"Mógłbym oczekiwać, że rząd i państwo polskie będzie miało długofalową strategię dla sektora stoczniowego, jeśli zechce go utrzymać, i zacznie grać jak np. niektóre państwa azjatyckie czy europejskie, które wspierają ten przemysł" - podkreślił.

Jak dodał, nie otrzymał jednak jasnej informacji, czy tak będzie.

Żaden z ostatnich kilku rządów nie miał wizji i potrzeby mądrego wspierania przemysłu stoczniowego, tak by np. łagodzić jego cykliczność - zaznaczył.

Zdaniem prof. Zarzeckiege, z tego co mówił premier wynika, że program restrukturyzacji stoczni w Gdańsku jest dobrze przygotowany, jedynie wątpliwości może budzić pozyskanie środków na jego finansowanie. Trudno oczekiwać, że premier da odpowiedź, co zrobi Komisja Europejska - dodał.

Jako karygodne określił zaniedbania kolejnych rządów, które - jak powiedział - nie potrafiły policzyć pomocy publicznej udzielanej stoczniom.

"Powinniśmy z pokorą patrzeć na realne możliwości stoczni, szczególnie w kryzysie, który dotknął produkcję stoczniową na całym świecie. Trwa dekoniunktura na budowę statków. Nikt nie zamawia nowych jednostek, a większość wcześniej zawartych kontraktów armatorzy pod byle pretekstem zrywają" - przypomniał.(PAP)

epr/ bk/