Nie wiem, jakiego nagłośnienia użyto na radomskiej „Potańcówce w klimacie PRL”, ale jej echa musiały zaskoczyć DJ-a: zdjęcia rozanielonej wiceprezydent miasta Marty Michalskiej-Wilk w towarzystwie dwóch gentlemanów przebranych za funkcjonariuszy ZOMO posłużyły za ilustrację wielu komentujących imprezę artykułów, krążą po sieciach społecznościowych, a ich potencjał memiczny będzie wykorzystywany miesiącami.
„Pierwszy raz w przeręblu mogę przeżyć właśnie z Tobą”. Dziwne pomysły w radomskim ratuszu
Mleko się rozlało, skandal był przykładny i nie byłbym zaskoczony, gdyby ktoś z władz miasta podał się do dymisji. Inna rzecz, że może nie doceniam ani niezatapialności tej ekipy, ani animuszu i bezpretensjonalności pani wiceprezydent, która np. ofertę morsowania w jej towarzystwie w miejscowym Zalewie Borki (brawo!), wystawioną na Allegro w ramach wsparcia tegorocznej WOŚP, opatrzyła hasłem „pierwszy raz w przeręblu mogę przeżyć właśnie z Tobą”.
Wygląda na to, że nikt nie skorzystał z tak kuszącej propozycji; zimna kąpiel orzeźwiłaby bowiem może panią Martę na tyle, by nie rozpocząć obchodów 50-lecia Radomskiego Czerwca fotosesją z ZOMO. Sarkastyczni komentatorzy katastrofy wizerunkowej z 1 lutego snuli, co dość oczywiste, scenariusze kolejnych „obchodów rocznic na wesoło” (Czerwców i Grudni mamy pod dostatkiem, nie mówiąc o wcześniejszych tragediach), zaś tłumaczenia organizatorów dolewały tylko oliwy do ognia. Jako żywo bowiem, żeby „pokazać młodym ludziom, jak wyglądał mundur «zomowca»”, nie trzeba się doń tulić, tym bardziej że można na co dzień obejrzeć taki mundur i w Muzeum Historii Najnowszej Radomia, i na dziesiątkach wystaw dokumentujących dzieje PRL, od Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku po Centrum Zajezdnia we Wrocławiu. Dodam, choć nie chciałbym być małostkowy, że w większości tych miejsc zwiedzający mają szansę zobaczyć tarcze naprawdę używane w Radomiu, tak zwany wzór 1969; uczestnicy municypalnej maskarady użyli, co nietrudno zauważyć, plastikowej tarczy bez wizjera w kolorze rozbielonego grafitu, która weszła na wyposażenie ZOMO u schyłku PRL, w roku 1986.
Etos „Solidarności” wietrzeje. Niedługo pamięć o niej będzie przypominać tę o powstaniu styczniowym
Oczywiście, normalną praktyką jest sięganie również do czasów nieprzyjemnych i tragicznych, by przypomnieć ówczesne obyczaje, stroje, mundury, a nawet zbudować na ich kanwie scenariusz komedii. Reguła jest jedna: nie należy wówczas odwoływać się do konkretnych wydarzeń. Brytyjski serial komediowy „’Allo, ‘Allo!” oferował humor dość przaśny, ale przecież każdemu pewnie zdarzyło się parsknąć, śledząc perypetie René Artois. Tyle że w 86 odcinkach tego slapsticku ani razu nie padła nazwa spalonej przez SS wioski Oradour-sur-Glane, gdzie zginęło kilkuset Francuzów, ani Vel’ d'Hiv’, paryskiego odpowiednika warszawskiego Umschlagplatzu. Bo te nazwy pachną krwią – i krwią pachnie zomowska pałka w Radomiu. Scenarzyści „’Allo, ‘Allo!” rozumieli to lepiej niż dzisiejsze władze miasta.
Nasuwa mi się jednak jeszcze jedna myśl: zarówno fotosesja Marty Michalskiej-Wilk, jak decyzja Romana Giertycha, by skierować akt oskarżenia przeciw Adamowi Borowskiemu, z pełną świadomością, że może to oznaczać wyrok więzienia, w którym weteran podziemnej „Solidarności” znajdzie się po raz pierwszy od czasu stanu wojennego, nie świadczą jedynie o jej bezmyślności ani o jego bezwzględności. Politycy kalkulują i takie ich posunięcia, jak wyżej, świadczą moim zdaniem o tym, że są świadomi (albo wyczuwają intuicyjnie) istotnej zmiany: etos „S” (szerzej, opozycji wobec PRL) wietrzeje, przestaje być społecznym spoiwem albo, mówiąc straszliwie podniośle, „świętością”. Jeszcze trochę go zostało (stąd protesty przeciw potańcówce i wyrokowi), ale to jednak kwestia – co trudno nam czasem zrozumieć – kilkunastu, może dwudziestu kilku lat. Potem, podobnie jak działo się z powstaniem styczniowym i czynem Legionów, trwać będzie oczywiście wiedza historyczna i, miejmy nadzieję, jakieś formy cyklicznego upamiętniania: nie będzie to jednak „pamięć żywa”, która stanowi nienazywalną, społeczną barierę dla pewnych zachowań czy żartów. Radomska potańcówka jest tego zapowiedzią.