Piasecki: Awaryjna pożywka dla populistycznych argumentów

Marcin Piasecki
Marcin PiaseckiDGP
2 listopada 2011

To było kilkadziesiąt minut grozy. Od pierwszych sygnałów o kłopotach lotowskiego boeinga po te sekundy, gdy samolot szorował kadłubem po pasie startowym Okęcia. Pamięć o tragicznych katastrofach lotniczych jest w Polsce zbyt świeża.

Oddychając z ulgą, warto podsumować to, co się zdarzyło wczoraj. Po pierwsze mistrzostwem wykazała się załoga. Piloci LOT-u uchodzą za jednych z najlepszych na świecie. Wczoraj mieliśmy dowód.

Po drugie – i to już sprawa, co do której można było mieć więcej wątpliwości – nie zawiodły procedury. Nie było żadnych doniesień o chaosie czy bałaganie, kiedy boeing przygotowywał się do awaryjnego lądowania. Co więcej, to już któryś kolejny sygnał – po wypadkach kolejowych z lata – że służby, które muszą reagować w takich przypadkach, działają dobrze. A nie można mieć złudzeń, wypadki komunikacyjne się zdarzają i będą się zdarzały. I to po prostu dobrze, że przynajmniej w tym względzie państwo zaczęło działać sprawnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.