O pożytkach z cywilizowania oligarchów mówi Wjaczesław Briuchowecki, bliski współpracownik najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa

Paweł Kowal postawił tezę, że polscy politycy powinni sobie darować kontakty z oficjalnymi władzami w Kijowie i prowadzić rozmowy z ukraińskimi oligarchami, którzy mają nad Dnieprem realną władzę.

Dialog nie przyniesie rezultatów, jeśli nie włączy się do niego oligarchów. Ci ludzie wpływają na życie polityczne i gospodarcze. Zarzuca mi się często, że wszedłem do zarządu fundacji Rinata Achmetowa (oligarcha, najbogatszy Ukrainiec, sponsor Partii Regionów – red.) Rozwój Ukrainy. Wszedłem, bo popieram rozwój Ukrainy, zresztą Achmetow zrobił dla niej dużo dobrego. Problem polega na tym, że kiedy mówimy o ukraińskich oligarchach, słowo „ukraińscy” powinniśmy brać w cudzysłów. I nie chodzi mi tu o ich narodowość, choć oczywiście są wśród nich też Tatarzy czy Żydzi. Chodzi o światopogląd. Oni nie są zwolennikami powrotu do ZSRR czy integracji z Rosją. Dla Rosji Ukraina jako terytorium jest już stracona. Możliwa jest za to budowa rosyjskiej Ukrainy, której zwolennikami, być może nawet nieświadomie, są niektórzy nasi oligarchowie.