Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapewnił dziś w Tokio, iż podpisanie przez Polskę porozumienia z USA w sprawie rozmieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej nie miało nic wspólnego z rosyjską interwencją w Gruzji.

Składający wizytę w Japonii szef polskiej dyplomacji wypowiadał się na konferencji prasowej. Sikorski podkreślił, iż zbieżność w czasie obu wydarzeń była przypadkowa, bowiem ostatnie negocjacje w sprawie instalacji wyrzutni rakiet przechwytujących w Polsce były planowane jeszcze na tydzień przed wybuchem gruzińskiego kryzysu.

"Po wejściu wojsk rosyjskich do Gruzji USA i Polska nie stanęły przed wyborem, czy podpisać porozumienie, czy nie, lecz przed wyborem - czy ogłosić zawarcie porozumienia, ryzykując iż zostanie ono powiązane z kryzysem gruzińskim, czy też utrzymać je w tajemnicy i tym samym narazić się na zarzuty prasy, iż zatailiśmy sprawę" - powiedział minister.

"Polski rząd zaproponował Rosji możliwość dokonania inspekcji w bazie w każdej chwili"

Sikorski zaznaczył, iż polski rząd zdecydował się na jawność i ogłosił porozumienie, jednocześnie proponując Rosji możliwość dokonania inspekcji w bazie "w każdej chwili" w celu weryfikacji zapewnień USA i Polski w sprawie celów systemu.

Zdaniem Sikorskiego, konflikt rosyjsko-gruziński sprawił jednak, iż społeczeństwo polskie przychylniej spojrzało na sprawę tarczy. "Jeszcze kilka testów rakietowych Iranu i będzie pełne poparcie dla systemu" - miał według agencji AFP powiedzieć w Tokio polski minister.

Sikorski rozpoczął wczoraj pięciodniową wizytę w Japonii. W czwartek spotkał się m.in. z przedstawicielami japońskich kół biznesu.