Parafianowicz i Potocki: Putina wspierają już tylko przegrani

Gdy pod koniec stycznia padły pierwsze strzały z ostrej amunicji na ulicy Hruszowśkoho w Kijowie, pisaliśmy w tym miejscu, że to początek końca Wiktora Janukowycza. Złamanie niepisanych zasad ukraińskiej polityki wcześniej czy później musiało zaowocować upadkiem. Teraz, gdy rosyjska piechota morska prowokuje konflikt na Krymie, a paramilitarne oddziały okupują parlament w Symferopolu – powtarzamy tezę, że wywołanie wojny przeciw Ukrainie będzie początkiem końca Władimira Putina. Już dziś widać jaskółkę tego upadku. Putin po prostu przelicytował.

1298232-potocki-michal-wg-0003-fot-wojtek-gorski.jpg
Michał Potocki, zastępca kierownika działu kraj i świat

Rosyjski prezydent wywrócił stolik, bo to, co się dzieje na Ukrainie, z jego punktu widzenia jest zabójcze. Po raz drugi „chochły” – jak pogardliwie nazywa się w Moskwie Ukraińców – udowodnili, że są w stanie obalić jedynowładcę, do którego stracili zaufanie. Jeśli udało się w Kijowie, dlaczego nie w Moskwie? Stąd decyzje Putina. Swoista ucieczka do przodu, która zamiast żelaznej logiki ma w sobie zarzewie upadku. Bo zamiast chaosu na Ukrainie, pękania po kawałku państwa, mamy konsolidację oligarchów i pojednanie w obliczu zagrożenia. Sami Ukraińcy nie zafundowaliby sobie opcji zerowej i grubej kreski. Zapewnił im ją Putin.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png