Wczoraj Tomasz Zimoch poinformował o zakończeniu współpracy na swoim profilu na Facebooku. To finał konfliktu, jaki powstał pomiędzy dziennikarzem a Zarząd Polskiego Radia po wywiadzie opublikowanym na łamach Dziennika Gazety Prawnej.
Reklama

"36 a właściwie 38. Lat pracy. To było coś przepięknego. Ale dzisiaj rozwiązałem umowę z Polskim Radiem. Z winy pracodawcy" - brzmi komunikat.

Dzisiaj z kolei zamieścił wpis, w którym przytacza opinię adwokata Michała Fertaka dotyczącą stanowiska Komisji Etyki przed którą stawał dziennikarz.

"...kwestionuję lakoniczne „uznanie” przez Komisję Etyki, że zacytowany i wyrwany z kontekstu fragment naruszył zasady etyki zawodowej w Polskim Radiu Spółce Akcyjnej. Przywołane zdanie nie może świadczyć o braku lojalności do Polskiego Radia. Nie można też twierdzić, iż przywołane zdanie godzi w dobre imię Polskiego Radia. W przywołanym zdaniu nie ma ani słowa o Polskim Radiu, co zresztą mój Mocodawca wyjaśniał podczas dwóch posiedzeń Komisji Etyki Polskiego Radia.
Niepokojące jest to, że opinia Komisji Etyki, na którą red. Zimoch oczekiwał z wielkim zainteresowaniem i niecierpliwością, po w sumie ponad 5 godzinach rozmów z udziałem zainteresowanego, ogranicza się do dwóch lakonicznych zdań. Zadziwiająca jest to praktyka, że organ pomocniczy jakim jest Komisja Etyki arbitralnie uznaje, że dane zachowanie czy wypowiedź narusza zasady etyki zawodowej, przy czym tego stwierdzenia niczym nie uzasadnia.
Niestety, podkreślana niezależność członków Komisji Etyki PR została podważona przez wcześniejsze oświadczenia Zarządu Polskiego Radia. Z przykrością należy bowiem stwierdzić, że Komisja Etyki obradowała wtedy, gdy Zarząd ocenił już wypowiedź red. Zimocha i stwierdził, że naruszała ona zasady etyki panujące w Polskim Radiu i uznał ją za niegodną dziennikarza.
Jedyne, co cieszy, to fakt, że Komisja Etyki dopatrzyła się naruszenia zasad etyki tylko w jednym zdaniu wypowiedzianym w tym obszernym wywiadzie. Cieszy też to, że Komisja Etyki nie powiela co najmniej krzywdzących stwierdzeń wypowiadanych przez Zarząd Polskiego Radia i nie stwierdza, jakoby wypowiedzi Tomasza Zimocha były niegodne dziennikarza."


W rozmowie z Magdaleną Rigamonti Zimoch przyznał, że jego zdaniem "za kilkanaście lat Andrzej Rzepliński będzie bohaterem narodowym". Dziennikarz przyznał, że jako prawnik nie może spokojnie patrzeć na krytykę środowiska sędziowskiego.

Krytycznie wyraził się także o ograniczaniu dziennikarzy przez obecną władzę.

Dzień po publikacji zarząd Polskiego Radia wydał oświadczenie, w którym wypowiedzi Zimocha określił jako "jednostronne i nieobiektywne", naruszające etykę zawodową i "niegodne dziennikarza i łamią zasady, jakimi chce się kierować Polskie Radio". Zarządowi nie spodobało się również zdjęcie Zimocha wykonane przez Maksymiliana Rigamonti, na którym wykonuje on gest Kozakiewicza. "Redaktor Zimoch swoimi wypowiedziami jak i gestem być może chce sprowokować wojnę, której w Polskim Radiu nie ma" - napisano w oświadczeniu.

"Odpowiadając na zaczynające się pojawiać pytania związane z publikacją tweeta przez red. T. Zimocha informuję, że do Polskiego Radia żaden dokument od red. Zimocha do tej pory nie dotarł" - poinformował Łukasz Kubiak, rzecznik prasowy radia.