W czasie pandemii Szwecja zareagowała inaczej niż reszta państw – ograniczeń nałożonych na życie społeczne oraz gospodarcze było niewiele. Przypadek? Ależ skąd. Ciekawe wyjaśnienie fenomenu zaprezentował ekonomista Uniwersytetu w Lund Lars Jonung. Twierdzi, że Szwedzi nie mogli postąpić inaczej – bo taką odpowiedź na koronawirusa podyktowały im reguły własnego systemu politycznego.
W rozdziale drugim konstytucji Szwecji, poświęconym prawom i wolnościom osobistym, znajdujemy artykuł 8. Gwarantuje on każdemu obywatelowi prawo do swobodnego poruszania się na terytorium państwa i prawo do jego opuszczenia. Wolność tę można ograniczyć (artykuły 21–22) tylko w określonych przypadkach – chodzi o pobór do wojska oraz skazanie prawomocnym wyrokiem. Pozostałym obywatelom Szwecji nie wolno jednak odbierać ich konstytucyjnej wolności.
Sytuacja może się zmienić, jeśli kraj znajdzie się w stanie wojny. Bo wtedy (i tylko wtedy) rząd może ogłosić stan wyjątkowy. Z tego powodu – tłumaczy Jonung – władze nie zrobiły tego, na co zdecydowało się wiele innych demokratycznych krajów. Nie pojawiły się zakazy poruszania czy przemieszczania. Przez cały czas granice były otwarte dla wyjeżdżających. Oczywiście w najgorszym okresie pandemii to ostatnie prawo pozostawało iluzoryczne, bo wiele krajów nie przyjmowało osób z zewnątrz. Konstytucja Szwecji przewiduje za to ograniczanie wolności zgromadzeń. W imię utrzymania „porządku publicznego”. Stanowi o tym art. 24 rozdziału 2. Mówi on, że wolno tak zrobić także w sytuacji „epidemii”. I to właśnie z tego powodu władze w Sztokholmie wprowadziły ograniczenia zgromadzeń przewyższających 50 osób.
Reklama
To nie koniec. Drugim powodem, który przywołuje Jonung, jest tradycyjna niezależność agencji publicznych od rządu. Sięga ona korzeniami czasów wojny trzydziestoletniej (XVII w.) i okresu po śmierci króla Gustawa II Adolfa, który zginął w bitwie pod Lützen. Proces zakończył się za panowania Karola XII niecałe 100 lat później. To wówczas ukształtowała się nietypowa nawet jak na europejskie standardy niezależność aparatu państwowego od władzy politycznej. Znajduje ona wyraz w rozdziale 12 konstytucji Szwecji (art. 2), który głosi, że ani parlament, ani władza lokalna nie ma prawa wpływać na konkretne decyzje organów administracji. Zasada ta przypomina gwarancje niezależności sądów czy banku centralnego istniejące w innych krajach. Zdaniem Larsa Jonunga to właśnie ta unikatowa w skali europejskiej niezależność sprawiła, że faktyczne decyzje dotyczące zwalczania pandemii podejmował nie rząd, lecz organy publiczne, jak np. Szwedzka Agencja Zdrowia Publicznego. Ta zaś – wolna od obaw, że jej decyzje wpłyną na polityczne notowania rządu i że politycy muszą pokazywać, iż troszczą się stanem zdrowia obywateli – wydawała rekomendacje raczej łagodniejsze.
I wreszcie trzeci powód, dla którego w Szwecji nie było mocno skoordynowanej na poziomie centralnym odpowiedzi na pandemię. Jest nim silna i dobrze umocowana w konstytucji (rozdział 14, art. 2) władza lokalna. A ponieważ polityka zdrowotna czy opieka nad starszymi leży w gestii samorządu, to właśnie 290 szwedzkich gmin i 21 regionów de facto kształtowało swoje własne lokalne odpowiedzi na zdrowotny kryzys.
Jakie były skutki tej wyjątkowości? Śmiertelność podczas pandemii była w Szwecji wysoka. 500 zmarłych na milion mieszkańców sytuuje ten kraj w światowej czołówce. To więcej niż we Francji i tylko trochę mniej niż w Hiszpanii czy we Włoszech. Nie mówiąc o Polsce – u nas liczba ofiar koronawirusa to ok. 35 osób na milion mieszkańców. Jednak w porównaniu z krajami najmocniej doświadczonymi przez COVID-19 w Szwecji przynajmniej recesja będzie mniej dotkliwa. Według Komisji Europejskiej szwedzkie PKB zmniejszy się w 2020 r. o 6 proc. Podobnie wynika z prognozy OECD. To lepiej niż we Włoszech czy w Hiszpanii, gdzie spadki mają być nawet 10-, 11-procentowe.
Śmiertelność podczas pandemii była w Szwecji wysoka. 500 zmarłych na milion mieszkańców sytuuje ten kraj w światowej czołówce. Za to recesja będzie mniej dotkliwa. Według Komisji Europejskiej szwedzkie PKB zmniejszy się w 2020 r. o 6 proc.