Przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej można teraz pójść dwiema drogami. Pierwsza to reakcja emocjonalna i bicie w narodowe bębny. Druga – spokojne, ale konsekwentne dotarcie do prawy. Premier Tusk wybrał tę drugą i ma rację. Spokój nie oznacza bowiem wcale spolegliwości, a emocje nie gwarantują osiągnięcia celu, mogą wręcz odnieść skutek odwrotny do pożądanego.
Śmierć prezydenta RP i czołowych osób w państwie jest nie tylko sprawą rodzin zabitych, ale właśnie państwa. W wyjaśnieniu okoliczności tragedii głos bólu i żałoby powinien podporządkować się racji stanu. Na tym etapie rozwoju wypadków nie są potrzebne specjalne obrady Sejmu ani polityczne deklaracje potępiające Rosję, ale twarde domaganie się wyjaśnienia wszystkich okoliczności. Krok po kroku, z żelazną konsekwencją. Droga wcale nie została zamknięta, a MAK nie jest ostatnią instancją orzekającą.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
