Zdaniem dziennikarza i działacza nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, Andrzeja Poczobuta, na spotkaniu w MSZ szefowej ZPB Andżelice Borys miał być przedstawiony scenariusz zjednoczenia obu polonijnych związków, ale "bez czołowych działaczy".

Poczobut zastrzegł, że nie uczestniczył w tych rozmowach, ale - jak dodał - słyszał o tej propozycji od dyplomaty, "który był obecny na tym spotkaniu". "Słyszałem od dyplomaty, który uczestniczył w tym spotkaniu, że był taki scenariusz. Nawet było powiedziane szerzej, że nie dotyczy to Andżeliki Borys, ale czołowych działaczy" - podkreślił.

Według Poczobuta na spotkaniu w MSZ miała być przedstawiona taka koncepcja: "Powołanie grupy roboczej, grupa robocza prowadzi pertraktacje, w wyniku tych pertraktacji jest zwoływany zjazd, odbywa się połączenie obu organizacji w jedną, przewodniczącym nowej organizacji ma nie być ani Józef Łucznik (szef związku uznawanego przez Białoruś), ani Andżelika Borys".

"Od 2005 r. władze białoruskie sugerowały, że aby związek działał swobodnie, musiałby pozbyć się czołowych działaczy"

Jak napisała 19 września "Rzeczpospolita", tuż przed spotkaniem szefów dyplomacji Polski i Białorusi, Borys została wezwana do polskiego MSZ, gdzie miała usłyszeć, że "w imię racji geopolitycznych" i poprawy stosunków polsko-białoruskich powinna ustąpić ze stanowiska prezesa Związku Polaków na Białorusi.

Wówczas szef MSZ Radosław Sikorski uznał te pogłoski za "wyssane z palca" i zaznaczył, że takie artykuły, jak w "Rz", utrudniają normalizację stosunków polsko-białoruskich, które - w jego ocenie - nie są łatwe i zależą w dużej mierze od tego, czy zostanie znormalizowana sytuacja w Związku Polaków na Białorusi.

Poczobut podkreślił, że o scenariuszu, według którego najpierw ma odbyć się zjazd, a później połączenie obu związków słyszał już od dłuższego czasu. "Dopiero po publikacji w "Rzeczpospolitej" zaczęło się zaprzeczanie" - zaznaczył.

Jak dodał, od 2005 r. władze białoruskie sugerowały, że aby związek działał swobodnie, "musiałby pozbyć się czołowych działaczy, w tym Andżeliki Borys".

Według Poczobuta, na posiedzeniu Rady Naczelnej ZPB pod koniec września ambasador Polski na Białorusi Henryk Litwin przekonywał działaczy, żeby powołać grupę roboczą, która miałaby doprowadzić do wspólnego zjazdu i w rezultacie do połączenia obu organizacji. Jak powiedział Poczobut, ambasador sugerował, żeby do tej grupy "nie wchodziła" Borys.

Jego zdaniem, polski dyplomata proponował, aby grupa robocza zajęła się "pertraktacjami z drugim związkiem".

W skład grupy - według Poczobuta - mieli w równej liczbie wchodzić działacze związku kierowanego przez Borys i organizacji uznawanej przez białoruskie władze. "To miały być po trzy, albo cztery osoby" - podkreślił.

Obradująca w Grodnie Rada Naczelna ZPB nie zaaprobowała propozycji dialogu ze strukturami organizacji, które są uważane przez Białoruś za legalne.