Moim głównym zadaniem jest pokazanie wyborcom, że istnieje realna alternatywa dla wojny domowej PO–PiS – przekonuje Szymon Hołownia.
Jak pan sobie radzi w momencie, gdy jedna kampania się skończyła a kolejna jeszcze nie zaczęła?
Od strony samodefinicji - to na swój sposób fascynujące doświadczenie. Jeszcze 9 maja byłem kandydatem na prezydenta, PKW 10. maja wieczorem uznała, że nie było kandydatów na prezydenta, a więc w niedzielę zniknąłem, PKW mnie anihilowała. Od 11.05 maja znów jestem kandydatem na prezydenta, tylko że wyborów już nie ma. Może będą, ale nie wiemy kiedy, nie wiemy jak. Takiego bałaganu świat nie widział. To cena, jaką płacimy za polityczną chciwość i głupotę Jarosława Kaczyńskiego i jego pomocników.