Reklama

Obecne wzrosty na rynku cen energii związane są z dwoma głównymi trendami. Najważniejszym czynnikiem kosztotwórczym jest wzrost notowań uprawnień do emisji, za które trzeba płacić przy produkcji energii opartej na węglu – a taka właśnie dominuje w polskim miksie energetycznym. – To przesłania w zasadzie inne elementy kosztotwórcze – mówił Rafał Soja, prezes spółki Tauron Sprzedaż. Do zwyżki cen przyczyniają się też inne trendy. To przede wszystkim rosnący popyt na energię. Dotyczy to zarówno gospodarstw domowych, gdzie wiele osób nadal pracuje zdalnie, jak i firm. Jak oceniał Rafał Soja, to efekt ożywienia gospodarczego związanego z wychodzeniem z koronakryzysu. Menedżer podkreślił, że przez to, co dzieje się na rynku firmy energetyczne muszą na nowo przekalkulować swoje obecne taryfy.

Artur Galbarczyk, director, EMEA Utilities & Transport w Fitch Ratings, zgodził się z tym stwierdzeniem. – Obserwujemy bardzo wysokie ceny hurtowe energii na terenie całej Unii Europejskiej. – Kiedyś wysokie ceny CO2 były problemem dla Polski i jeszcze kilku krajów. Teraz rosnące koszty gazu sprawiają, że problem wysokiej energii będzie dotyczył całego kontynentu. Cena Energia na Zachodzie drożeje nie tylko w detalu, ale też w hurcie i powinno to wywołać reakcję na rynku unijnym – mówił.

Krzysztof Kochanowski, wiceprezes zarządu, dyrektor generalny w Stowarzyszeniu Polska Izba Magazynowania Energii PIME, wskazał natomiast na pozytywy wynikające ze wzrostu cen. – One muszą wzrosnąć. To skutek wieloletnich zaniedbań w Polsce w zakresie rynku energii – nie tylko elektrycznej, ale też cieplnej. Powinno to wyzwalać pewną aktywność w poszukiwaniu nowych rozwiązań – choćby magazynów energii. – Potrzebujemy dopłaty na przydomowe magazyny energii – apelował.

Mariusz Przybylik, dyrektor zarządzający Accenture w obszarze energetyka, chemia, górnictwo, ocenił, że polskie doświadczenia, jeśli chodzi o zapotrzebowanie na prąd w dużej mierze są też podyktowane światowymi trendami – a te sprawiają, że popyt na energię elektryczną nadal będzie wzrastać. – Globalne zapotrzebowanie będzie rosnąć, bo mamy większe zużycie na poziomie gospodarstw, sektora produkcyjnego, a także postępującą elektryfikację rozmaitych urządzeń – tłumaczył.

Dyrektor Accenture zwrócił jednak uwagę na to, że nawet gwałtowne podwyżki wcale nie muszą tak radykalnie odbijać się na portfelach obywateli. – Cena energii jest ważna, ale ważniejszy jest całościowy koszt energii dla konsumenta – mówił. A to sprawia, że wraz z rosnącymi cenami należy optymalizować zużycie – zarówno poprzez poprawiającą się efektywność energetyczną, jak i zachęcenie do produkcji energii. – Konsumenci aktywni na rynku energii w zakresie produkcji i analizy własnego zużycia będą płacić mniej. Pozostali niestety zapłacą więcej – przekonywał Mariusz Przybylik.

Przybylik poruszył też wątek ewentualnego zniesienia obliga giełdowego, czyli obowiązku sprzedaży energii elektrycznej przez giełdę. Jak wskazywał, byłoby to możliwe i mogłoby przynieść korzyści, ale zależy to od struktury rynku – mówił. A ta w polskim przypadku może się niebawem zmieniać. – Struktura będzie się zmieniać, dużo się mówi o wydzieleniu aktywów wytwórczych związanych z węglem. Nie wiadomo też, czy inne aktywa będą ze sobą rywalizować czy nie – wyjaśniał przedstawiciel Accenture.

Małgorzata Kozak, dyrektor w departamencie rozwoju rynków i spraw konsumenckich Urzędu Regulacji Energetyki również podkreśliła, że wzrosty cen energii widoczne są w całej Europie. – To nie są czynniki, które dotykają tylko nas – wyjaśniała. A to sytuacja, którą musi uwzględniać URE. – Regulator nie może się zamknąć na problemy spółek – dodała. Zaapelowała, by bez konkretnych danych nie straszyć podwyżkami rzędu np. 40 proc. – Zobaczymy, jak spółki będą uzasadniały swoje wnioski. Musimy nad tym popracować w ciszy i spokoju – mówiła.

Piotr Listwoń, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych Towarowej Giełdy Energii przyznał, że choć instytucja, którą reprezentuje, jest środowiskiem do zawierania transakcji i sama w sobie nie kształtuje cen w zakresie obrotu, to faktycznie zmienność cen na rynku angażuje uczestników do większej aktywności, generując dodatkowy wolumen. Jednocześnie giełda wprowadza mechanizmy ograniczające możliwość silnych wahnięć rynkowych. – Ceny mogą się zmieniać, ale kontrolujemy, by ta dynamika zmian nie była aż tak duża – stwierdził.

grk

foto: materiały prasowe

Partner relacji

foto: materiały prasowe