Projekt polsko-litewsko-ukraińskiego batalionu będzie rozwijany; jest pomysł, by podnieść go do poziomu brygady, a jej dowództwo umieścić w Lublinie.

Szef MON Bogdan Klich powiedział w środę dziennikarzom, że jego propozycja w tym zakresie, "spotkała się z dobrym przyjęciem ze strony Wilna i Kijowa". Podał, że pomysł uzgadniał ze swymi odpowiednikami: litewskim - Juozasem Olekasem i ukraińskim - Jurijem Jechanurowem.

"W 2011 r. powinniśmy mieć polsko-litewsko-ukraińską brygadę do operacji pokojowych i stabilizacyjnych" - zapowiedział Klich.

Poinformował też, że dowództwo brygady będzie zlokalizowane w Lublinie. Ujawnił, że pierwszym dowódcą, zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami, miałby zostać oficer armii ukraińskiej, a kolejnymi - na zasadzie rotacji - oficerowie litewscy i polscy. Wojska tworzące brygadę będą stacjonowały w swych macierzystych jednostkach.

"Planujemy, strona ukraińska także, że naszym wkładem będą jednostki na poziomie batalionu. Jaka będzie decyzja strony litewskiej jeszcze nie wiem. Jest tam nowy rząd, kształtuje się skład rady ministrów; mam nadzieję, że zobowiązania poprzedniego ministra zostaną potwierdzone i szybko przystąpimy do rozpisywania projektu na szczegóły" - powiedział Klich.

Pytany o powody zwiększenia ugrupowania - z batalionu do brygady - odpowiedział, że "przy obecnym poziomie współpracy wojskowej Polski z Litwą i Ukrainą wydaje się, że batalion nie wystarczy". "Postanowiłem taką propozycję zgłosić, bo ugrupowanie wielkości brygady może być znacznie bardziej skuteczne w rozmaitych operacjach pokojowych i stabilizacyjnych" - wskazał. Dodał, że "jest też wymiar polityczny tego przedsięwzięcia".