Podczas środowej debaty telewizyjnej obaj kandydaci odpowiadali na pytanie o kwestię pomocy publicznej w krajach UE, w kontekście planowanego przeniesienia produkcji fiata pandy z fabryki w Tychach do jednego z włoskich zakładów koncernu.

Kaczyński nawiązał do sprawy polskich stoczni. "Kiedy zostałem premierem natychmiast pojechałem do pana Barroso i natychmiast odwlokłem negatywne decyzje wobec stoczni; udało się uratować Stocznię Gdańską. Gdyby nasze rządy trwały jeszcze kilka tygodni, czy kilka miesięcy, uratowałoby się również Stocznię Gdyńską" - powiedział. Zdaniem szefa PiS, obecny rząd "przez osiem miesięcy nic nie robił" (w kwestii stoczni). "Jak się skończyło wszyscy wiemy" - dodał.

Kaczyński podkreślał, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy i kanclerz Niemiec Angela Merkel w 2008 r. zwrócili się do UE, by zgodziła się "na bardzo daleko idącą pomoc dla różnych rodzajów przemysłu tych państw". "Uzyskali ją oczywiście i uratowali te przemysły często kosztem bardzo nardzo dużych sum" - zaznaczył kandydat PiS.

Zarzucił obecnie rządzącym brak rekacji w sprawie planów przeniesienia produkcji fiata pandy z zakładów w Tychach. Kaczyński - jak sam mówił - jako człowiek, który w przeciwieństwie do Komorowskiego ma doświadczenie w realnym rządzeniu, wie że w rozmowach z premierami innych państw sprawy gospodarcze, często nawet konkretnych przedsiębiorstw i przedsiębiorców, padają bardzo często.

"Nie mogę zrozumieć dlaczego tutaj tej sprawy nie podjęto, dlaczego mamy do czynienia z sytuacją, w której ten rząd jest tak bezradny wobec Unii Europejskiej, tak bezwolny wobec Unii Europejskiej, wobec wielkich korporacji, a jednocześnie jest niekiedy bardzo twardy, jako władza, wobec miejscowego kapitału" - powiedział Kaczyński.

Komorowski stwierdził, że Kaczyński upomina się o kapitał polski, a zapomina, że w Tychach jest kapitał włoski. "Ale my uważamy, że w interesie Polski leży zabiegać również o to, żeby kapitał obcy rozwijał się w naszym kraju" - powiedział kandydat PO.

Jak dodał, "Tychy mają swoją wielką szansę". "To nieprawda, że zapadły już jakieś decyzje. Rzeczywiście kapitał włoski stawia warunki natury finansowej. Mogę pana zapewnić, że będę zachęcał rząd polski do prowadzenia negocjacji, które w moim przekonaniu, mogą prowadzić do podtrzymania decyzji włoskiej o produkcji nie tylko dotychczasowych modeli samchodów (...), ale również w ramach 26 chyba modeli, które mają być w tym koncernie wdrażane, także nowych modeli w Polsce, w Tychach" - powiedział Komorowski.

Dodał, że zakład w Tychach jest najlepszym zakładem w ramach całego włoskiego koncernu i Włosi doskonale to wiedzą. "My też wiemy, dobrze żeby pan prezes także wiedział. Trzeba zachęcić Włochów do tego, aby tutaj ulokowali następne nowoczesne modele samochodów" - powiedział Komorowski.

Dopytywany, jak to zrobić, odpowiedział: "Rozmawiając, negocjując także warunki, które oni stawiają". "Inni znajdują rozwiązania takie, że się wspiera zgodnie z prawem unijnym. To mogą być różne formuły, nie czas, żeby w tej chwili szczegółowo to omawiać, ale rozmawiać trzeba. Natomiast nie warto ogłaszać już alarmu, że się zdarzyła katastrofa, bo jej naprawdę nie ma" - stwierdził Komorowski.

Powiedział też, że "Unia jest wielką szansą i warto pamiętać, że obecnie korzystamy z dużo większych dotacji unijnych w każdym obszarze", a obecnie Polska potrafi zapewnić dużo większe wykorzystanie środków unijnych niż było to parę lat temu. (PAP)

mok/ par/ woj/