Południowo-zachodniej Polsce grozi powtórka potopu z 1997 r., ostrzega "Gazeta Polska Codziennie". Na budowie zbiornika przeciwpowodziowego w Raciborzu nie tylko nie wbito pierwszej łopaty, ale nie ma nawet gotowych planów inwestycji.

Po tragicznej w skutkach powodzi z 1997 r. postanowiono m.in. o budowie w Raciborzu zbiornika, który miałby uchronić południowo-zachodnią Polskę przed zalaniem. Rok później na ten cel Bank Światowy oraz Bank Rozwoju Rady Europy przyznał nam pożyczkę - 345 mln euro. Całkowity koszt inwestycji planowano na 505 mln euro. Zakładano, że ze środków unijnych uda się nam pozyskać jeszcze 130 mln zł. Resztę miał wyłożyć budżet państwa.

Zbiornik miał być gotowy w 2014 r.; finalizację inwestycji przesunięto jednak na 2017 r. Efekt opóźnień to nie tylko wyższe o 300 mln euro koszty realizacji. "Wskutek występujących opóźnień nie będzie można skorzystać z dofinansowania projektu ze środków Funduszu Spójności dla budowy zbiornika Racibórz w ramach programowania na lata 2007-2013" - piszą autorzy raportu NIK-u, na który powołuje się "GPC".