teraz mamy nową konwergencję – antyzachodniej polskiej prawicy i antyzachodniej lewicy zachodniej. ©℗