Katastrofa Airbusa: Rodziny ofiar opuszczają miejsce wypadku

26 marca 2015

Większość rodzin ofiar katastrofy samolotu Germanwings, który rozbił się w Alpach Prowansalskich, nie chce zostać tam na noc. Tymczasem eksperci zadają sobie pytania o motywację drugiego pilota, który był sprawcą tragedii. Zginęło 150 osób.

Dla bliskich tych, którzy zginęli, przygotowano niemal półtora tysiąca łóżek, by mogli, o ile sobie tego życzą, spędzić noc we wsi najbliżej położonej miejsca katastrofy. Wielu mieszkańców chciało ich przygarnąć pod własny dach.

Jednak większość postanowiła wrócić do Niemiec i do Hiszpanii, skąd pochodziło najwięcej ofiar. Wcześniej w dwóch wioskach odbyły się dwie odrębne ceremonie żałobne. W jednej udział wzięły rodziny sześciu członków załogi. Bliscy pasażerów dotarli na to zagubione w Alpach Prowansalskich miejsce w osobnych autokarach. Dla nich ceremonia odbyła się u stóp przełęczy - to za nią uderzył w skalistą ścianę Airbus A320.

Uroczystość odbyła się w całkowitym milczeniu. W reakcji na tragedię liczne linie lotnicze wprowadziły obowiązek obecności w kokpicie dwóch osób w przypadku, gdy jeden z pilotów musi go opuścić. Otwartą sprawą pozostaje motywacja sprawcy - samobójstwo, zamach, nagły atak depresji czy zemsta na liniach Lufthansa. Jutro zostaną wznowione poszukiwania drugiej czarnej skrzynki, ale przede wszystkim szczątków ofiar. Ich identyfikacja może potrwać długie tygodnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.