Ma pokazać, że Polska wciąż myśli o Ukrainie i że jesteśmy gotowi pomagać swoim sąsiadom. Nagroda Lecha Wałęsy trafiła w ręce liderów Euromajdanu. Wyróżnienie odebrali w Gdańsku między innymi mer Kijowa Witalij Kliczko i lider partii Swoboda Ołeh Tiahnybok.

Były prezydent mówił, że nagrodę przyznano ruchowi, który trzeba wspierać jeszcze bardziej niż dotychczas. "Sprawa jest bardzo poważna, wymaga solidarnego działania." - mówił Lech Wałęsa. Apelował też, by nie "odpuszczać" tego co dzieje się na Ukrainie. "Musimy dać wszystko z siebie, by pokój zwyciężył." - mówił Wałęsa.

Jedna z liderek Euromajdanu, piosenkarka Rusłana Łyżyczko, mówiła że odebranie Nagrody Lecha Wałęsy jest dla niej też okazją, żeby powiedzieć Zachodowi, co tak naprawdę dzieje się na Ukrainie. "Jeśli słyszycie o swoim przyjacielu, że jest waszym wrogiem, to jest to propaganda Putina. Jeśli słyszycie, że Waszej Ukrainy nie było, nie ma i nie będzie, to też jest jego propaganda" - mówiła.

Nagroda Lecha Wałęsy to międzynarodowe wyróżnienie nadawane instytucjom działającym na rzecz poszanowania praw człowieka. Ustanowiona została w 2008 roku, aby wspierać i nagłaśniać ważne społecznie inicjatywy o europejskim znaczeniu. O 17:15 reprezentacja ukraińskich opozycjonistów spotka się w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku z marszałkiem Sejmu Radosławem Sikorskim.