Fot. PAP

Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie

Jak dam radę, to pojadę 9 maja do Moskwy – mówił jeszcze przedwczoraj prezydent Kaczorowski. Bał się, że braknie mu sił.

Dla kilku pokoleń Polaków był symbolem ciągłości władz niepodległej Polski. To właśnie prezydent Kaczorowski w 1990 roku przekazał ówczesnemu prezydentowi Lechowi Wałęsie prezydenckie insygnia władz przedwojennej Rzeczypospolitej, Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski.

W Trzeciej Rzeczypospolitej Ryszard Kaczorowski postanowił nie angażować się politycznie, natomiast jako były prezydent emigracyjny pełnił funkcje reprezentacyjne i angażował się w wiele przedsięwzięć mających jednoczyć Polaków albo przypominających historyczną spuściznę. Przez osoby, które go znały, jest określany jako osoba uosabiająca godność prezydenta, nieskazitelnie uczciwa, skromna i otwarta. Był człowiekiem, który umiał sobie zjednywać ludzi z bardzo różnych środowisk. Kilkadziesiąt miast przyznało mu honorowe obywatelstwo. Ryszard Kaczorowski przed przełomem w 1989 roku był członkiem emigracyjnego parlamentu, rządu i w 1989 roku po śmierci Kazimierza Sabbata, poprzedniego prezydenta na emigracji, przejął jego urząd.

W trakcie wojny tworzył podziemne harcerstwo w Białymstoku. Schwytany przez NKWD został skazany na karę śmierci zamienioną na 10 lat łagrów. Po tzw. amnestii na mocy układu Sikorski – Majski został uwolniony z Kołymy i zaciągnął się do wojska polskiego tworzonego przez Władysława Andersa. Razem z armią Andersa wydostał się z ZSRR i już w szeregach II Korpusu przeszedł cały szlak bojowy, łącznie ze zdobyciem Monte Cassino. Po wojnie pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie zaangażował się w tworzenie emigracyjnego harcerstwa. Pochodził ze szlacheckiej rodziny pieczętującej się herbem Jelita. Miał 91 lat.

Fot. PAP

Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu RP, SLD

„Nic z tego, co się nie spełniło, już na pewno się nie spełni. I trzeba się z tym pogodzić, milcząc, bez strachu, a jeśli się da – i bez rozpaczy” – kilka dni temu Jerzy Szmajdziński cytował te słowa Stanisława Lema, żegnając Krzysztofa Teodora Toeplitza.

Teraz nie spełni się też sen Aleksandra Kwaśniewskiego o tym, że Szmajdziński zostanie prezydentem.

Stanowiska dla Szmajdzińskiego nie były jednak najważniejsze. Był wicemarszałkiem Sejmu, i to mu wystarczało. Politycy Sojuszu wielokrotnie go namawiali, aby przejął partię. Mógł. Ale nie chciał. Unikał konfliktów.

Szmajdziński w prezydencki pałac raczej nie wierzył. Ale dla niego liczyło się wyzwanie i walka. A walczył zawsze do końca. Nie tylko w polityce. Swój upór pokazywał zwłaszcza na korcie. Przeciwnika lubił wykańczać backhandem.

Jedna z ikon polskiej lewicy. Choć w życiowej karcie miał też działalność w PZPR. Był też przewodniczącym zarządu głównego ZSMP.

Szmajdziński, czym drażnił nawet swoich kolegów, był nadzwyczaj pewny siebie i swojego zdania. Lubił mieć rację. „Ważne dla Polski sprawy to są te, o których ja mówię” – stwierdził kiedyś Szmajdziński.

W SLD żartowano, że „Szmaja” – bo tak go nazywali – to taki polski John Kennedy. Opanowany. Umiał budzić respekt. Rzadko puszczały mu nerwy. Być może dlatego sprawiał wrażenie nieco powolnego. Raczej nie był duszą towarzystwa. Choć w towarzystwie zawsze mile widziany. Prywatnie ceniony za angielskie poczucie humoru. „Czy są tu jacyś politycy?” – rzucał swoim partyjnym kolegom, wchodząc na posiedzenie klubu. Zaś inni, w tym dziennikarze, tak go witali: „Witaj, towarzyszu prezydencie”.

W piątek świętował swoje 58. urodziny. W rozmowie z Leszkiem Millerem złośliwie podpytywał, jak to jest po sześćdziesiątce.

Fot. PAP

Krystyna Bochenek, wicemarszałek Senatu

W Senacie zasiadała już trzecią kadencję. Zanim została politykiem, była dziennikarką i publicystką Polskiego Radia Katowice. – Praca to moje drugie życie. Pierwsze to dom. Moja rodzina jest moim sukcesem – podkreślała w rozmowie z „Galą”.

W życiu zawodowym realizowała dwie wielkie pasje: popularyzowała kulturę i piękno polszczyzny, ale również – przy wsparciu męża, kardiochirurga prof. Andrzeja Bochenka – promowała zdrowy styl życia. Była typem społecznika, angażowała się w akcje na rzecz czystości polszczyzny i akcje charytatywne wspierające zdrowie, przede wszystkim na Śląsku.

To ona była twórczynią ogólnopolskiego dyktanda. Z jej inicjatywy Senat ustanowił rok 2006 Rokiem Języka Polskiego. Angażowała się też m.in. w kwestę „Mamo, nie płacz” na rzecz ratowania oddziału hematologii dziecięcej w Zabrzu, była pomysłodawczynią cyklu imprez promujących honorowe krwiodawstwo Wampiriada.

Za swoją działalność charytatywną otrzymywała nagrody, m.in. wyróżnienie Ecce Homo Śląskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych i tytuł „Senator bez barier” od delegatury polskiej Parlamentu bez Granic. Była też nagradzana przez ministra zdrowia za profesjonalną publicystykę medyczną. Za całokształt pracy odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

Krystyna Bochenek była jednak znana nie tylko ze swojej działalności politycznej i charytatywnej. To ona była inicjatorką cyklicznej imprezy Zjazd Krystyn, czyli dorocznego zgromadzenia immienniczek. Impreza ta pozwalała kobietom będącym w różnej sytuacji materialnej spotykać się i zwiedzać cały kraj.

W ostatnich wyborach do Senatu wystartowała z listy PO, ale jako kandydatka bezpartyjna. W tej kadencji przewodniczyła senackiej komisji kultury i środków przekazu, była też wiceszefową parlamentarnego zespołu ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Miała 57 lat, dwoje dzieci.

Fot. PAP

Krzysztof Putra, wicemarszałek Sejmu, PiS

Reprezentacja Polski w rugby, której trenerem jest Tomasz Putra, miała wczoraj w Sochaczewie rozegrać mecz z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw świata. O katastrofie prezydenckiego samolotu trener dowiedział się od jednego z dziennikarzy. – Tam był mój brat! – wyszeptał zszokowany Tomasz.

Potem długo nie mógł dojść do siebie, załamany siedział z głową ukrytą dłoniach w klubowym budynku Orkana Sochaczew.

Marszałek Krzysztof Putra też lubił sport. Był prezesem klubu sportowego Podlasie Białystok. – Putra będzie się przyczyniał do tego, że debata będzie prowadzona merytorycznie, bez awanturnictwa i bez obraźliwych słów – mówił, prezentując jego kandydaturę do Prezydium Sejmu Marek Kuchciński.

Wicemarszałek Sejmu ukończył Technikum Mechaniczne w Białymstoku. Pracował w Fabryce Przyrządów i Uchwytów w Białymstoku, najpierw jako robotnik, później mistrz. Od 1980 roku działał w „Solidarności”. W 1988 roku założył Stowarzyszenie Działaczy Samorządu Pracowniczego. Ci, którzy spodziewali się, że Putra nie będzie trudnym przeciwnikiem politycznym, mocno się rozczarowywali. Wicemarszałek Sejmu był bardzo inteligentny. Jednocześnie poważny i stanowczy. Co nie znaczy, że nie miał poczucia humoru, dystansu do siebie. W 2007 roku przed przedterminowymi wyborami do sejmiku województwa na Podlasiu obiecał, że jeżeli wybory wygra PiS, zgoli wąsy, które były jego znakiem rozpoznawczym. Dotrzymał obietnicy.

Współzałożyciel PiS należał do grona najbardziej zaufanych współpracowników prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Był posłem od 2007 roku. W latach 2005 – 2007 senatorem i wicemarszałkiem Senatu VI kadencji – w głosowaniu przegrał z Bronisławem Komorowskim stosunkiem głosów 160:292.

Miał 52 lata. Zostawił żonę i ośmioro dzieci: sześciu synów i dwie córki.

Fot. DGP

Sławomir Skrzypek, prezes Narodowego Banku Polskiego

W styczniu obchodził półmetek swojej kadencji. Nie były to dla niego łatwe trzy lata. Od początku musiał udowadniać, że mimo wielu głosów krytycznych jest w stanie dobrze wykonywać zadania szefa banku centralnego. Miał bowiem znikome doświadczenie. Był co prawda prezesem banku PKO BP, ale była to jego jedyna styczność ze światem bankowości i finansów. Wcześniej pracował m.in. w Najwyższej Izbie Kontroli. Przez chwilę zasiadał w zarządzie PKP SA. Był też zastępcą prezydenta Warszawy odpowiedzialnym za inwestycje w stolicy.

Przypadło mu w udziale dowodzenie bankiem centralnym w czasie największego od 80 lat kryzysu gospodarczego. Jego kadencja obfitowała w dramatyczne wydarzenia na rynkach finansowych. W chwili kiedy jesienią 2008 roku banki przestały po raz pierwszy w historii pożyczać sobie pieniądze, NBP przygotował pakiet narzędzi pomocowych dla sektora bankowego. Z różnych stron świata popłynęły głosy uznania za szybkość reakcji banku centralnego.

Był bardzo ambitny, pracowity i chętnie się uczył. Miał 47 lat.

Fot. PAP

gen. Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

Funkcję najwyższego rangą żołnierza w czasach pokoju pełnił drugą kadencję. Powtórną nominację otrzymał przed rokiem z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jako szef sztabu dostał trudne zadanie – realizował program profesjonalizacji polskiej armii. Udało mu się też zażegnać potężny konflikt, który wybuchł wewnątrz elitarnej jednostki GROM. Kilkakrotnie osobiście spotykał się z komandosami, aby wypracować rozwiązanie sytuacji.

Był jednym z najlepiej wykształconych polskich żołnierzy. Prócz studiów w Wyższej Szkole Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu skończył filologię angielską na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Doktoryzował się w Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie. Szkolił się też w Akademii Obrony NATO w Rzymie oraz na podyplomowych studiach w Waszyngtonie.

– Nie był typowym żołnierzem. Ciepły człowiek, z humanistycznym zacięciem, o szerokich horyzontach – mówi jeden z bliskich współpracowników. Pozostawił żonę Lucynę i dwójkę dzieci, Katarzynę i Michała. Miał 59 lat.

Fot. PAP

Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej

Zanim został prezesem IPN, przez 5 lat stał na czele krakowskiego oddziału instytutu. Ukończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i studia doktoranckie w Instytucie Historii PAN. W PRL angażował się w działalność opozycyjną, zakładał NZS na UJ, wykładał na podziemnym Chrześcijańskim Uniwersytecie Robotniczym.

Zajmował się przede wszystkim historią Polski średniowiecznej i najnowszą, zwłaszcza ruchu antykomunistycznego w Polsce po 1944 r. Jest autorem 140 publikacji. Był członkiem m.in. Polskiego Towarzystwa Historycznego i Towarzystwa Heraldycznego. Otrzymywał liczne nagrody i odznaczenia, w tym Nagrodę im. Adama Heymowskiego, Nagrody im. Joachima Lelewela, Nagrody im. Jerzego Łojka. W kwietniu 2009 r. został odznaczony przez prezydenta Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Jako prezes instytutu wielokrotnie zabierał głos w sprawach budzących kontrowersje historyczne i polityczne. W czerwcu skończyłaby się jego kadencja na stanowisku prezesa IPN. Miał 50 lat.

Fot. PAP

Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich

Urząd RPO sprawował od 2006 r. „Nie ma praw i wolności bez sprawnie funkcjonujących instytucji państwa prawnego” – brzmiało jego motto, które zamieścił na stronie internetowej.

Ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim, pracę doktorską na temat subiektywnych granic odpowiedzialności karnej obronił w 1980 r. Był wykładowcą na Wydziale Prawa UW, a także ekspertem senackiej komisji praw człowieka i praworządności. W latach 1991 – 1995 był konsulem generalnym RP w Londynie.

Założył Fundację „Ius et Lex”, która działa na rzecz realizacji założeń państwa prawa. Pod jego kierunkiem fundacja przygotowała program reformy wymiaru sprawiedliwości. Utworzył też Porozumienie Samorządów Zawodów Prawniczych i Organizacji Prawniczych, które miało zjednoczyć działania przedstawicieli wszystkich zawodów prawniczych na rzecz reformy. Był także autorem ponad 100 prac dotyczących prawa karnego, administracyjnego i konstytucyjnego oraz stosunków międzynarodowych. Miał 70 lat.

Fot. PAP

Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

Walczył o pamięć Polaków zamordowanych w Rosji. Był organizatorem uroczystości w Katyniu. – Rosja uczy cierpliwości – mówił trzy dni przed katastrofą. Jego znajomi uważają, że jego tragiczna śmierć ma wymiar symboliczny. – Zginął w trakcie realizacji swojej misji zachowania pamięci o Polakach poległych na Wschodzie. Dosłownie walczył o każdą kolejną ekshumację, o każdy grób. Oddawał się swojej pracy, był człowiekiem instytucją – wspomina Marek Biernacki, poseł PO.

Z wykształcenia historyk. W 1992 roku został sekretarzem generalnym rady. Dzięki jego uporowi powstały cmentarz i pomnik ofiar zbrodni w Jedwabnem. Kolejnym jego sukcesem było ponowne uroczyste otwarcie Cmentarza Obrońców Lwowa, co udało mu się po wieloletniej walce z władzami miasta.

Spierał się z Instytutem Pamięci Narodowej o ocenę zachowania Rosjan w sprawie katyńskiej. Uważał, że mimo wszystko rosyjskie władze w końcu zaczęły współpracować z Polską. Stał na stanowisku, że te relacje unormują się, dopiero gdy rodziny pomordowanej inteligencji poznają los swoich bliskich.

Fot. PAP

Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta

Zaufany współpracownik i przyjaciel Lecha Kaczyńskiego. Ostatni raz wystąpił publicznie w czwartek w Sejmie, gdzie reprezentował prezydenta w debacie o polityce zagranicznej. Nawet w okresie najgorętszych politycznych sporów nie miał problemu z porozumiewaniem się z politykami ze wszystkich opcji.

Stasiak nie lubił show w polityce. Był określany jako państwowiec i wzór urzędnika.

W 2002 r. po zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego w wyborach na prezydenta Warszawy został jego zastępcą odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Jego „szeryfem”. Był zafascynowany działaniami szefa nowojorskiej policji Williama Brattona, który sprawił, że Nowy Jork stał się jednym z bezpieczniejszych miast w USA.

W rządzie Kazimierza Marcinkiewicza Stasiak został wiceministrem spraw wewnętrznych. Nadzorował policję, Straż Graniczną i inne służby podległe MSWiA. W sierpniu 2006 r. prezydent powołał go na stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W lipcu 2009 r., po odejściu Piotra Kownackiego, został szefem Kancelarii Prezydenta. Miał 44 lata.

Fot. PAP

Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Polityk PiS, jeden z najbliższych i najdłuższych stażem współpracowników Lecha Kaczyńskiego.

Był osobą, która od początku zaangażowała się w tworzenie Prawa i Sprawiedliwości. W 2001 roku został posłem PiS, ponownie został wybrany w kolejnej kadencji. Wtedy wszedł do rządu Kazimierza Marcinkiewicza jako wiceszef Obrony Narodowej.

I tu nastąpił jeden z tych momentów kariery, które świadczyły o jego lojalności wobec Lecha Kaczyńskiego. Gdy w sierpniu 2006 roku prezydent poprosił, by Szczygło został szefem jego kancelarii, nie wahał się, mimo że wiązało się to z rezygnacją z mandatu poselskiego. Historia powtórzyła się w styczniu 2009 roku. Szczygło ponownie zrezygnował z posłowania, także po to, by zostać szefem BBN. Jednocześnie był jednym z najbardziej bezkompromisowych i twardych polityków w otoczeniu byłego prezydenta i PiS. To dlatego, gdy w 2007 roku doszło do sporu w MON między jego ówczesnym szefem Radosławem Sikorskim a Antonim Macierewiczem i Sikorski stracił stanowisko, zastąpił go właśnie Szczygło. Miał 57 lat.

Fot. PAP

Paweł Wypych, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

Człowiek honorowy, bystry, do bólu pracowity i uczciwy. W 2005 roku został wiceministrem pracy i polityki społecznej. Odszedł z resortu w sierpniu 2006 roku, po tym jak objęła go Samoobrona. Kilka miesięcy potem, w grudniu, został głównym doradcą premiera, a od lutego 2007 roku do czerwca był podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Formalnie odpowiadał za nadzór nad ZUS. Jednak pełniona przez niego funkcja wiceprzewodniczącego międzyresortowego zespołu do spraw nadzoru ubezpieczeń społecznych oznaczała, że był tak naprawdę odpowiedzialny za dokończenie reformy emerytalnej.

Bez problemu poruszał się w skomplikowanej tematyce wypłat emerytur z OFE, waloryzacji świadczeń czy ubezpieczeń społecznych. Od czerwca do listopada 2007 roku pełnił też jedną z najtrudniejszych w Polsce funkcji – prezesa ZUS. Po odwołaniu przez premiera Donalda Tuska został doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W kwietniu 2009 roku został mianowany sekretarzem stanu w jego kancelarii. Był żonaty, osierocił dwoje dzieci. Miał 42 lata.

Fot. PAP

Mariusz Handzlik, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

Profesjonalizm prezydenckiego ministra do spraw zagranicznych doceniali nawet posłowie przeciwnego obozu politycznego. – Zna się na tym, co robi – oceniał z uznaniem Krzysztof Lisek z PO. Handzlik był doradcą prezesa Rady Ministrów ds. polityki zagranicznej już w latach 1992 – 1994. Szlify zbierał w USA, pracując przez sześć lat w ambasadzie w Waszyngtonie, gdzie był pierwszym sekretarzem i radcą do spraw polityczno-wojskowych.

Współpracownicy z kancelarii Lecha Kaczyńskiego mówili: „światowiec”, „ma w sobie amerykański luz”.

Był uważany za specjalistę od spraw dotyczących zbrojeń, bezpieczeństwa i tematyki amerykańskiej. Nieoficjalnie jego nazwisko wymieniano jako kandydata na ambasadora Polski w USA, ale sam zrezygnował z ubiegania się o to stanowisko.

Handzlik był wieloletnim kibicem piłkarzy Podbeskidzia. Swojej drużynie kibicował z trybun jeszcze 3 kwietnia podczas meczu ligowego ze Stalą Stalowa Wola.

Miał 45 lat, osierocił trójkę dzieci: Julię, Iwonę i Jana.

Fot. PAP

Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego

Mówił, że ma mnóstwo do zrobienia w polskim sporcie. I że najlepszym miejscem na zimową olimpiadę jest Polska. Zamierzał lobbować za tym, aby to Kraków został gospodarzem igrzysk w 2022 roku. W Katyniu chciał złożyć wieniec na grobach polskich olimpijczyków.

Był barwną postacią, łączącą świat polityki, biznesu i sportu. Zginął w wieku 65 lat, niedługo po udanych dla nas igrzyskach w Vancouver. Prezesem PKOl był od 2005 roku. W swoim programie wyborczym napisał m.in., że będzie przyciągać do polskiego sportu biznes. I wykorzystywał swoje szerokie kontakty: był dyrektorem Solpolu, od 1992 roku pracował w spółkach Zygmunta Solorza. Razem tworzyli telewizję Polsat. Był również prezesem zarządu Elektrimu.

W latach 80., po błyskotliwej karierze w Polskim Związku Lekkiej Atletyki (w 1976 roku jako najmłodszy na świecie szef narodowego związku sportowego zgłosił na olimpiadę Jacka Wszołę), był pracownikiem MSZ: sekretarzem ambasady w Moskwie, pracownikiem departamentu Azji, Afryki i Australii, a w latach 1986 – 1991 – ambasady w Maroku.

Fot. PAP

Andrzej Kremer, wiceminister spraw zagranicznych

Człowiek bez politycznego zaplecza i bez politycznych ambicji. Świetny dyplomata i zawodowy prawnik – opowiadali jego współpracownicy. Biegle władał językami: niemieckim, włoskim i rosyjskim. Pracował nad habilitacją. W gabinecie Donalda Tuska odpowiadał za politykę wschodnią. Jeden z autorów programu Partnerstwa Wschodniego.

Po serii aresztowań członków Związku Polaków na Białorusi wydał zakaz wjazdu do Polski dla osób odpowiedzialnych za represjonowanie polskiej mniejszości. Groził zamrożeniem stosunków dyplomatycznych z Mińskiem.

Miał duży udział w negocjacjach nad kształtem nowego traktatu UE.

Skończył Wydział Prawa i Administracji na UJ. W 1986 r. zdał egzamin sędziowski. Z Ministerstwem Spraw Zagranicznych związał się w 1991 r. Był wicekonsulem i konsulem RP w Hamburgu. W 1998 r. został dyrektorem departamentu konsularnego MSZ, w 2001 r. – konsulem generalnym RP w Hamburgu. W MSZ był szefem departamentu prawno-traktatowego.

Fot. PAP

Tomasz Merta, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego

Bardziej historyk niż polityk. Ale gdy został wiceministrem, okazało się, że jest powołany do służby państwowej. Skończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, potem doktoryzował się z socjologii. – Świetnie pisał i właśnie ze swoich tekstów już w połowie lat 90. zaczął być znany – wspomina politolog dr Rafał Matyja.

Szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób z warszawskiego środowiska myśli konserwatywnej. Pod koniec lat 90. został redaktorem naczelnym „Kwartalnika Konserwatywnego”. Do polityki trafił w 2000 roku jako doradca ministra kultury Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Potem zasiadał w radzie programowej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Do resortu kultury powrócił w 2005 roku, tym razem już jako wiceminister u Ujazdowskiego. Był jednym ze współautorów koncepcji Muzeum Historii Polski. Jako ekspert był tak wysoko oceniany, że nawet po zmianie władzy i wyborach wygranych w 2007 roku przez PO pozostał wiceszefem resortu kierowanego już przez Bogdana Zdrojewskiego. Zostawił żonę i trzy córki.

Fot. PAP

Stanisław Komorowski, wiceminister obrony narodowej

W imieniu rządu od przeszło dwóch lat negocjował ze Stanami Zjednoczonymi warunki stacjonowania amerykańskich sił wojskowych. Zakończyły się one pod koniec ubiegłego roku zawarciem umowy CASA, dzięki której już za kilka tygodni do Polski przyjedzie pierwsza bateria rakiet Patriot. Komorowski prowadził także rozmowy o instalacji w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej USA. Za kilka dni miał lecieć za ocean na kolejną rundę rozmów w tej sprawie.

Był z wykształcenia fizykiem. Karierę dyplomatyczną rozpoczął, gdy szefem MSZ został Krzysztof Skubiszewski. W latach 1992 – 1994, gdy Polska rozpoczynała proces integracji z Unią Europejską, pełnił funkcję dyrektora departamentu Europy. Później był ambasadorem w dwóch kluczowych państwach Unii: najpierw w Holandii (1994 – 1997), potem w Wielkiej Brytanii (1999 – 2004). Po powrocie do kraju kierował departamentem Azji i Pacyfiku, a rok później został wiceministrem spraw zagranicznych. Stracił stanowisko, gdy władzę przejęło PiS. W listopadzie 2007 roku został powołany przez premiera Tuska na wiceszefa MON. Miał 57 lat.

Fot. PAP

Maciej Płażyński, poseł RP, niezrzeszony

Jeden z trzech tenorów Platformy Obywatelskiej, były marszałek Sejmu, w kontakcie osobistym szybko skracał dystans. Zamiast używać oficjalnych tytułów, lubił przechodzić na „ty”. Przed świętami wielkanocnymi znajomi dziennikarze dostawali od niego życzenia SMS-em, który zaczynał się od słów: „Droga/drogi...”.

Miał 52 lata. Był ojcem trojga dorosłych dzieci: Jakuba, Katarzyny i Kacpra. W polityce był zasadniczy. Koledzy z PO zapamiętali, jak nie zgodził się spędzić 3 maja na łódkach w Giżycku. – Święta państwowe powinny być dniem pracy dla tych, którzy pełnią funkcje publiczne – uciął.

Życiorys miał imponujący. Po ukończeniu liceum w Pasłęku wyjechał na Śląsk, gdzie pracował jako robotnik przy budowie Huty Katowice. Jako student prawa na Uniwersytecie Gdańskim był związany z Ruchem Młodej Polski.

Był współzałożycielem NZS. Startując do Sejmu w 1997 roku, zdobył najlepszy wynik w Polsce. W 2001 roku wspólnie z Donaldem Tuskiem i Aleksandrem Olechowskim założył Platformę Obywatelską. Szefował Stowarzyszeniu Wspólnota Polska.

Fot. PAP

Grażyna Gęsicka, przewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości

Zawsze kompetentna i zaangażowana. Sporym zaskoczeniem była jej decyzja o udziale w życiu politycznym. Najpierw doradzała Platformie podczas zakończonych fiaskiem negocjacji z PiS. Po powołaniu rządu Kazimierza Marcinkiewicza została ministrem rozwoju regionalnego. Funkcję tę pełniła także w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy rzadko i stosunkowo niechętnie pojawiała się przed kamerami. Ale miała duże sukcesy. Dzięki niej uniknęliśmy kompromitacji z wykorzystywaniem środków unijnych. Wprowadziła wiele ułatwień, które sprawiły, że Polska nie straciła pieniędzy z perspektywy budżetowej 2004 – 2006.

W poprzednich wyborach parlamentarnych została posłanką PiS. Wstąpiła do partii. Na początku roku została przewodniczącą klubu.

Wspomina ją były wiceminister rozwoju regionalnego Jacek Kwieciński: – Była prawdziwym propaństwowcem. Doskonale rozumiała, że pieniądze unijne nie są po to, aby je wydać, ale po to, aby osiągać prawdziwe efekty.

Fot. PAP

Jolanta Szymanek-Deresz, poseł na Sejm RP, KP Lewica

Była jedną z najbardziej wpływowych kobiet w polskiej polityce, szefową kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Kilka tygodni temu odpierała zarzuty, że polityka psuje kobiety, bo stają się brutalne, perfidne i fałszywe. – Polityka hartuje kobiety, ale i wzmaga wrażliwość – przekonywała. O sporze zwolenników i przeciwników in vitro napisała: „Kto chce, niech dokona, w pełni świadomości, wyboru. Kto nie chce – nie musi. Mam nadzieję, że i jedni drudzy spotkają się kiedyś w tym lepszym świecie”.

Adwokat, sędzia. Specjalizowała się w problematyce ochrony własności intelektualnej i przemysłowej. Wiceszefowa SLD. 12 lipca skończyłaby 56 lat.

Wraz z mężem i córką Katarzyną – również prawniczką – uwielbiała spędzać wakacje na Mazurach. W czasie wolnym nie rozmawiała o polityce. Lubiła sport. Regularnie bywała na siłowni. Pasjonowała się tenisem, w którego grywała m.in. z Aleksandrem Kwaśniewskim i Jerzym Szmajdzińskim. Kilkanaście razy została mistrzynią w turnieju Polski adwokatek.

Fot. PAP

Aleksandra Natalli-Świat, wiceprzewodnicząca Prawa i Sprawiedliwości

Jedna z trzech tzw. aniołków Jarosława Kaczyńskiego. Obok Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Grażyny Gęsickiej stanowiła przykład bardzo dobrego połączenia przygotowania merytorycznego z wizją zmian i twardym charakterem. Z jej zdaniem prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński bardzo się liczył.

Pamiętam, że pierwszy raz bliżej zetknąłem się z nią, gdy przygotowywałem ekspertyzę dotyczącą ulgi rodzinnej. Natalli-Świat potrafiła słuchać. Potrafiła też jednak twardo bronić swoich racji. Dzięki temu z mało znanej posłanki, choć będącej w polityce od wielu lat, stała się jedną z twarzy PiS.

Była dobrze przygotowana do zadań związanych z ekonomią. W poprzedniej kadencji została przewodniczącą prestiżowej sejmowej komisji finansów publicznych. W wyborach w 2007 roku ponownie została wybrana na posła i wiceprzewodniczącą komisji finansów publicznych. W styczniu 2008 roku została wiceprezesem PiS.

Miała 51 lat.

Fot. PAP

Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu parlamentarnego PO

Prawie zawsze można go było spotkać w gabinecie. Nawet gdy na biurku piętrzyły się stosy papierów, nie wypraszał dziennikarzy. Częstował pyszną kawą z mlekiem. Pokój dzielił z Waldym Dzikowskim, politycy siedzieli też obok siebie w sejmowych ławach. Jeszcze wczoraj żegnali się po głosowaniach i umawiali na następne posiedzenie. – Co mam powiedzieć? Straciłem przyjaciela. Był zawsze sobą, wyjątkowym człowiekiem, przyjacielem, politykiem – mówi Dzikowski.

Posłowie Platformy doceniali uporządkowanie i systematyczność Dolniaka. Sposób, w jaki zarządzał największym klubem parlamentarnym w Sejmie, budził też szacunek wśród politycznych oponentów.

Bardzo lubił podróże. Był też zapalonym ogrodnikiem – mógł godzinami opowiadać o nowych uprawach. Słuchał rocka, grał na gitarze. Inaczej niż większość jego partyjnych kolegów piłkarzy był miłośnikiem siatkówki. Grał w nią nieprzerwanie od wczesnej młodości.

Zanim trafił do polityki, przez wiele lat był przedsiębiorcą. Całe życie związany ze Śląskiem. Miał 50 lat. Był żonaty, miał córkę.

Fot. PAP

Arkadiusz Rybicki, poseł na Sejm RP, PO

„Urodziłem się w czepku” – napisał w pierwszym zdaniu swojego życiorysu. Od urodzenia związany z Pomorzem. Na Wybrzeżu znany jako Aram. Już w liceum zaangażował się w działalność opozycyjną. Na studiach wydawał m.in. podziemne pismo „Bratniak”. To on namalował w 1980 r. słynne tablice z 21 postulatami wpisane na listę UNESCO. Bardzo blisko związany z Lechem Wałęsą. Jest autorem jego biografii. Kiedy Wałęsa został prezydentem, Rybicki wspierał go w Belwederze jako minister. Sam przyznawał, że był „zderzakiem”.

Politycznie zafascynowany Margaret Thatcher. Był m.in. szefem parlamentarnej grupy ds. autyzmu. Z tą chorobą od wielu lat zmaga się jego syn. Wraz z żoną Małgorzatą założyli stowarzyszenie pomocy dzieciom autystycznym.

Poza polityką Rybicki zajmował się głównie kulturą. W 2000 roku został kuratorem Ossolineum, był też szefem Nadbałtyckiego Centrum Kultury. Otrzymał order za zasługi od prezydenta Francji, a w 2005 roku został dostał medal 25-lecia „S”. Od początku w Platformie Obywatelskiej. Miał 57 lat.

Fot. PAP

Izabela Jaruga-Nowacka, poseł na Sejm RP, KP Lewica

Wyrazista w poglądach, twarda w walce o priorytety. Zawsze elegancka. W kontakcie osobistym ciepła, otwarta.

Była historykiem, pracownikiem PAN. O mężu, matematyku Jerzym Pawle, mówiła „Jerzyś”. Wspominała: „Wzięliśmy ślub katoliczki z ateistą, uzyskując wszelkie potrzebne zgody. Potrafimy się sprzeczać, ale o rzeczy codzienne – nigdy o wartości”.

Mama dwóch dorosłych córek: Barbary i Katarzyny. Zdjęcia wnuka Kubusia z czułością pokazywała dziennikarzom.

Posłanka trzech ostatnich kadencji Sejmu. Od 2001 do 2004 roku pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Minister pracy. Wicepremier. W roku 2005 przez organizacje działające na rzecz praw kobiet wyróżniona nominacją wśród 1000 innych kobiet do Pokojowej Nagrody Nobla.

Jej sztandarowe projekty to ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ratyfikacja Zrewidowanej Europejskiej Karty Społecznej, wprowadzenie do kodeksu pracy przepisów chroniących przed mobbingiem.

23 sierpnia skończyłaby 60 lat.

Fot. PAP

Sebastian Karpiniuk, sekretarz klubu parlamentarnego PO

Z wykształcenia prawnik, specjalizował się w prawie konstytucyjnym. Interesował się historią. Wraz z innymi młodymi posłami PO i PiS w poprzedniej kadencji Sejmu zasłynął walką o radykalny kształt ustawy lustracyjnej. Jego partyjni koledzy cenili zwłaszcza pracowitość Karpiniuka. Do swoich wystąpień poselskich potrafił przygotowywać się wiele godzin. Te cechy przydawały mu się także w pracy sekretarza klubu PO. W tej kadencji stał się jedną z głównych twarzy medialnych Platformy. Zasłynął jako członek, a przez kilka miesięcy także szef komisji śledczej ds. nacisków. Znany był z ostrych wypowiedzi i słownych potyczek politycznych. Stał na czele zachodniopomorskich struktur Platformy. W wyborach do europarlamentu bardzo mocno wspierał kampanię swego przyjaciela Sławomira Nitrasa. Ten nie może uwierzyć w to, co się stało. – Sebastian nie lubił latać – mówi „DGP”. Karpiniuk wiele razy powtarzał, że po odejściu z wielkiej polityki chciałby zostać prezydentem Kołobrzegu. W sobotę wieczorem w kołobrzeskiej katedrze mają go pożegnać przyjaciele. Miał 38 lat.

Fot. PAP

Przemysław Gosiewski, poseł na Sejm RP, PiS

Jeden z polityków ze ścisłego kierownictwa PiS i założycieli tej partii. W latach 80. był działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Potem w wolnej Polsce związał się z polityczną działalnością Jarosława i Lecha Kaczyńskich.

Był jednym z polityków zakładających Porozumienie Centrum w 1991 r. Był także w sztabie wyborczym Lecha Kaczyńskiego w 1995 r. Gdy powstało PiS, Przemysław Gosiewski zaczął organizować struktury tej partii w Świętokrzyskiem. Został posłem z okręgu kieleckiego w 2001 r., a ponownie cztery lata później. W 2005 r. został szefem klubu parlamentarnego PiS. Gdy w 2006 r. Jarosław Kaczyński został premierem, Gosiewski wszedł do rządu jako minister bez teki i szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, a potem wicepremier. W 2007 r. ponownie został wybrany z okręgu kieleckiego, otrzymując najlepszy wynik w regionie. Gdy PiS przeszło do opozycji, kierował klubem parlamentarnym, a ostatnio był szefem Zespołu Pracy Państwowej, który jest rodzajem gabinetu cieni. Przemysław Gosiewski miał 56 lat, zostawił żonę Beatę i trójkę dzieci.

Fot. PAP

Zbigniew Wassermann, poseł PiS

Jeszcze w piątek intensywnie przygotowywał się do prac nad kolejnymi wątkami afery hazardowej. – Rozmawiałem z nim w sobotę w nocy. Pocieszał mnie w moich politycznych kłopotach – wspomina jego przyjaciel.

W 1989 r. został wiceszefem ówczesnej Prokuratury Wojewódzkiej w Krakowie. Zajął się m.in. badaniem nieprawidłowości w śledztwie w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. Jednocześnie zasiadał w składzie komisji weryfikującej krakowskich funkcjonariuszy SB. Wszedł w konflikt z ówczesnym Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Uważał, że zbyt łagodnie traktuje się esbeków. W 1991 r. został odwołany.

Jego przygoda z polityką zaczęła się w 2000 r., gdy Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości. Powołał Wassermanna na stanowisko prokuratora krajowego. W 2001 r. zaangażował się w działalność PiS. Został posłem. W 2005 r. został koordynatorem służb specjalnych. Zaangażował się w wyjaśnienia sprawy porwania Krzysztofa Olewnika jako wiceszef komisji śledczej. W listopadzie 2009 r. został członkiem komisji śledczej ds. tzw. afery hazardowej.

Fot. PAP

Edward Wojtas, poseł na Sejm RP PSL

Ludowiec z krwi i kości, przede wszystkim samorządowiec – dwukrotnie marszałek województwa lubelskiego. Ci, którzy go znali, mówią, że był niezwykle skutecznym politykiem. Mówił niewiele, ale za to z sensem. Dużo spraw załatwiał w kuluarach. – Miał świetny kontakt z prezesem Pawlakiem – mówi jeden ze znajomych.

Z ludowcami związał się już w młodości, a w 1976 r. wstąpił do ZSL. Trzy lata później ukończył studia na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Karierę polityczną rozpoczął w połowie lat 90., najpierw jako wicedyrektor wydziału zdrowia w lubelskim urzędzie wojewódzkim, potem jako dyrektor generalny tego urzędu. W latach 1998 – 2007 był radnym sejmiku województwa lubelskiego. W grudniu 2002 r. przez kilka tygodni – marszałkiem tego urzędu. Ponownie na to stanowisko został wybrany w maju 2005 r., zajmował to stanowisko do grudnia 2006 r. W wyborach parlamentarnych w 2007 r. uzyskał mandat poselski z listy PSL, był prezesem zarządu wojewódzkiego tej partii w Lublinie. Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Osierocił dwie córki.

Fot. PAP

Generał Bronisław Kwiatkowski, dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP

Rozpoczął służbę w armii w 1973 r. od dowodzenia plutonem czołgów w dywizji pancernej stacjonującej w Żaganiu. Wykształcenie uzupełniał w Akademii Dowodzenia Sił Zbrojnych Niemiec w Hamburgu. Biegle władał angielskim, niemieckim i rosyjskim. W 2007 r. wrócił z misji w Iraku (dowodził VII zmianą) i objął stanowisko dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych RP. Tym samym zaczął odpowiadać za misje żołnierzy poza granicami kraju.

W dniu 20 kwietnia 2007 roku został wyznaczony na Dowódcę Operacyjnego Sił Zbrojnych, a 3 maja 2007 roku - mianowany na stopień generał broni. W maju 2009 roku został mianowany przez Prezydenta RP Kanclerzem Kapituły Orderu Krzyża Wojskowego na pięcioletnią kadencję.

Miał 60 lat.

Fot. PAPr

Generał Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych

Absolwent Szkoły Orląt w Dęblinie. Wyśmienity pilot samolotów myśliwskich – miał wylatane 1300 godzin. Karierę w mundurze rozpoczął jako pilot 8. Pułku Lotnictwa Myśliwsko-Bombowego w Mierosławcu. Doświadczenie zdobywał na samolotach SU-22 i TS-11.

Od 2002 r. kierował bazą lotniczą w Krzesinach, gdzie stacjonuje pierwszy pułk polskich F-16. Następnie objął kierownictwo Szkoły Orląt w Dęblinie, a w 2007 r. prezydent Lech Kaczyński wręczył mu nominację na stanowisko dowódcy Sił Powietrznych.

Był już dowódcą Sił Zbrojnych, gdy przed lotniskiem w Mierosławcu runęła na ziemię wojskowa CASA. Na jej pokładzie było 20 osób, w tym dowódcy Sił Powietrznych. – Wtedy był bliski załamania. Szczególnie po medialnych oskarżeniach o mataczenie w tej sprawie – mówi jego współpracownik. Zarzutów nie potwierdziła prokuratura. Generał Błasik pozostawił żonę Ewę, córkę Joannę oraz syna Michała. Był odznaczony m.in. Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, oraz Srebrnym Medalem Sił Zbrojnych w Służbie Ojczyzny.

Fot. PAP

Generał Tadeusz Buk, dowódca Wojsk Lądowych Rzeczypospolitej Polskiej

Prawdziwy żołnierz, świetny dowódca. W 1984 r. objął dowodzenie plutonem czołgów średnich w Żaganiu. Przez cały czas uzupełniał wykształcenie – m.in. skończył studia na Akademii Obrony Narodowej, szkolenia podyplomowe w USA. Dwukrotnie był w Iraku, brał udział w przygotowaniach misji w Afganistanie. Szefem wojsk lądowych został latem ub. roku. Jego poprzednik – gen. Waldemar Skrzypczak – odszedł po konflikcie z cywilnym kierownictwem MON. Odpowiedzialnością za kolejną tragiczną śmierć polskiego żołnierza w Afganistanie obarczył urzędników ministra. Określił ich mianem betonu i podał się do dymisji.

– Zadanie uspokojenia nastrojów dostał generał Buk. To była trudna misja, gdyż relacje z ministrem były zimnowojenne – komentuje oficer Sztabu Generalnego.

Ta misja,jak się okazało – ostatnia, generałowi powiodła się doskonale.

Został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego, Srebrnym Krzyżem Zasługi i amerykańskim National Defence Service Medal. Miał 50 lat.

Fot. PAP

Generał Włodzimierz Potasiński, dowódca Wojsk Specjalnych

Od ponad 30 lat związany z wojskiem. Absolwent Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu i Akademii Obrony Narodowej.

Pierwsze dowództwo objął w plutonie szturmowym dywizji powietrznodesantowej w Krakowie. Służył jako zastępca, a następnie dowódca polskiego kontyngentu wojskowego w Syrii oraz Iraku.

W sierpniu 2007 r. objął dowództwo Wojsk Specjalnych. Jego powołanie było szokiem dla komandosów, bo wcześniej ich elitarne jednostki działały niezależnie od siebie. Szybko wybuchł konflikt między gen. Potasińskim a dowódcą GROM, płk. Zawadką, o wizję funkcjonowania tej jednostki. Politycy z kancelarii premiera chcieli, aby GROM był podporządkowany ministrowi na wzór brytyjskiego SAS. Gen. Potasiński argumentował, że jego dowództwo bez GROM nie ma sensu.

Podlegli mu żołnierze podkreślają jego dbałość o kondycję fizyczną (biegał maratony) oraz spokój. Został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Miał 56 lat.

Fot. PAP

Wiceadmirał Andrzej Karweta, dowódca Marynarki Wojennej

Ukończył Wydział Dowódczy, w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej w Gdyni po czym trafił do służby na trałowcach. W 1986 r. objął dowodzenie swoim pierwszym okrętem ORP „Czapla”, z którym w roku 1987 i 1988 zdobył miano najlepszego okrętu flotylli. Jako pierwszy wprowadził polski okręt niszczyciel min ORP „Mewa” do składu stałego Zespołu NATO Sił Trałowo-Minowych Morza Północnego i Bałtyku.

W 2002 r. został skierowany do pracy w dowództwie Sił Morskich NATO w Norfolk (Wirginia, USA), gdzie łączył obowiązki Polskiego Narodowego Przedstawiciela Wojskowego oraz zastępcy szefa Oddziału Broni Podwodnej. W 2003 r. wyznaczony na stanowisko Narodowego Przedstawiciela Łącznikowego przy Dowództwie Transformacji ACT w Norfolk. W 2006 r. objął obowiązki zastępcy dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża w Świnoujściu. Studiował na prestiżowej Royal College of Defense Studies w Londynie. W listopadzie odebrał nominację na stanowisko Dowódcy Marynarki Wojennej. Miał 52 lata.

Fot. PAP

Generał Brygady Kazimierz Gilarski, dowódca Garnizonu Warszawa

Ekspert w zakresie organizacji uroczystości państwowych, wojskowych i patriotyczno-religijnych z udziałem wojskowej asysty honorowej. Opracował Ceremoniał Wojskowy, czyli zasady udziału batalionu reprezentacyjnego w ceremoniach związanych z wizytami w Polsce prezydentów, koronowanych głów czy szefów rządów, a także warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza i Pałacem Prezydenckim. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu.

Zawodową służbę wojskową rozpoczął w pododdziałach reprezentacyjnych WP. Potem ukończył studia magisterskie w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie i podyplomowe w Akademii Obrony Narodowej. Jesienią 2005 r. objął stanowisko komendanta Garnizonu Warszawa, wcześniej był zastępcą komendanta – szefem Oddziału Spraw Reprezentacyjnych. W listopadzie 2006 r. Gilarski został mianowany generałem brygady. Miesiąc później został dowódcą Garnizonu Warszawa. Osierocił dwoje dzieci.

Fot. DGP

Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Ukończyła studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego w 1988 roku. Od roku 1992 przez rok pracowała w kancelariach adwokackich w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Egzamin adwokacki zdała w 1996 roku, a następnie zaczęła prowadzić kancelarię adwokacką. Na Krajowym Zjeździe Adwokatury w 2007 roku Joanna Agacka-Indecka została wybrana na stanowisko prezesa NRA w kadencji 2007 – 2010.

Fot. PAP

ks. abp Miron Mirosław Chodakowski, prawosławny ordynariusz WP

Znajomi wspominają, że był osobą bardzo aktywną i umiał nawiązywać kontakty z ludźmi. Po studiach i życiu klasztornym w 1984 roku przeniósł się do Supraśla. Zaangażował się w odbudowę tutejszego monasteru Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. W roku 1998 konsekrowany na biskupa. Mianowany przez prezydenta Kwaśniewskiego generałem brygady. W 2008 roku podniesiony do rangi arcybiskupa. Miał 53 lata.

Fot. PAP

Czesław Cywiński, prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK

Działalność niepodległościową zaczął w gimnazjum, zapisując się do Związku Wolnych Polaków. W czasie drugiej wojny światowej jako nastolatek należał do 1. Wileńskiej Brygady AK Juranda. W wieku 18 lat aresztowany przez Sowietów i wywieziony do łagru, gdzie spędził dwa lata. Był członkiem Rady Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Odznaczony przez prezydenta Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Miał 83 lata.

Fot. PAP

Leszek Deptuła, poseł PSL

Przez dwanaście lat pracował jako weterynarz w lecznicy dla zwierząt w Wadowicach Dolnych. W latach 2002 – 2006 był marszałkiem województwa podkarpackiego. Jako poseł działał w komisjach samorządu terytorialnego oraz mniejszości narodowych i etnicznych. Żona Joanna jest nauczycielką biologii w gimnazjum w Wadowicach Górnych. Syn Tomasz pracuje w firmie farmaceutycznej, Michał jest studentem prawa. Miał 55 lat.
Katarzyna Doraczyńska, pracownik biura prasowego Kancelarii Prezydenta

Instruktorka ZHR. Pracowała w biurze prasowym PiS u boku Konrada Ciesiołkiewicza, potem w KPRM. Była krótko rzecznikiem prasowym Ministerstwa Sportu. – Tyle razy mówiłyśmy sobie, żeby nie latać tą trumną ze skrzydłami, bo osierocimy dzieci, a najwyżej dostaniemy brązowy krzyż zasługi – mówiła wczoraj jedna z jej koleżanek z kancelarii. Doraczyńska miała 31 lat. Zostawiła męża i ponaddwuletnią Hanusię.

Fot. PAP

Janina Fetlińska, senator RP (Prawo i Sprawiedliwość)

Choć ostatnie kilka lat swojego życia poświęciła polityce, cały czas aktywnie działała na rzecz promocji zdrowia. Stworzyła i była pierwszym prezesem Kolegium Pielęgniarek i Położnych Środowiskowych i Rodzinnych w Polsce. Wiele energii poświęciła na walkę z paleniem tytoniu. Stanęła na czele koalicji „Tytoń albo zdrowie”. Do Katynia leciała jako członkini senackiej komisji ds. emigracji i łączności z Polakami za granicą.

Fot. PAP

ks. Roman Indrzejczyk, spowiednik i kapelan prezydenta

Od 23 grudnia 2005 r. codziennie odprawiał mszę świętą w Pałacu Prezydenckim. Na kapłana wyświęcony w 1956 r. Przez 22 lata był duszpasterzem w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach oraz proboszczem parafii św. Edwarda w Pruszkowie. W 1986 r. został proboszczem parafii Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu. Poznał wtedy braci Kaczyńskich i ich rodziców. Przyjaźnił się także z Jackiem Kuroniem. Był poetą, wydał trzy tomiki wierszy. Miał 78 lat.
ks. Józef Joniec, twórca koncepcji parafiad

Sportowe zawody dla dzieci z całej Polski organizował od 21 lat. Stowarzyszenie Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza, którego był prezesem, ma ok. 36 tysięcy członków. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1985 roku. Był rektorem Kolegium Zakonu Pijarów w Warszawie i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży na warszawskich Siekierkach, z którym związany był od 1989 r. Kierował Pijarskim Centrum Edukacyjnym im. Stanisława Konarskiego. Miał 51 lat.

Fot. PAP

Mariusz Kazana, dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ

W ostatnich dwóch latach potrafił wielokrotnie bezkonfliktowo przeprowadzić liczne ceremonie państwowe, przede wszystkim z udziałem prezydenta i premiera. Był zawodowym dyplomatą. Jego specjalnością były stosunki z Francją. W 2006 roku został dyrektorem generalnym MSZ. Był odpowiedzialny za decyzje dotyczące struktury wewnętrznej ministerstwa. Od ponad roku szefował protokołowi. Miał 50 lat. Pozostawił żonę i córkę.

Fot. PAP

Generał Stanisław Komornicki, generał brygady, żołnierz AK

Przed wojną był harcerzem, jako podchorąży AK (ps. Nałęcz) brał udział w Powstaniu Warszawskim w rejonie Starego Miasta, Powiśla i Czerniakowa. Mimo przyłączenia się do Ludowego Wojska Polskiego i udziału w bitwie o Kołobrzeg był represjonowany w czasach Polski Ludowej. Po wojnie studiował na Wydziale Historii UW oraz na Akademii Obrony Narodowej. Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari, mianowany generałem brygady w stanie spoczynku. Miał 86 lat.

Fot. PAP

Ks. Zdzisław Król, kapelan Federacji Rodzin Katyńskich

Od wielu lat był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Warszawie. Studiował w Lublinie na KUL-u. Od roku 1979 do 1992 pełnił funkcję kanclerza kurii, dzięki czemu uczestniczył przy organizowaniu pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Obecnie pracował przy procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego Popiełuszki. Był postulatorem. Miał 76 lat.

Fot. PAP

Janusz Krupski, kierownik Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

Za swoją działalność w opozycji był wielokrotnie szykanowany i represjonowany przez SB. W styczniu 1983 roku został porwany w Warszawie przez SB. Esbecy polali go żrącym płynem. Cudem przeżył.

Po upadku komunizmu był dyrektorem wydawnictwa Editions Spotkania. Był wiceprezesem IPN. Miał 49 lat. Zostawił żonę Joannę Puzynę-Krupską i siedmioro dzieci.
Ks. Andrzej Kwaśnik, kapelan Federacji Rodzin Katyńskich

Proboszcz parafii św. Tadeusza na warszawskiej Sadybie. Wcześniej pracował w Starej Iwicznej, gdzie m.in. wprowadził tradycję otwarcia sezonu motocyklowego. Co roku wspólnie uczestniczą w nim motocykliści i policjanci. W sobotę, w dniu katastrofy lotniczej, odbył się kolejny zlot. Parafianie podkreślają, że zawsze był osobą ciepłą i życzliwą. Był bardzo lubiany – także za optymizm i poczucie humoru, które nigdy go nie opuszczało.

Fot. PAP

Płk Wojciech Lubiński, prezydencki lekarz

Rzecznik Wojskowego Instytutu Medycznego. Jeszcze na kilka dni przed odlotem do Smoleńska udzielał informacji na temat ciężko chorej matki prezydenta Jadwigi Kaczyńskiej. Towarzyszył Lechowi Kaczyńskiemu w wielu podróżach zagranicznych. Lech Kaczyński szanował Lubińskiego jako lekarza, ale nie zawsze stosował się do jego zaleceń. Niedawno Lubiński określił prezydenta jako nie do końca zdyscyplinowanego pacjenta. Miał 41 lat.

Fot. PAP

Bożena Łojek, współzałożycielka Polskiej Fundacji Katyńskiej

Była żoną wybitnego polskiego historyka Jerzego Łojka, którego ojciec, lekarz wojskowy mjr Leopold Łojek, został zamordowany w Katyniu. We wrześniu 1989 roku zakładała Polską Fundację Katynia. – Najbardziej wzruszające było dla mnie spotkanie z kobietami, które nie miały mężów od pół wieku, czy z dziećmi, które przez pół wieku żyły tymi zamordowanymi ojcami – opowiadała niedawno w wywiadzie dla „Niedzieli”.

Fot. PAP

Stefan Melak, przewodniczący Komitetu Katyńskiego

Kierował głośną konspiracyjną akcją ustawienia 31 lipca 1981 roku w tzw. Dolince Katyńskiej na Powązkach pierwszego w Polsce pomnika katyńskiego. Po paru godzinach ważący 10 ton obelisk został usunięty po interwencji ambasady radzieckiej. Był internowany przez władze komunistyczne za działalność antykomunistyczną. Zajmował się wydawaniem w tzw. drugim obiegu książek o tematyce katyńskiej. Miał 64 lata.

Fot. PAP

Stanisław Zając, przewodniczący klubu senackiego PiS

Nie miał wrogów w opozycji, lubili go dziennikarze. Do Senatu dostał się w 2008 roku w wyborach uzupełniających z Podkarpacia. Namówił go do tego Lech Kaczyński.

Były sędzia, adwokat. W okresie stanu wojennego bronił represjonowanych członków „Solidarności”. Na początku lat 90. zapisał się do ZChN. Miał 60 lat.
ks. płk Adam Pilch, ewangelicki naczelny kapelan wojskowy

– Lojalny, szlachetny i bardzo pogodny – wspomina go diakon Halina Radacz, która pracowała z nim przez 12 lat. Był członkiem Kapituły Orderu Uśmiechu. Przez ostatnie dwadzieścia lat współorganizował comiesięczne ekumeniczne nabożeństwa w Warszawie. Był także członkiem Komitetu Warszawskich Dni Biblijnych przy Towarzystwie Biblijnym w Polsce. Miał 45 lat, zostawił żonę i 14-letnią córkę.

Fot. PAP

ks. bp gen. dyw. Tadeusz Płoski, biskup polowy Wojska Polskiego

Mianował go papież Jan Paweł II. Płoski do seminarium wstąpił w 1976 roku. Studiował prawo kanoniczne na KUL. W 1992 roku został skierowany do służby w Ordynariacie Polowym WP. Pracował także jako korespondent Radia Watykańskiego i Katolickiej Agencji Informacyjnej. W 1999 roku otrzymał godność prałata. Był członkiem rady prawnej Episkopatu Polski. Premier Marek Belka powołał go do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Miał 54 lata.

Fot. PAP

ks. prof. dr hab. Ryszard Rumianek, rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Studiował na ATK, Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie i Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, gdzie obronił doktorat z teologii. Jeszcze podczas studiów przyjął święcenia z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Od pięciu lat był rektorem UKSW. W 2008 roku rozpoczął drugą kadencję. Był też licencjonowanym przewodnikiem po Ziemi Świętej. Miał 63 lata.

Fot. PAP

Andrzej Skąpski, prezes Federacji Rodzin Katyńskich

Jego ojciec prokurator został zamordowany w Katyniu. Z powodu tej historii nie miał łatwego życia w PRL. Gdy był w liceum, Służba Bezpieczeństwa wywoziła go na przesłuchania do krakowskiego aresztu śledczego na Montelupich. Związany był z Zakopanem, w czasach PRL był m.in. przewodniczącym PRON w Białym Dunajcu, był też bliski środowisku PAX-u. Osierocił dwie córki, jedna z nich też działała w Fundacji Rodzin Katyńskich. Miał 73 lata.

Fot. PAP

Izabela Tomaszewska, dyrektor zespołu protokolarnego Kancelarii Prezydenta

W kancelarii pracowała od 2005 roku, a przedtem w biurze prasowym Lecha Kaczyńskiego, kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy. W Kancelarii Prezydenta została najbliższym współpracownikiem Marii Kaczyńskiej. Mówiono o niej pierwsza dama pierwszej damy. Pomagała żonie prezydenta w organizowaniu konferencji, wywiadów, akcji społecznych.

Fot. PAP

Anna Walentynowicz, legendarna działaczka Wolnych Związków Zawodowych

– Byłam kroplą, która przepełniła kielich goryczy – tak w lipcu 1981 roku odpowiedziała na pytanie dotyczące genezy Sierpnia ’80. We wrześniu 1939 roku straciła rodziców, a jedynego brata Sowieci wywieźli na Wschód. 7 sierpnia 1980 roku, pięć miesięcy przed emeryturą, została zwolniona ze Stoczni Gdańskiej. To wywołało strajk, w czasie którego powstała „Solidarność”. Dama Orderu Orła Białego.

Fot. PAP

Wiesław Woda, poseł na Sejm RP PSL

Jeden z najbardziej doświadczonych parlamentarzystów. Poseł sejmu kontraktowego i czterech innych kadencji. Od roku 1991 do 1993 był członkiem Trybunału Stanu. Od 1997 roku nieprzerwanie zasiadał w sejmowych ławach. W 2008 roku „Gazeta Krakowska” uznała go za najbardziej aktywnego posła z Małopolski. Od 1976 roku przez 12 lat zasiadał w radzie narodowej Krakowa. W latach 1987 – 1990 był wiceprezydentem miasta, przez ponad rok wicewojewodą krakowskim.

Fot. PAP

Janusz Zakrzeński, aktor

Kojarzony głównie z postacią marszałka Józefa Piłsudskiego. Występował na deskach teatrów: Starego w Krakowie, Polskiego, Nowego i Narodowego w Warszawie. Grał w wielu popularnych filmach i serialach. Do historii komedii przeszła jego rola Bogdana Zagajnego, reżysera filmu „Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta” w „Misiu” Stanisława Barei.
ks. Bronisław Gostomski kapelan Rodzin Katyńskich

Duszpasterz emigracji w ramach Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, pracujący m.in. w parafii na Ealingu oraz w kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Londynie.
Edward Duchnowski współzałożyciel Związku Sybiraków

Walczył o zadośćuczynienie dla żyjących jeszcze 38 tysięcy ludzi wywiezionych na Wschód. – Sam przeżył sześć trudnych lat na nieludzkiej ziemi (1940 – 1946), a teraz pojechał złożyć hołd pomordowanym i tam zginął – mówi Krystyna Pabian ze Związku Sybiraków.
Gabriela Zych prezes kaliskiego Stowarzyszenia Rodzina Katyńska

Była wulkanem energii. Poleciała prezydenckim samolotem, bo – jak mówiła – pociągiem już nie dałaby rady, właśnie wszczepili jej bajpasy. Miała 70 lat. Aktywnie działała w Stowarzyszeniu Rodzina Katyńska, zbierała pamiątki, dokumenty, zdjęcia.
ks. ppłk Jan Osiński sekretarz biskupa polowego

Zawsze uśmiechnięty młody ksiądz, najczęściej w niebieskim mundurze służb powietrznych. Był w pierwszej grupie księży, którzy całą drogę do święceń odbywali jako żołnierze. Potem przechodził przez kolejne szczeble kariery aż do stopnia podpułkownika, nigdy nie przestał być Jankiem, którego koledzy znali od 10 – 15 lat. Miał 34 lata.
Ewa Bąkowska, członkini Federacji Rodzin Katyńskich z Krakowa, wnuczka gen. Mieczysława Smorawińskiego zamordowanego w Katyniu
Anna Maria Borowska, wiceprzewodnicząca gorzowskiej Rodziny Katyńskiej
Bartosz Borowski, przedstawiciel Rodzin Katyńskich
Ppłk Zbigniew Dębski, członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari
Aleksander Fedorowicz, tłumacz przysięgły języka rosyjskiego
Dariusz Jankowski, pracownik Biura Obsługi Kancelarii Prezydenta RP
Tadeusz Lutoborski, były przewodniczący warszawskiej Rodziny Katyńskiej
Barbara Mamińska, dyrektor biura kadr i odznaczeń w Kancelarii Prezydenta RP
Stanisław Mikke, wiceprzewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Janina Natusiewicz-Mirer, osoba towarzysząca
Bronisława Orawiec-Loeffler ze Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich z Podhala, bratanica Franciszka Orawca, oficera zamordowanego w Katyniu
Katarzyna Piskorska z warszawskiej Rodziny Katyńskiej
Wojciech Seweryn, przedstawiciel Rodzin Katyńskich
Leszek Solski, przedstawiciel Rodzin Katyńskich
Teresa Walewska-Przyjałkowska, wiceprezes Fundacji Golgota Wschodu
Mł. chor. Agnieszka Pogródka-Węcławek; funkcjonariuszka BOR, w służbie od 8 lat
CZŁONKOWIE ZAŁOGI
kapitan
Arkadiusz Protasiuk
załoga
Robert Grzywna
Andrzej Michalak
Artur Ziętek
stewardesy
Barbara Maciejczyk
Natalia Januszko
Justyna Moniuszko
FUNKCJONARIUSZE BOR
Florczak Jarosław
Francuz Artur
Krajewski Paweł
Nosek Piotr
Surówka Jacek
Uleryk Marek
Dariusz Michałowski
Paweł Janeczek