Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek nowelizację m.in. Prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyższym.

Wawrzyk spytany w Polskim Radiu, czy "podpisanie przez prezydenta ustawy dyscyplinującej sędziów zakończy spór z sędziami", odpowiedział, że myśli, że tak, bo, jak stwierdził, "tutaj mamy jasne mechanizmy, co się będzie działo, kiedy sędziowie zmienią się w polityków, albo zaczną uprawiać politykę". "Sędziom nie wolno prowadzić działań o charakterze politycznym,(...) bo sędziowie nie są od robienia polityki" - powiedział wiceszef MSZ.

"Mieliśmy kilka takich przykładów, gdy sędziowie szli do polityki, gdy zostawali ministrami sprawiedliwości, ale wtedy przestawali być sędziami, wtedy mówili, że są politykami. W cudzysłowie lub dosłownie tracili uprawnienia do orzekania. Wyłączali się niejako z wykonywania zawodu na ten czas i wtedy jest jasna, czysta sytuacja" - powiedział. "Co innego, gdy grupa sędziów zachowuje się jak politycy, czy podejmuje działania polityczne, a mimo to zachowuje status sędziów" - dodał.

Reklama

Wawrzyk został też zapytany, jak skończyć z dualizmem, którego przejawami są niedawna uchwała Sądu Najwyższego, i to, że wielu sędziów uważa, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem. "Pytanie, czy sędziowie mogą orzekać, kto jest sędzią, czy sędziowie mają prawo zgodnie z polską konstytucją podważać kompetencje prezydenta" - powiedział. "Mają sędziowie taką możliwość, ale tylko, jeśli jest to wyrok Trybunału Konstytucyjnego" - dodał zaznaczając, że "ani jedna ani druga sytuacja, o którą był pytany nie jest wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z uchwałą podjętą 23 stycznia przez trzy Izby SN, nienależyta obsada SN, sądu powszechnego i wojskowego jest wtedy, gdy w jego składzie znajduje się osoba wyłoniona przez KRS w obecnym składzie. 28 stycznia TK wydał postanowienie zgodnie z którym do czasu rozstrzygnięcia wniosku marszałek Sejmu ws sporu kompetencyjnego między Sejmem i prezydentem a SN, wstrzymane jest stosowanie uchwały połączonych Izb SN począwszy od dnia jej wydania.

Reklama

"Ta uchwała, (...) nie może być traktowana jako wiążąca, bo zgodnie z prawem w momencie, kiedy pojawia się skarga do TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, tego rodzaju działania nie powinny być podejmowane" - powiedział Wawrzyk.

Wawrzyk spytany, co myśli o powoływaniu się sędziów na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada ub.r. i głosy ze strony opozycji, że trzeba się podporządkować prawu europejskiemu ocenił, że "prawo europejskie, to nie tylko decyzje podejmowane przez parlament czy państwa członkowskie w Radzie Unii Europejskiej, to też wyroki Trybunału unijnego".

Według niego z wyroku TSUE "nie wynika, że niektórzy sędziowie mają kwestionować status innych sędziów". "Z orzeczenia, na które powołuje się opozycja wynika, że to nie jest domena Trybunału, że ta kwestia ma być rozstrzygnięta przed odpowiednie władze krajowe. Jeśli pojawił się spór kompetencyjny w tym zakresie to właściwą władzą do rozstrzygnięcia zgodnie z Polską konstytucją tego sporu jest TK" - powiedział wiceszef MSZ.

19 listopada ub. roku TSUE wydał wyrok w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego na kanwie odwołań sędziów SN i NSA od procedury dotyczącej dalszego pełnienia urzędu sędziego po osiągnięciu określonego wieku. SN zapytał m.in., czy w rozumieniu prawa unijnego utworzona od podstaw Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym i niezawisłym, jeśli sędziowie tej izby zostali wybrani przez KRS, która nie daje rękojmi niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku. Według orzeczenia TSUE, jeśli SN uznałby, że Izbie Dyscyplinarnej brak niezależności i bezstronności, mógłby - zgodnie z wyrokiem TSUE - przestać stosować przepisy, na mocy których to właśnie do tej Izby należy rozpoznawanie sporów dotyczących przejścia w stan spoczynku sędziów SN.

TSUE zaznaczył, że Krajowa Rada Sądownictwa, która składa wnioski z rekomendacją do prezydenta o powołanie na stanowisko sędziego, może robić to w sposób obiektywny, jednak tylko pod warunkiem, że będzie wystarczająco niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz od samego prezydenta.

W grudniu ub.r. Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego, powołując się na orzeczenie TSUE z 19 listopada br., uznała m.in., że Krajowa Rada Sądownictwa nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE i prawa krajowego.

Z dokonanej przez SN 23 stycznia wykładni prawa wynika, że nienależyty jest skład Sądu Najwyższego jeśli bierze w nim udział sędzia wyłoniony przez Krajową Radę Sądownictwa ukształtowaną w trybie zapisanym obecnie w ustawie o KRS. W sądzie powszechnym nienależyta obsada sądu ma miejsce, gdy w składzie sędziowskim uczestniczy sędzia wyłoniony przez obecną KRS, jeżeli wadliwość procesu powoływania go prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności.

Podpisana przez prezydenta nowelizacja m.in. Prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyższym wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto nowela wprowadza zmiany w procedurze wyboru I prezesa SN. Kandydata na to stanowisko będzie mógł zgłosić każdy sędzia SN. W razie problemów z wyborem kandydatów ze względu na brak kworum w ostatecznym stopniu planowanej procedury do ważności wyboru będzie wymagana obecność 32 sędziów SN.