Wróbel: W cieniu Stadionu Narodowego

11 września 2015

Już niedługo Polska stanie się krajem wielu kultur i, niestety, nowych napięć. Nie cieszy mnie to. Pokolenie, które przeprowadziło transformację, nie nadaje się do przewodzenia drugiej – ogromnej i trudnej – przemianie, jak absorpcja milionów przybyszów spoza Europy, a niechby Ukraińców czy Białorusinów.

1966370-.jpg
Jan Wróbel

Dopóki nie doprowadzimy do tego, że młodzi Polacy będą woleli Polskę od Anglii i Niemiec, nie będziemy gotowi na imigrację. Jest mało prawdopodobne, że ta niegotowość uchroni nas przed skutkami nowej wędrówki ludów.

Wszystko, co można powiedzieć na temat szans, zagrożeń, nieuchronności i modeli zasiedlenia naszej części Unii Europejskiej przez kolejne fale imigrantów, ma się nijak do obecnej dyskusji na temat uchodźców z terenów ogarniętych wojną. Mówimy o kilkunastu tysiącach ludzi mających znaleźć dom pośród wielomilionowej społeczności. Podobno społeczności zbyt biednej, aby pomóc. Naród, który wydał 2 mld zł na Stadion Narodowy, jest chyba w stanie wysupłać podobną sumę, aby ratować ludzkie życie. Stadion miał być pomnikiem polskiej europejskości – i w moim przekonaniu odegrał tę rolę. Niech stoi. Dzisiejsza histeria z powodu ewentualnego przyjęcia garstki ludzi wygnanych z ojczyzn przez wojny skutecznie wznosi pomnik polskiego politycznego i narodowego skarlenia. Subtelny kiedyś publicysta pisze o „wylęgarni terroryzmu”, przenikliwy polityk o „duszeniu ognia, tam gdzie wybuchł”, mniej subtelni publicyści i mniej przenikliwi politycy wygadują już zupełne androny w słusznym przekonaniu, że wielu Polaków połknie każdą bzdurę, byle przeciwko obcym.

Musimy się otrząsnąć jak najszybciej z tonu debaty, który przystoi wyłącznie internetowym trollom. Część lewicy zachodniej Europy sporo nagrzeszyła, promując przez lata antyeuropejską politykę „wielokulturowości”, lecz my nie musimy jej naśladować. Część zachodniej prawicy uderzyła w wojownicze hasła antyimigranckie, ale my nie musimy importować z Zachodu akurat nienawiści. Pomoc uchodźcom AD 2015 nie wymaga ani naśladownictwa Zachodu, ani nawet wielkiej mobilizacji. Tylko zdrowego rozsądku i niewygasłej wrażliwości na słowo „bliźni”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.