W Afganistanie potrzeba więcej wojska, i to jak najszybciej - oświadczył w środę dowódca sił międzynarodowych w tym kraju generał David McKiernan. Według niego konieczna jest też pomoc gospodarcza i polityczna.

McKiernan twierdzi, że do Afganistanu z sąsiedniego Pakistanu napływa coraz więcej zagranicznych bojowników, głównie Czeczenów, Uzbeków, Saudyjczyków, ale także Europejczyków.

"Dodatkowe siły wojskowe, o które prosiłem, potrzebne są najszybciej jak się da" - powiedział McKiernan dziennikarzom w Pentagonie. "Jesteśmy w trakcie bardzo ciężkich walk. Może zdarzyć się tak, że sytuacja się pogorszy, zanim stanie się lepsza" - mówi generał.

Według amerykańskich władz liczba ataków w Afganistanie wzrosła w tym roku o 30 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Minister obrony USA Robert Gates powiedział w ubiegłym tygodniu, że dopiero wiosną być może będzie mógł wysłać do Afganistanu tysiąc dodatkowych żołnierzy.

W środę wieczorem czasu amerykańskiego generał McKiernan ma spotkać się z prezydentem USA George'em Bushem

McKiernan twierdzi, że trochę otuchy dodały mu ostatnie operacje armii pakistańskiej przeciwko rebeliantom, przeprowadzone na granicy z Afganistanem. Jednak jego zdaniem jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, czy przyniosły one jakieś rezultaty.

W środę wieczorem czasu amerykańskiego generał McKiernan ma spotkać się z prezydentem USA George'em Bushem.

Również według sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna sytuacja w Afganistanie pogarsza się. We wtorek jego biuro opublikowało raport, z którego wynika, że w Afganistanie nasiliły się ataki na pracowników organizacji humanitarnych. Według dokumentu w 2008 roku zginęło ich tam 30, a 92 zostało porwanych. Zaatakowane zostały też 22 konwoje Światowego Programu Żywnościowego oraz 59 szkół.