"Jej ojciec zginął w Katyniu. To ona była opoką dla fundacji Golgota Wschodu, którą założył ks. prałat Zdzisław Peszkowski" - powiedział premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.
Na uroczystości do Katynia wiozła ze sobą obraz Matki Boskiej Katyńskiej. Chciała go postawić na ołtarzu podczas uroczystości. Obraz spłonął. Ona zginęła - wspominała znajoma Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, Anna Pietraszek z Fundacji Golgota Wschodu, na łamach "Dziennika Gazety Prawnej".
Walewska-Przyjałkowska urodziła się w 1939 r. Mieszkała w Warszawie. Była wieloletnim pracownikiem naukowym Politechniki Warszawskiej. W środowisku uczelnianym zapamiętano ją jako "prawego człowieka, cenionego nauczyciela akademickiego, osobę sercem i pracą oddaną młodzieży".
Jednym z głównych celów jej życia stało się dokumentowanie i pielęgnowanie pamięci o losach Polaków na Wschodzie. Teresa Walewska-Przyjałkowska była orędowniczką beatyfikacji księży zamordowanych w Katyniu.
Przewodniczyła Fundacji Golgota Wschodu, założonej przez ks. Zdzisława Peszkowskiego, nieżyjącego już (zmarł w 2007 r.) kapelana Rodzin Katyńskich. Ks. Peszkowski, więziony w Kozielsku, był w ostatnim transporcie do Katynia; uniknął egzekucji, ponieważ transport ten nie trafił do Katynia, lecz do obozu w Pawliszczew-Borze, a następnie do Griazowca.
Teresa Walewska-Przyjałkowska była również prezesem Stowarzyszenia Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli. Z jej inicjatywy w 2002 r. w sanktuarium św. A. Boboli Patrona Polski przy ul. Rakowieckiej w Warszawie dokonano intronizacji obrazu Matki Bożej Kozielskiej, namalowanego na podstawie płaskorzeźby wykonanej w obozie NKWD w Kozielsku. (PAP)