Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pogratulował dziś w Strasburgu nowo wybranemu sekretarzowi generalnemu NATO Andersowi Fogh Rasmussenowi. Szef MON Bogdan Klich ocenił, że końcowa deklaracja szczytu zawiera to, o co Polska zabiegała.

"Chciałbym serdecznie pogratulować panu premierowi Rasmussenowi wyboru na sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jestem przekonany, że jeśli będzie z talibami walczył tak energicznie, jak z ociepleniem klimatu, to będzie bardzo dobrym sekretarzem generalnym naszego sojuszu" - powiedział Sikorski.

Zarazem ocenił, że polska akceptacja była zbyt szybka. "Gdybyśmy się wczoraj przedwcześnie nie zgodzili, to dzisiaj konsultowano by z dwoma krajami - Turcją i Polską, a tak konsultowano tylko z jednym" - ocenił Sikorski. Zapewnił, że w instrukcji, którą przekazywał w imieniu premiera, "nie chodziło o moją osobę, tylko o wyrażenie naszego niezadowolenia ze sposobu, w jaki konsultowano, a raczej nie konsultowano kandydatur".

Według Klicha "instrukcje mówiły o tym, że trzeba wstrzymać się z ostateczną decyzją, i że Polska powinna zabiegać o to, aby na tym szczycie ostateczna decyzja, kto zostanie sekretarzem generalnym, nie zapadła, gdyby było to niekorzystne dla Polski".

"Szkoda, że stało się tak, jak się stało, że prezydent pospieszył się ze swoją deklaracją, wprawiając nas w najwyższe zdumienie, i zbyt wcześnie poparł kandydaturę premiera Rasmussena" - powiedział.

Klich zwrócił uwagę, że w NATO obowiązuje nie zasada większości, lecz konsensus, "w związku z tym konsultacje muszą zaspokajać potrzeby każdego z państw członkowskich". "My sobie nie wyobrażamy, by jakiekolwiek państwo pozostało sfrustrowane, że było zbyt mało konsultowane w kluczowych sprawach" - dodał.

"Polska mogła wykorzystać negocjacje do realizacji swoich postulatów"

Zdaniem szefa MON, Polska mogła wykorzystać negocjacje do realizacji swoich postulatów - ulokowania części instytucji NATO w Polsce i większej reprezentacji w najwyższych strukturach dowodzenia. "Można było zagrać przez te ostatnie 24 godziny. Szkoda, że tak się nie stało" - dodał Sikorski.

Klich zadeklarował zarazem zadowolenie z komunikatu końcowego jubileuszowego szczytu. "Ten komunikat odzwierciedla wszystkie sprawy, na których nam zależało, nasza polityka w stosunku do sąsiadów, w stosunku do Unii, w stosunku do Gruzji jest potwierdzona" - powiedział. Wskazał, że deklaracja podtrzymuje decyzję szczytu w Bukareszcie, który uznał Ukrainę i Gruzję za przyszłych członków; potwierdza też, że "osią funkcjonowania NATO jest wspólna obrona i artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego". "To jest to, co podkreślaliśmy z całą mocą, zwłaszcza po inwazji na Gruzję".

Deklaracja wspomina też, że na terenie krajów peryferyjnych powinny być szkolenia i ćwiczenia, a kraje te powinny być także uwzględnione w planach operacyjnych NATO.

Klich zaznaczył, że deklaracja o bezpieczeństwie sojuszu uruchamia proces przygotowywania koncepcji strategicznej, w pracach nad nią uczestniczył były szef polskiego MSZ prof. Adam Daniel Rotfeld.

W odniesieniu do Afganistanu - podkreślił Klich - deklaracja odzwierciedla nowe, bliskie Polsce stanowisko administracji amerykańskiej, zakładające z jednej strony walkę z rebeliantami, z drugiej konieczność wzmocnienia pomocy cywilnej i dążenia do rozmów z umiarkowanymi talibami, skłonnymi poniechać przemocy wobec afgańskiego rządu.