Według wstępnych obliczeń państwowej komisji wyborczej socjaldemokraci otrzymali 31,9 proc. głosów, a ich partner koalicyjny - 23,3 proc. Lewicowa koalicja zdobyła więc razem 55,2 proc. głosów - podała telewizja RUV.
Przedterminowe wybory parlamentarne w Islandii przeprowadzono w sobotę. Sondaże przedwyborcze wskazywały już wcześniej na przewagę rządzącej obecnie koalicji.
Licząca 320 tys. mieszkańców Islandia jako pierwsza odczuła ubiegłej jesieni międzynarodowy kryzys finansowy i znalazła się na granicy bankructwa.
Po długotrwałych protestach, które zostały nazwane "rewolucją rondli", ponieważ ich uczestnicy hałasowali za pomocą tych naczyń przed budynkami rządowymi, konserwatywny rząd premiera Geira Haarde został zastąpiony pod koniec stycznia przez rząd koalicji socjaldemokratów i Zielonych. Uczestnicy protestów zarzucali władzom nieudolność w obliczu kryzysu gospodarczego.
Socjaldemokraci chcą przeforsować szybkie przystąpienie Islandii do UE. Najprawdopodobniej, nawet w przypadku niespodziewanego zwycięstwa konserwatystów, przeprowadzone zostanie referendum w sprawie rozpoczęcia negocjacji członkowskich z Brukselą.
Głównym argumentem zwolenników przystąpienia Islandii do Unii Europejskiej jest nadzieja na wprowadzenie euro, które zastąpiłoby zdeprecjonowaną koronę. Zdaniem premier Johanny Sigurdardottir wprowadzenie euro jest możliwe w ciągu czterech lat.
Kontrargumentem jest obawa przed utratą na rzecz Brukseli praw do dysponowania łowiskami wokół wyspy. Rybołówstwo jest obok turystyki i przetwórstwa aluminium podstawą gospodarki Islandii. Generuje ono około 40 proc. PKB kraju. (PAP)
fit/