Nieudana próba usunięcia PSL-owskiego szefa sejmowej komisji ochrony środowiska. Za wnioskiem PiS-u o odwołanie Stanisława Żelichowskiego z funkcji przewodniczącego komisji głosowało 9 posłów, przeciw było 17, sam zainteresowany wstrzymał się od głosu.

PiS zarzucił Stanisławowi Żelichowskiemu ignorowanie wniosków opozycji, nieuzgadnianie z nią zmiany planu pracy i niezwoływanie posiedzeń prezydium komisji.
Poseł Mariusz Orion Jędrysek z Prawa i Sprawiedliwości jest zdania, że Żelichowski prowadzi komisje autorytarnie bez poszanowania jakichkolwiek form demokracji. Dodaje, że komisja przecież nie jest prywatnym folwarkiem ani większości parlamentarnej, ani posła Żelichowskiego.

Stanisław Żelichowski nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak mówi, komisja pracuje dobrze, a wniosek o jego odwołanie to pokłosie wcześniejszych decyzji, które podejmował jeszcze jako minister środowiska. "Tak się złożyło w moim życiu, że odwołałem jednego i drugiego ze stanowiska, bo odpowiadałem za jakiś fragment naszej działalności" - mówi Żelichowski. Dodaje, że ci posłowie PiS, którzy kiedyś pełnili ministerialne funkcje nadal uważają, że mogą sobie porządzić. Mam z tym problem, bo szukają zwarcia i do zwarcia dochodzi - mówi Żelichowski.
W komisji ochrony środowiska zasobów naturalnych i leśnictwa jest 12 posłów PO, 8 z PiS-u, 4 z SLD i troje ludowców. Stanisław Żelichowski, obecny przewodniczący komisji, był ministrem środowiska w rządzie Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera.

Reklama