Akt oskarżenia przeciwko mordercy byłego czeczeńskiego bojownika Zelimchana Changoszwilego – morderstwo miało miejsce w Berlinie latem ubiegłego roku – trafił do sądu.
Niemiecka Federalna Prokuratura Generalna (GBA) jest przekonana, że zabójstwo zostało zlecone przez rosyjskie państwo. Berlin – obok Londynu, Podgoricy i Kijowa – jest kolejną, europejską stolicą oskarżającą Moskwę o organizowanie lub planowanie zabójstw autoryzowanych przez Kreml.
„W bliżej nieokreślonym momencie przed 18 lipca 2019 r. instytucje rosyjskiego rządu centralnego Federacji Rosyjskiej zleciły oskarżonemu zlikwidować Tornike K., gruzińskiego obywatela pochodzenia czeczeńskiego. Tłem dla zabójstwa była wrogość ofiary wobec rosyjskiego państwa, rządów jego autonomicznych republik Czeczenii i Inguszetii oraz prorosyjskiego rządu Gruzji” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym w czwartek przez GBA.
Reklama
Zelimchan Changoszwili vel Tornike K. został zamordowany w sierpniu 2019 r. w berlińskim parku Kleiner Tiergarten.
Urodzony w Gruzji Czeczen brał czynny udział w drugiej wojnie czeczeńskiej. Podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 r. zorganizował oddział 200 ochotników do walki z siłami Kremla. Dwukrotnie uchodził z życiem przed zamachowcami – w 2009 i 2015 r. Od 2016 r. starał się o azyl w Niemczech, ale jego wniosek został odrzucony. Changoszwili był uważany przez Urząd Ochrony Konstytucji za islamistę.
Morderca obywatela Gruzji – Wadim Krasikow posługujący się paszportem wystawionym na imię Wadima Sokołowa – został ujęty prawie natychmiast po dokonaniu zbrodni, mimo że w parkowych zaroślach zdążył się przebrać oraz pozbył się broni i peruki. Krasikow prawdopodobnie nie był etatowym oficerem rosyjskich tajnych służb, lecz płatnym mordercą. Przemawiają za tym tatuaże zatrzymanego: wąż na prawym ramieniu oraz pantera i korona na lewym (korona w więziennej symbolice oznacza zemstę). Jest mało prawdopodobne, by oficer wywiadu miał zekowskie (pochodzące z kryminału) tatuaże – zbyt łatwo można by go po nich zidentyfikować.
Rosyjska „Nowaja Gazieta” ustaliła, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie w 2007 i 2013 r. W 2015 r. krajowe i międzynarodowe listy gończe za nim zostały jednak wycofane. W tym samym roku dostał on paszport na nazwisko Sokołow. „NG” informuje, że zabójca utrzymywał kontakty z funkcjonariuszami elitarnej jednostki FSB – Wympieł.
„Bild” od początku pisał, że Niemcy „mają swojego Skripala”, nawiązując do próby zamordowania na terytorium Wielkiej Brytanii podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki przez rosyjski wywiad wojskowy (GUGSz). Oskarżał też niemiecki rząd o opieszałość wobec Rosji. „Podczas gdy Brytyjczycy natychmiast wydalili 23 rosyjskich dyplomatów i nałożyli sankcje na Kreml, to rząd federalny (…) nie zrobił nic. Ta bezczynność jest sygnałem, że rosyjski terroryzm państwowy na niemieckim terytorium może czuć się bezkarny. Cóż za niebezpieczny komunikat dla Władimira Putina” – pisała gazeta. Pod koniec ub.r. Berlin wydalił jedynie dwóch rosyjskich szpiegów działających w RFN jako dyplomaci.
Teraz może jednak dojść do bardziej zdecydowanych kroków. Po przekazaniu aktu oskarżenia przez GBA do niemieckiego MSZ został wezwany ambasador FR w Berlinie Siergiej Nieczajew. Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas zagroził wprowadzeniem sankcji przeciwko Rosji. Domagają się ich też politycy CDU/CSU i opozycyjni Zieloni w Bundestagu. Kreml oficjalnie zaprzecza, jakoby miał cokolwiek wspólnego ze sprawą.