Według "Rzeczpospolitej" senaccy prawnicy uznali, że nowelizacja jest sprzeczna z konstytucją i pełna błędów.
Sejm na początku kwietnia w ciągu jednego dnia uchwalił zaproponowaną przez klub Lewicy nowelizację ograniczającą finansowanie partii z budżetu państwa. Zgodnie z nią od połowy 2009 do końca 2010 roku partie mają otrzymywać mniejszą subwencję z budżetu.
Teraz ustawa czeka na głosowanie w Senacie.
"Nowelizacja narusza kilka zasad konstytucyjnych"
W opinii przygotowanej przez Marka Jarentowskiego z Biura Legislacyjnego Senatu, nowelizacja narusza kilka zasad konstytucyjnych, m.in. taką, że prawo nie działa wstecz oraz (narusza) poszanowanie praw nabytych.
Przewiduje ona bowiem obniżenie subwencji, której pierwszą ratę partie lada moment dostaną na starych zasadach - czyli wyższą niż te, które dostaną po zmianach. Problem polega na tym, że prawo mówi, iż wszystkie cztery raty subwencji, otrzymywanej przez partie w danym roku, mają być równe.
W ustawie - według prawnika - zabrakło okresu przejściowego, a konstytucja wymaga, by adresaci ustawy zdążyli się z nią zapoznać. Poza tym ekspresowy tryb jej uchwalenia pominął opiniowanie projektu przez partie.
Obecnie trwają prace nad nowelizacją w komisji senackiej
"To żadna nowość. Kiedy procedowaliśmy nad projektem Lewicy, premier i Platforma mówiły, że jest to projekt niedoskonały i będzie poprawiany w Senacie" - powiedział dziś Dzikowski. Jak dodał, obecnie trwają prace nad nowelizacją w komisji senackiej.
"Poprawki spowodują, że nowelizacja ustawy będzie zgodna z konstytucją i techniką legislacyjną" - zapewnił Dzikowski.
Z kolei wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) nie zgadza się z zarzutami, że ustawa może być niezgodna z konstytucją. "Przecież ustawa była konsultowana z prawnikami. To nie jest tak, że ta ustawa komuś się śniła i ją zgłosił" - stwierdził.
W jego opinii, zastrzeżeń do nowelizacji nie mają prawnicy, a jedynie "Rzeczpospolita", którą nazwał "partyjnym, PiS-owskim biuletynem".
Również zdaniem marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO), prawnik - którego cytuje "Rz" - mówi "głosem PiS". "Nie dawałbym wiary opinii wygłaszanej przez jednego senackiego eksperta" - dodał.
W ocenie Komorowskiego, nowelizacja ustawy o finansowaniu partii nie jest bublem. Przyznał jednak, że Senat jest po to, aby poprawiać ewentualne mankamenty. "Nie oczekuję narzekania PiS- owskim głosem, ale propozycji rozwiązania problemu" - powiedział marszałek Sejmu.
Przyznał, że spodziewa się, iż PiS skieruje nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego.
PiS skieruje nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego?
PiS, które jeszcze przed uchwaleniem nowelizacji zapowiedziało, że rozważy zaskarżenie jej do TK, obecnie zamieściło ją w tworzonej przez siebie "czerwonej księdze" bubli prawnych ustaw przygotowanych przez rząd Donalda Tuska.
Jak mówił na piątkowej konferencji prasowej poseł PiS Adam Hofman, ta "przepchnięta kolanem" przez Sejm ustawa utknęła już w Senacie, gdzie nie politycy opozycji, a eksperci jednoznacznie wykazali jej ewidentną sprzeczność z konstytucją. "To nie bubel, a gniot" - ocenił.
Z kolei wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak ocenił, że jest to dobry przykład sytuacji, gdzie nadmierny pośpiech prowadzi do katastrofalnych skutków.
"Być może jest innego rodzaju problem, bo ci, którzy mówili o całkowitym zakazie (finansowania budżetowego partii) liczyli na to, że prezydent ustawę zawetuje, lub że nie wejdzie ona w życie" - powiedział Pawlak na konferencji prasowej.
Zdaniem szefa PSL, w związku z tym, że w Senacie większość ma PO, "nastawienie na zmniejszenie finansowania partii zostanie utrzymane". W jego ocenie, o tym, że ta nowelizacja jest bublem, było wiadomo już wcześniej.