Tylko specjalne okazje

Stwierdzili, że „lotnisko jest nieczynnym lotniskiem wojskowym uruchamianym wyłącznie na specjalne okazje” – zeznała w czerwcu w wojskowej prokuraturze Małgorzata Łatkiewicz-Pawlak, zastępca dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ. Samolot wylądował w Moskwie, skąd Polacy samochodami pojechali do Smoleńska. Ale nie doczekali się na przyjazd Rosjan, z którymi współpracowali – złe warunki w Smoleńsku im także nie pozwoliły na lądowanie.

W jaki sposób Rosjanie chcieli sprawić, by 7 i 10 kwietnia w Smoleńsku mogły lądować polskie Tu-154M z premierem i prezydentem? „Rosjanie zapewniali, że lotnisko to będzie gotowe na przylot naszych delegacji. (...) nie podawali żadnych szczegółów, jakie prace na tym lotnisku będą wykonywane” – zeznał w wojskowej prokuraturze Dariusz Górczyński, który wiosną był naczelnikiem wydziału Federacji Rosyjskiej w departamencie wschodnim MSZ.

Rosjanie przyznają, że lotnisko było pozbawione należytej opieki. – Bazujący tam pułk transportu lotniczego został przeniesiony z terenu lotniska – potwierdził „DGP” Andriej Ewsiejenkow, rzecznik gubernatora obwodu smoleńskiego. Dopiero po katastrofie 10 kwietnia władze obwodu smoleńskiego zamierzają wyremontować Siewierne. – Planujemy rekonstrukcję tak, by obsługiwało samoloty wojskowe i cywilne. Chcemy to zrobić do 2013 roku. Ministerstwo obrony już udzieliło wstępnej zgody – dodał Ewsiejenkow.

Prokuratura pyta o sprzęt

Nasza wojskowa prokuratura zażądała od rosyjskiej informacji na temat stanu lotniska przed katastrofą. Polscy śledczy chcą wiedzieć, jaki sprzęt Rosjanie ustawili na lotnisku 7 kwietnia, gdy lądowali tam Tusk i Putin. I czy te same urządzenia działały 10 kwietnia. – Do dzisiaj wniosek nie został zrealizowany – mówi „DGP” pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Być może odpowiedzi uda się poznać po 17 sierpnia – tego dnia Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy, ma w Moskwie odebrać kolejne tomy akt rosyjskiego śledztwa.