Sejm uchwalił w miniony piątek budżet na 2020, w którym zarówno dochody, jak i wydatki mają wynieść po ok. 435,3 mld zł. Oznacza to - jak podkreślają przedstawiciele rządu - po raz pierwszy od 1989 r. brak deficytu budżetowego.

"Jest to wielkie oszustwo. Cały czas propaganda sukcesu mówi nam o tym, że mamy do czynienia ze równoważonym budżetem. Nic bardziej kłamliwego" – powiedział na konferencji prasowej w Kielcach poseł Cyrański. Według niego, "w tym budżecie jest ukryte 52 mld zł deficytu, w czasie gdy na rynkach światowych mamy do czynienia z koniunkturą".

"Dzisiaj rynek wycenia polskie spółki Skarbu Państwa 92 mld zł poniżej wartości księgowej, którą prezentują nam rządzący. Tak samo następuje kuglowanie budżetem. Dzisiaj spadliśmy od 2015 roku z 25. miejsca atrakcyjności inwestycyjnej Polski na miejsce 40., wśród 190 krajów, które są brane pod uwagę" - mówił poseł. Dodał, że "świadczy to, iż jest coraz mniej inwestorów, którzy chcą inwestować w Polsce", a mało inwestycji oznacza zmniejszenie liczby miejsc pracy.

Reklama

Cyrański mówił też, że "wpływy jednorazowe np. 9 mld zł z praw sprzedaży do emisji nie trafiło na walkę ze smogiem, a tam te pieniądze powinny się znaleźć" tylko trafiły "do jednego wora", podobnie jak - dodał - pieniądze z dywidend spółek Skarbu Państwa nie trafiają do budżetu tylko "idą do Polskiej Fundacji Narodowej".

"Jest to wielkie oszustwo, dlatego że to są pieniądze wszystkich Polaków. Koalicja Obywatelska pokazała, gdzie można znaleźć oszczędności. Nie skorzystano z żadnych poprawek, które złożyliśmy (do projektu budżetu – PAP). Było ich masę" – zaznaczył Cyrański.

Reklama

Po tym gdy w grudniu ub.r. rząd przyjął projekt tegorocznego budżetu premier Mateusz Morawiecki mówił, że jest to najlepszy budżet w ciągu ostatnich 30 lat i że "w obliczu zawirowań, które wokół nas mają miejsce, brexit, spowolnienie w strefie euro, czy spory handlowe pomiędzy Chinami a USA, które prowadzą do pewnych perturbacji gospodarczych na świecie, tworzą taką sytuację, że dzisiaj ten stabilny, zrównoważony budżet daje nam komfort, bufor bezpieczeństwa na rok 2020".

Obecny na poniedziałkowej konferencji poseł KO Bartłomiej Sienkiewicz stwierdził, że poprawki zgłoszone przez KO do projektu budżetu były absolutnie niezbędne, aby można było "mówić o takiej elementarnej etyczności państwa". "Bo jeśli ona zanika, to też samo państwo zaczyna być trochę wątpliwym tworem" – podkreślił.

Sienkiewicz zaznaczył, że KO w jednej z poprawek do projektu budżetu proponowała "przeniesienie 2,5 mld zł na lecznictwo onkologiczne w Polsce". "To lecznictwo przeżywa kryzys, jest niedofinansowane, co jest takim trochę wstydem cywilizacyjnym polegającym na tym, że mamy jeden z najwyższych współczynników zgonów w wyniku raka w Europie" - powiedział Sinkiewicz dodając, że "to nie może tak trwać".

W tym kontekście przypomniał, że Senat, a później sejmowa komisja kultury opowiedziały się przeciwko noweli ustawy o radiofonii i telewizji, która przekazuje w 2020 r. niemal 2 mld zł rekompensaty dla Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, o której Sienkiewicz mówił, że to "telewizja tzw. publiczna, a de facto partyjna telewizja Prawa i Sprawiedliwości", w której ma miejsce "szczucie Polaków na Polaków" i "sianie nienawiści w sposób zorganizowany". Ostatecznie w Sejmie sprzeciw Senatu wobec noweli został odrzucony i teraz czeka ona na decyzję prezydenta.

"Jeśli się na takie rzeczy wydaje 2 mld zł, a nie dostrzega się problemów związanych z kwestią śmierci na raka, która dotyka chyba co drugą polską rodzinę, to gdzie my jesteśmy" – pytał poseł, który mówił także o innej z poprawek zgłoszonych przez KO dotyczącej "przeniesienia 100 mln zł z rezerwy, którą rząd posiada, na kwestie psychiatrii dziecięcej".

"Jeśli gdzieś jest piekło na ziemi do zobaczenia, zaludnione nieszczęśliwymi ludźmi, niczemu winnymi, to jest to psychiatria dziecięca. Byliśmy świadkami doniesień medialnych o takiej zapaści w psychiatrii dziecięcej, gdzie dzieci były kładzione na salach dorosłych, w łóżkach z pościelą po poprzednich pacjentach, a ściany były wymazane krwią. Mówimy to w sytuacji, kiedy kolejne oddziały psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej są zamykane" – powiedział Sienkiewicz. Dodał, że "to się dzieje w kraju, który ma drugi najwyższy w Europie współczynnik samobójstw wśród młodzieży".

"Możemy rozmawiać o milionie elektrycznych samochodów, o wielkim Centralnym Porcie Lotniczym, ale jeśli jako państwo, jako naród, nie jesteśmy w stanie się zaopiekować tymi najsłabszymi to jest po prostu hańba" – powiedział poseł KO, który przypomniał, że większość rządowa odrzuciła te wszystkie poprawki.

Ocenił też, że gest wykonany podczas ostatnich obrad Sejmu przez posłankę PiS Joannę Lichocką był "celowy, intencjonalny, zaplanowany" i demonstruje "pychę i pogardę, takie zwycięstwo rządzącej większości kosztem najsłabszych".

Po czwartkowych głosowaniach, w którym Sejm opowiedział się przeciwko uchwale Senatu o odrzuceniu noweli ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakłada rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia, media obiegło zdjęcie Lichockiej z wyprostowanym środkowym palcem. Posłanka tłumaczyła potem na Twitterze, że przesuwała energicznie dwukrotnie palcem pod okiem, bo była zdenerwowana. W piątek Lichocka przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się urażeni czwartkowymi wydarzeniami. Stwierdziła też, że przy użyciu stopklatek wprowadza się opinię publiczną w błąd i zarzuciła PO uruchomienie "machiny propagandowej". (PAP)

Autor: Janusz Majewski