Odkąd w 2021 roku po raz pierwszy udało się tej grupie spółek zarobić ponad 10 mld zł, osiągnięcie to państwowe przedsiębiorstwa zanotowały w 12 z 18 kwartałów.

Rekordowe zyski banków i PZU

W minionym kwartale ponad 60 proc. zysków spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa przypadło na sektor finansowy. Siedem firm zarobiło łącznie 6,8 mld zł, najwięcej w historii i 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Rekordowy zysk netto zanotowały PKO BP i Pekao, czyli dwa największe krajowe banki, i PZU, lider sektora ubezpieczeniowego. Wynik PKO po raz siódmy z rzędu przekroczył 2 mld zł. Bank miał w III kwartale najwyższy zysk ze wszystkich państwowych spółek.

- Znajdujemy się w trakcie cyklu obniżek stóp procentowych. To niemal natychmiast przekłada się na obniżenie oprocentowania depozytów, a dopiero po pewnym czasie spada również oprocentowanie kredytów. Dzięki temu banki mają wyższe marże, co przekłada się na zyski – mówi Marcin Materna, szef działu analiz w Millennium BM.

Dobra passa instytucji finansowych nieuchronnie jednak zbliża się do końca. W minionym tygodniu prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, zgodnie z którą w przyszłym roku stawka podatku dochodowego dla banków wzrośnie z 19 do 30 proc. Ministerstwo Finansów szacuje, że podwyżka przyniesie budżetowi ok. 6,5 mld zł dodatkowych wpływów. Według Związku Banków Polskich w 2024 r. instytucje finansowe zapłaciły 13,4 mld zł podatku dochodowego.

- Podwyżkę podatków mogą częściowo zrekompensować niższe odpisy z tytułu kredytów walutowych. Niemniej wszystko wskazuje, że zyski banków w przyszłym roku spadną – ocenia Materna.

Rosnące marże Orlenu

Drugą państwową spółką, obok PKO BP, której zysk netto w III kwartale przekroczył 2 mld zł, jest PKN Orlen. W porównaniu do zeszłego roku największa firma niefinansowa w Polsce poprawiła wynik o 1,9 mld zł. To przede wszystkim efekt niższych korekt wartości aktywów. Tym razem wyniosły 1,8 mld zł wobec 3,5 mld zł rok wcześniej.

Pomijając zdarzenia jednorazowe, na wyniki koncernu największy wpływ mają dwa trendy – spadające ceny surowców i rosnące marże na przerobie ropy naftowej. Przez ostatni rok ropa potaniała o 15 proc., a ceny gazu ziemnego w Europie spadły o 38 proc. Spowodowało to, że zyski Orlenu z wydobycia surowców obniżyły się w porównaniu do zeszłego roku o prawie 50 proc. Ten segment działalności w dalszym ciągu jednak w największym stopniu dokładał się do wyniku firmy.

Mimo znaczącego spadku notowań ropy, ceny paliw, w szczególności oleju napędowego, są na tym samym poziomie co przed rokiem. Duży wpływ na to mają ograniczenia dostaw gotowych produktów z Rosji, spowodowane zniszczeniami rafinerii w efekcie nalotów ukraińskich dronów. Nawet jeśli paliwo ze wschodu nie trafia bezpośrednio na rynek unijny ze względu na sankcje, to obniżona podaż zaburza bilans na poziomie globalnym, wpływając na ceny. Dzięki temu firmy zajmujące się przetwarzaniem ropy, takie jak Orlen, zarabiają więcej. Odbiciem sytuacji na rynku była wyższa marża na sprzedaży na poziomie całego koncernu, która wzrosła z 15,5 do 17,5 proc.

JSW blisko utraty płynności

Z siedmiu państwowych spółek wchodzących z sektora paliwowo-surowcowego, prócz Orlenu jedynie KGHM zakończył III kwartał zyskiem. Jeden z czołowych producentów miedzi na świecie zarobił w tym okresie 433 mln zł, o 80 proc. więcej niż przed rokiem.

Spośród pozostałych pięciu firm w najtrudniejszej sytuacji jest JSW, największy unijny producent węgla koksującego i znaczący producent koksu. W III kwartale spółka straciła niemal 800 mln zł, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Pod kreską JSW znalazła się siódmy raz z rzędu. Skumulowane straty w tym okresie przekroczyły 10 mld zł.

Słaba koniunktura w branży hutniczej powoduje, że ceny produktów spółki są niskie, a koszty ponoszone przez JSW, wywindowane w dobrych czasach, spadają w zbyt wolnym tempie. - Choć sytuacja JSW już od dłuższego czasu jest trudna, to można odnieść wrażenie, że dotychczas firma dużo mówiła o restrukturyzacji, niewiele robiąc w tym kierunku. Zamiast działać, spółka głównie domagała się pomocy z zewnątrz – mówi Michał Sztabler, analityk Noble Securities.

Częściowo JSW taką pomoc otrzymało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zgodził się odroczyć płatność większości składek za sierpień, wrzesień i październik do marca – maja 2026 roku. Spółka chciałaby też odzyskać 1,6 mld zł tzw. składki solidarnościowej, zapłaconej w 2023 roku. Danina na rzecz budżetu była formą podatku od nadzwyczajnych zysków, wypracowanych przez JSW w efekcie gwałtownego wzrostu surowców po ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.

Spółka wydała już niemal w całości 5 mld zł rezerwy finansowej na trudne czasy. W raporcie za III kwartał zarząd ocenił, że bez działań naprawczych wiosną przyszłego roku JSW grozi utrata płynności finansowej. Ponad 50 proc. kosztów operacyjnych stanowi fundusz wynagrodzeń, który dotychczas nie podlegał restrukturyzacji. Grupa kapitałowa zatrudnia 32 tys. osób. Średnie wynagrodzenie brutto w zeszłym roku wynosiło 15,6 tys. zł.

- Którąś z tych dwóch zmiennych trzeba zmniejszyć, żeby ograniczyć koszty. Ostatnie dni pokazują jednak, że to nie będzie proste. A skala cięć, żeby to miało realny wpływ na wyniki, musi być znacząca – ocenia Michał Sztabler.

Na konferencji prasowej oświęconej wynikom za III kwartał p.o. prezesa Bogusław Oleksy zadeklarował, że w tym roku JSW nie wypłaci tzw. Barbórki. Jednak po kilku dniach spółka poinformowała, że wypłaci coroczną nagrodę, ograniczoną do 30 proc. należnej w normalnych czasach kwoty. Działające w JSW związki zawodowe poinformowały o wszczęciu sporu zbiorowego z zarządem, w ramach którego domagają się wypłaty Barbórki w całości. Jak ocenia Michał Sztabler, kombinacja trudnego otoczenia rynkowe i zaniechań JSW sprawiła, że nawet gdyby spółka całkowicie wyeliminowała koszty pracownicze, to mogłoby to nie wystarczyć, żeby na poziomie zysku operacyjnego wyjść na zero. W ocenie analityka JSW „przepala” do 1,5 mld zł na kwartał.

- Nie zakładam, że JSW upadnie. Otwarte pozostaje pytanie kto zapłaci za uratowanie firmy – mówi analityk.

Kłopoty Grupy Azoty

Już ponad trzy lata straty przynosi Grupa Azoty. Tu restrukturyzacja jest bardziej zaawansowana niż w przypadku JSW. Azoty zamierzają pozyskać ok. 600 mln zł z emisji nowych akcji, skierowanej do Skarbu Państwa. Firmę ma uratować także sprzedaż spółki zależnej Grupa Azoty Polyolefins (GAP), która kosztem ponad 7 mld zł wybudowała w Policach fabrykę propylenu i polipropylenu. Awarie instalacji sprawiły, że produkcja w nowym zakładzie została wstrzymana, a jej wznowienie wymaga dodatkowych wydatków.

Wszystko wskazuje, że wydatki te poniesie nowy właściciel GAP. W sobotę Azoty poinformowały, że jej spółka zależna utraciła płynność finansową i w związku z tym konieczna jest restrukturyzacja zobowiązań firmy, której zakupem jest zainteresowany Orlen. Wzrost zadłużenia związany z projektem realizowanym w Policach to jeden z głównych powodów problemów Azotów.