Król: Katolicyzm liberalny nie istnieje

Marcin Król
Marcin KrólDGP
16 lutego 2011

Przy okazji pośmiertnych wspomnień o abp. Józefie Życińskim padają znowu stwierdzenia, że był zwolennikiem „katolicyzmu liberalnego”. Rozumiem, o co chodzi w takich wypowiedziach, lecz chciałbym przypomnieć, że nic takiego jak „katolicyzm liberalny”, jeżeli nadawać słowom sensowne znaczenie, po prostu nie istnieje.

Co najmniej od początku dziewiętnastego wieku między Kościołem a tendencjami liberalnymi w myśli politycznej toczy się spór, który zapewne nigdy nie doprowadzi do kompromisu, gdyż taki kompromis jest niemożliwy. Liberalizm musi być przeciwnikiem Kościoła, a Kościół podobnie przeciwnikiem liberalizmu. Były pewne próby wiązania liberalizmu w zakresie zwłaszcza gospodarczym z dogmatyką Kościoła, ale nawet one daleko nie zaprowadziły. Problem jest prosty i nie do rozstrzygnięcia: albo zmierza się do jednej prawdy, albo widzi się możliwość pluralizmu prawd.

Komentatorzy, którzy chcieliby odnaleźć „katolicyzm liberalny”, używają złego języka, ale ma to swoje konsekwencje nie tylko językowe. Jeżeli poszukuje się sojuszu, który nie istnieje i istnieć nie może, to mnożą się pretensje niezwiązane z rzeczywistością. Podobnie zresztą jest ze sformułowaniem bardziej eufemicznym, a mianowicie „katolicyzm otwarty”. To także związane jest z oczekiwaniem, że Kościół odstąpi od stanu rzekomego zamknięcia i otworzy się na ludzkie postulaty. Nie jest to na pewno rola Kościoła i nie możemy tego od Kościoła oczekiwać. Kościół nas uczy, a nie my uczymy Kościół. Oczywiście mówię o sytuacji wzorcowej, a nie o codziennych praktykach wielu księży i hierarchów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.