Lepper, były wicepremier i minister rolnictwa, stawił się w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście jako świadek na procesie ws. afery gruntowej w kierowanym przez niego resorcie. To po próbie przeprowadzenia przez oskarżonych Piotra Rybę i Andrzeja K. odrolnienia niecałych 50 ha gruntów koło Mrągowa - co okazało się operacją przygotowaną przez CBA - Lepper został zdymisjonowany, rozpadła się koalicja PiS-Samoobrona-LPR, rozpisano nowe wybory, które PiS przegrało.
Na procesie Lepper przyznał, że spośród dwóch oskarżonych zna tylko Piotra Rybę - jako b. dziennikarza radia i telewizji, który doradzał Samoobronie w sprawach medialnych i wizerunkowych. Potem Ryba był biznesmenem i towarzyszył Lepperowi w podróżach zagranicznych.
Lepper przyznał, że Ryba przyszedł do niego ze sprawą odrolnienia gruntów na Mazurach, ale zapewnił, że nie pamięta, czy była to sprawa zaległa, w której Ryba interweniował, czy też miała ona inny charakter. Dodał, że w tej sytuacji "przekierował" Rybę na szefa swego gabinetu politycznego Tomasza Jabłońskiego, z którym sprawa miała być wyjaśniona. "Dokumenty były w moim gabinecie" - dodał.
Przed przesłuchaniem Leppera obrońca Andrzeja K. składał tajny wniosek - nieznane są jego szczegóły, bo sąd wysłuchał uzasadnienia wniosku za zamkniętymi drzwiami. Po wysłuchaniu wniosku sędzia Dorota Radlińska powiedziała tylko, że sąd wniosku nie uwzględnił, "rozprawa będzie dziś jawna i w ogóle się odbędzie".
Lepper uważa, że cała sprawa to prowokacja obliczona na pozbycie się go z rządu. "Mam nadzieję, że ci agenci CBA odpowiedzą za to. Dokumentów nie wolno fałszować, nie wolno sieci zastawiać" - mówił dziennikarzom.
Lepper: o prowokacji ostrzegł mnie obcy mężczyzna
Lepper podtrzymał, że o grożącym mu niebezpieczeństwie - którym okazała się potem akcja CBA w ministerstwie rolnictwa - ostrzegł go rankiem przed operację obcy mężczyzna.
Lepper mówił tak w lipcu 2007 r. w prokuraturze, gdy składał zawiadomienie o próbie obalenia legalnego rządu, jak i we wtorek na procesie oskarżonych Piotra Ryby i Andrzeja K. Według Leppera, ubrany w garnitur mężczyzna w średnim wieku zjawił się 6 lipca rano w siedzibie Samoobrony i powiedział Lepperowi, by na siebie uważał, bo "dziś będzie prowokacja". "Pan mnie nie widział, a ja pana nie znam" - tak według Leppera mężczyzna miał zakończyć spotkanie. Przeciek z akcji CBA bada stołeczna prokuratura. Nikomu nie postawiono takiego zarzutu.
Gdy śledczy pytali o posłów Samoobrony Janusza Maksymiuka, Janusza Wójcika i Lecha Woszczerowicza, z którymi Lepper widział się w ministerstwie, po przyjeździe z siedziby partii, szef Samoobrony mówił, że rozmawiali o różnych sprawach. "Oni zawsze kończyli rozmowy ze mną słowami, żebym uważał" - dodał.
Gdy 7 lipca wieczorem do ministerstwa rolnictwa wkroczyło CBA, a Piotr Ryba został zatrzymany na Okęciu przed odlotem do Chin, Lepper ze współpracownikami grał w koszykówkę w hali sportowej. "Zadzwonił do mnie wtedy szef gabinetu politycznego Tomasz Jabłoński i poinformował o sprawie. Powiedział, że CBA pyta o Rybę i spytał, co ma mówić. Odpowiedziałem, że prawdę" - zeznawał w śledztwie Lepper.