Jeden program zamiast kilkunastu ma pomóc trzymać w ryzach wydatki na cyfryzację kraju
Jeszcze nie opadł kurz po skandalach związanych z informatyzacją administracji i służby zdrowia, a rząd myśli o pozyskaniu unijnego finansowania na podobne projekty w przyszłej perspektywie finansowej UE na lata 2014 – 2020. I zapewnia, że przygotował solidne argumenty, by przekonać do siebie Brukselę. Pod koniec zeszłego tygodnia przekazał Komisji Europejskiej plan naprawczy. Wskazuje, jak ma zamiar rozwiązać problemy, które pojawiły się wokół projektów e-administracji i e-zdrowie. A w zanadrzu ma jeszcze jeden plan: aby w następnej perspektywie wszystkie projekty informatyczne, zamiast z kilkunastu programów, jak jest to dziś, finansowane były z jednego – Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa.
– 6 mld euro, z czego 4 mld euro z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka i około 2 mld euro pośrednio, najczęściej z regionalnych programów operacyjnych – wylicza łączną wartość funduszy, jakimi dysponuje Polska w obecnej perspektywie na informatyzację i budowę e-administracji, dr Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego. To niemal 9 proc. całości dotacji, jakie przyznano nam na lata 2007 – 2013. – Powinniśmy zrobić wszystko, aby podobną sumę uzyskać w następnej perspektywie – mówi.
Z myślą o miliardach z przyszłej perspektywy resorty rozwoju regionalnego oraz administracji i cyfryzacji pracują nad nową koncepcją finansowania projektów w zakresie cyfryzacji. – Określono podstawowe obszary wsparcia: e-administracja i e-usługi, rozbudowa internetu szerokopasmowego oraz walka z wykluczeniem cyfrowym – mówi nam Michał Ziętara, dyrektor departamentu programów ponadregionalnych z MRR. Prace nad Polską Cyfrową dopiero się zaczęły, ale ogólny zakres programu powinien być gotowy do końca lata.
Obecnie pieniądze z funduszy unijnych na dofinansowanie projektów teleinformatycznych pochodzą z kilkunastu programów operacyjnych. Na centralne przedsięwzięcia dotyczące e-administracji wykorzystywane są środki z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka z osi 7 i 8. A na szczeblu wojewódzkim pochodzą z szesnastu regionalnych programów operacyjnych.
Wydaje się, że pomysł na Polskę Cyfrową jest prosty i sprowadza się do połączenia wszystkich programów w jeden. Teoretycznie ma to zagwarantować lepszą kontrolę nad wydawaniem pieniędzy. Praktyka może się okazać bardziej skomplikowana. Już teraz wydatki na informatyzację są jednymi z najbardziej problematycznych. W kwietniu Komisja Europejska zamroziła wypłatę pieniędzy na tzw. 7 oś, czyli projekty e-administracji. Chodzi o ponad 3,3 mld zł, których wypłacanie wstrzymano w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w Centrum Projektów Informatycznych. W piątek polska strona dostarczyła Komisji plan naprawy sytuacji: – Oprócz zapewnień wyjaśnienia nieprawidłowości, zakłada się w nim wyłonienie przed końcem 2013 r. rezerwowych projektów do sfinansowania na wypadek problemów z obecnymi systemami i większy nacisk na działania w samorządach – tłumaczy analityk pracujący dla MAiC.
KE decyzję o tym, czy i na jakich zasadach odblokuje płatności, podejmie w ciągu kilku miesięcy. Ale nawet jeśli płatności zostaną odblokowane, to problemy z wdrażaniem i rozliczaniem e-administracji nie wróżą dobrze następnej perspektywie. – To, czy dzisiejsza 7. oś, czyli projekty e-administracji utrzymają się w takim kształcie i skali finansowania, jak dziś, jest trudne do przewidzenia – studzi Ziętara. Utrzymanie takiego poziomu finansowania będzie bardzo trudne. A wydatki na rozwój e-administracji nie będą mniejsze. Sam tylko przesunięty z obecnej perspektywy projekt pl.id, który ma być realizowany po 2014 r., jest wart 370 mln zł.

Wydatki nie będą mniejsze, a środków na e-administrację może być mniej

Skąd pochodzi 6 mld euro na informatyzację kraju / DGP