„Według najnowszych informacji wskutek ataku zginęły dwie osoby. Kolejnych 13 osób zostało rannych, w tym jedno dziecko” – przekazała kijowska miejska administracja wojskowa.

Zmasowany atak dronów na Ukrainę

Alarm ostrzegający przed uderzeniami Rosjan z powietrza ogłoszono w Kijowie przed północą; o godz. 9 (8 czasu polskiego) wciąż obowiązywał. Nad miastem o tej porze nadal krążyły rosyjskie drony. „Uwaga! Wysoki stopień niebezpieczeństwa” - ostrzegały mieszkańców aplikacje alarmowe w telefonach komórkowych.

W nocy i nad ranem w ukraińskiej stolicy słychać było głośne wybuchy i dźwięki wystrzałów działek, którymi zestrzeliwano bezzałogowce.

Zabici i ranni, pożary i wstrzymane dostawy prądu

Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował o uderzeniach dronów w budynki mieszkalne i o odłamkach, które wywołały liczne pożary. Głównym celem ataków była jednak infrastruktura krytyczna.

„Obecnie bez energii pozostaje zachodnia część stolicy. (…) W domach na prawym brzegu (rzeki Dniepr – PAP) stolicy obniżone ciśnienie wody w systemach” – pisał w komunikatorze Telegram.

W związku z atakami alarmy ogłaszano na terytorium całej Ukrainy, w tym w graniczących z Polską zachodnimi regionami kraju.

Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o poderwaniu myśliwców i postawieniu w stan gotowości naziemnych systemów obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego. Następnie przekazano, że nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP i zakończono operowanie wojskowego lotnictwa. W ocenie dowództwa był to jeden z największych ataków Rosji na stolicę Ukrainy od początku pełnoskalowego konfliktu.