Jego republikański rywal, senator John McCain, zatelefonował do Obamy z gratulacjami uznając swoją porażkę. Powtórzył to potem na spotkaniu ze swymi zwolennikami w Phoenix w stanie Arizona.

"Naród amerykański przemówił i przemówił wyraźnie. Gratuluję senatorowi Obamie" - powiedział McCain na spotkaniu.

Kiedy McCain uznawał wygraną Obamy, zgromadzeni przerwali mu buczeniem zawodu. Senator nakazał im milczenie.

"Wzywam wszystkich Amerykanów, którzy popierali mnie, żeby oferowali nowemu prezydentowi pomoc w przezwyciężeniu podziałów i dzielących nasz różnic. Jakiekolwiek są różnice poglądów między nami, jesteśmy wszyscy Amerykanami" - podkreślił.

Tłum kilkakrotnie przerywał McCainowi protestami, kiedy wyrażał się z kurtuazją o Obamie i mówił o nim, że "będzie także moim prezydentem".

Wiadomość o wygranej Obamy wywołała szał radości w Parku Granta w jego rodzinnym Chicago. Ludzie obejmowali się i całowali. Wielu, zwłaszcza Afroamerykanie, płakało ze szczęścia.

Obama wygrał we wszystkich stanach tradycyjnie głosujących na Demokratów, głównie na północno-wschodnim i zachodnim wybrzeżu USA, a także w niemal wszystkich "swing states", czyli wahających się stanach - zwykle mniej więcej równo podzielonych między zwolenników obu partii.

Swego republikańskiego rywala, senatora Johna McCaina, pokonał m.in. w Ohio - stanie, w którym dwaj poprzedni demokratyczni kandydaci do Białego Domu: Al Gore i John Kerry, ulegli George'owi W.Bushowi.

Wygrał w Wirginii, gdzie żaden prezydencki kandydat Demokratów nie zwyciężył od 1964 roku, kiedy stan ten przypadł w udziale Lyndonowi Johnsonowi.

Obama zdobył więcej głosów na Florydzie, stanie również popierającym Republikanów w ostatnich 10 latach, a także w Pensylwanii, gdzie McCain prowadził najbardziej intensywną kampanię w ostatnich dniach.

"Czuję się wdzięczny, że tu teraz jestem, w tym niezwykle historycznym momencie dla naszego kraju. To niewiarygodne, że przeszliśmy taki długi dystans w tak krótkim czasie. To przesłanie dla całego świata" - powiedział w telewizji MSNBC kongresman John Lewis, bohaterski weteran walki Murzynów o prawa obywatelskie.

"Ameryka jest innym, lepszym krajem, z lepszymi ludźmi. Patrzymy w jaśniejszą przyszłość. Będziemy podążali za człowiekiem nadziei" - dodał.

Inny znany działacz murzyński, pastor Jesse Jackson, płakał w Parku Granta na wiadomość o zwycięstwie Demokraty.

Komentatorzy podkreślają, że Obama zdobył - według wstępnych na razie, jeszcze niepełnych jeszcze wyników - 53-54 procent głosów bezpośrednich.

Jest to najwięcej głosów, jakie zdobył demokratyczny kandydat na prezydenta od czasu prezydenta Johnsona w 1964 r.

Zwraca się także uwagę na wysoką frekwencję.

Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ zab/